MÓJ HIT - SZAMPON ZIOŁOWY FITOMED DO WŁOSÓW SUCHYCH I NORMALNYCH

Hej :)

Kilka razy wspominałam już o tym, że mam zamiar napisać recenzję tego szamponu i sama nie wiem, czemu ciągle ją przekładałam. W końcu zmotywowałam się do zrobienia zdjęć, więc czas napisać o nim kilka słów.

Zacznę od tego, że nie będzie to opowieść o idealnym szamponie, który robi cuda na głowie, bo nie sądzę, aby taki istniał na świecie. Dla mnie szampon musi mieć dwie podstawowe cechy: musi dobrze myć włosy i nie niszczyć ich przy tym, od dbania są odżywki, maski, oleje, itp.








Szampon ten przykuł moją uwagę swoim składem, w którym na pierwszym miejscu znajdują się ekstrakty roślinne. Ma w składzie również SLES, ale dopiero na 6-tym miejscu. Nie należę do przeciwniczek SLS'ów, nie myję włosów odżywkami, czy łagodnymi szamponami dla dzieci, ale więcej ekstraktów roślinnych niż środka myjącego przemawia do mnie bardzo pozytywnie :)

Przechodząc do szczegółów: szampon bardzo dobrze się pieni, dzięki czemu jest wydajny, świetnie oczyszcza włosy, bez problemu radzi sobie z olejami, zapach jest dosyć specyficzny, ciężko mi go opisać, ale nie jest nachalny. Włosy po umyciu są lekko szorstkie, jak to bywa po użyciu szamponu ziołowego, jednak po wysuszeniu stają się gładkie i zadbane, jakby użyło się odżywki ( testowany wielokrotnie solo na mojej grzywce, która od czasu do czasu przetłuszcza mi się po jednym dniu, a włosy myję standardowo co 2 dni ).

To co najbardziej podoba mi się w tym szamponie, to efekt puszystych włosów, mam wrażenie, że mam ich na głowie więcej niż zawsze. Widzę też sporo "baby hair", a niczego na skalp nie nakładam  (jedynie miałam ok. 2 tygodniową przygodę z Jantarem), więc obstawiam, że to głównie zasługa szamponu Fitomed :)

Niestety nie jestem w stanie stwierdzić, czy rzeczywiście łagodzi swędzenie i łuszczenie skóry głowy, ponieważ nie mam takich problemów i prawie nic nie jest w stanie jej podrażnić.
 



Używam go już od wielu miesięcy, nie mam pojęcia, którą buteleczkę już zużywam, ale wiem jedno - na pewno nie ostatnią ;) Żałuję, że nie sprzedają go stacjonarnie w większym, ekonomicznym opakowaniu.

Niestety dosyć ciężko go dostać. Na pewno dostępny jest na DOZie, w sklepach zielarskich i internecie. Cena ok. 10-11zł za 250ml.

Pozdrawiam :)

1 komentarz:

  1. nigdy go nie miałam, ale od dawna mnie kusi :> kurcze, muszę go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. Jest mi niezmiernie miło, że czytacie mojego bloga :) Nie zawsze mam czas odpisać, ale każdy sprawia mi ogromną radość :)

Jeżeli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwacji :)