ZUŻYCIA

Hej :)

Przyznaję, że jestem fanką akcji "Denko" i bardzo lubię takie wpisy na blogach :) Odkąd dołączyłam do blogosfery sama zaczęłam zbierać opakowania po zużytych kosmetykach i jestem bardzo zadowolona z ich ilości - mam świadomość, że nie tylko kupuję kosmetyki, a również je zużywam i to w przewadze tej drugiej strony :) Niektóre z tych produktów leżały i zbierały kurz, nie miałam ochoty ich więcej używać, bo nie przypadły mi do gustu, a dzięki akcji znalazłam motywację do ich wykończenia.

No to zaczynamy ;)



Szampon ziołowy  Fitomed do włosów suchych i normalnych - mój ulubiony szampon, na pewno napiszę o nim niedługo coś więcej.

Isana 2-minutowa kuracja - idealna dla moich włosów, nawilża, odżywia i w ogóle nie obciąża, na pewno jeszcze do niej wrócę.

Alterra odżywka nawilżająca z granatem i alosem - super nawilżacz, o cudownym składzie. również na pewno jeszcze zagości w mojej pielęgnacji.

Timotei odżywka Intensywna odbudowa - nic specjalnego nie robi, dobra po olejowaniu, bez niego trochę za słaba.

Szampon aloesowy Equilibra - nie przypasował moim włosom, więcej TUTAJ.

Garnier odżywka Avocado & Karite - bardzo fajna odżywka, do której wracam co jakiś czas; czuć, że odżywia włosy.

Jantar wcierka - niestety nie wyszło mi regularne używanie, więc nie umiem dobrze jej ocenić, na pewno nie wzmaga przetłuszczania włosów, a to bardzo ważne w tego typu produktach.





Żel pod prysznic Cien limonkowy - ogromna oszczędność, bo dostajemy litr niewysuszającego skórę żelu za 5,99zł; takie duże opakowanie dostępne tylko w czasie promocji.

Isana krem do ciała kakao & masło shea - mój ulubieniec, TUTAJ można przeczytać więcej.

Alterra olejek avocado i granat - świetny produkt, wielofunkcyjny - sprawdza się na włosach, nawilża ciało, idealny jako dodatek do kąpieli.




Woda toaletowa Chalon z Lidla - mimo niskiej ceny zapach długo się utrzymuje i nie czuć w niej alkoholu.

Isana zmywacz do paznokci - radzi sobie spokojnie z każdym lakierem, jednak zawiera aceton, więc na razie do niego nie wrócę, przetestuję zmywacz bezacetonowy, który mam nadzieję okaże się równie skuteczny.

Dezodorant do stóp Oriflame - straszny śmierdziel, którego zużyłam do butów.

Serum wyszczuplająco-ujędrniające Eveline - dla mnie zbędny produkt, można przeczytać o nim TUTAJ .

Antycellulitisowy peeling Lirene - świetny zdzierak o przyjemnym, pomarańczowym zapachu.




Wygładzający krem na dzień ecobeauty Oriflame - pisałam o nim dzisiaj, niestety właśnie mi się skończył i będę musiała zakupić nowe opakowanie.

Alterra krem pod oczy orchidea - mój ulubieniec, niestety został wycofany :(

Alterra krem do mycia twarzy dzika róża - świetnie oczyszcza, radzi sobie nawet z tuszem do rzęs, przy czym jednocześnie nawilża skórę; zaraz po wykończeniu olejku myjącego z BU wracam do niego.




Olej kokosowy - moje włosy go uwielbiają.

Korund do mikrodermabrazji - bardzo dobry zdzierak, dla cer wrażliwych zdecydowanie nie polecam, można sobie zrobić krzywdę.

Tialo kremożel z aloesem i olejkiem z drzewa herbacianego - nie robi nic specjalnego, ani nie nawilża, ani nie oczyszcza, na szczęście też nie szkodzi.


Pozdrawiam :)

CHABROWY LAKIER MISS SPORTY CLUBBING COLOURS NR. 320

Wiem, że już po lecie, pogoda Nas nie rozpieszcza, za oknem śnieg, ale mnie wzięło na jakiś żywy kolor i postanowiłam, że dzisiaj na moich paznokciach zagości cudny lakier firmy Miss Sporty :)




W moim osobistym odczuciu jest to chaber idealny, do tego ma wiele innych plusów, m.in. bardzo szybko schnie i jest łatwy w "obsłudze". Do pomalowania paznokci potrzebujemy dwóch warstw, które bezproblemowo się nakłada i bardzo szybko schną - ok. 5min!. Lakier nie smuży, ma duży pędzelek z lekko zaokrąglonym końcem, którym da się pomalować całą średniej wielkości płytkę. Nic się nie odbija, nawet nie musiałam do niego używać wysuszacza :D

Tak prezentuje się na paznokciach:




Jedyne, co mogę mu zarzucić to fakt, że ciężko uchwycić jego kolor na zdjęciach ;)

Cena ok. 5,49zł za 7ml.

Na pewno skuszę się na inne kolory z tej serii :)

DABUR VATIKA ODŻYWKA DO WŁOSÓW ZNISZCZONYCH PROTEINY JAJECZNE

Niestety ostatnio czas nie jest moim sprzymierzeńcem - za szybko leci i brakuje mi go na wiele rzeczy, ale staram się zrobić każdego dnia jak najwięcej. Dzisiaj wygospodarowałam chwilę na napisanie nowej notki :)

Przez długi czas firma Dabur Vatika kojarzyła mi się tylko z olejami, które mają dobre opinie w internecie, ale jakoś nigdy nie miałam okazji ich używać. Pewnego dnia, przeglądając ich produkty na allegro, natknęłam się na odżywki o dużej pojemności - 500ml, które bardzo mnie zainteresowały, lecz niestety skutecznie odstraszały ceną. W końcu dzięki promocji na darmową przesyłkę w pewnym sklepie internetowym dałam się skusić na odżywkę do włosów zniszczonych.



Opis producenta:

"Odżywka do włosów zniszczonych. - Jajeczne proteiny Odżywka firmy Dabur zawiera naturalne ekstrakty z jaj i miodu. Doskonale odżywia włosy zniszczone, łamliwe, ze skłonnością do wypadania. Specjalnie opracowana formuła odżywki intensywnie odżywia włosy od cebulek, aż po końce. Odbudowuje i regeneruje włosy oraz chroni je przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Jajka naprawiają i wzmacniają włosy od nasady. Miód chroni włosy i nadaje włosom połysku."  





Nie owijając w bawełnę - od razu się z tym produktem bardzo polubiłam :)
Już po pierwszym użyciu włosy są odżywione i ślicznie lśnią, czyli obietnice producenta są jak najbardziej spełnione. Nie potrafię ocenić jej wpływu na wypadanie, ponieważ problemu z tym nie mam i nie nakładam nigdy odżywek / masek / olei na skalp. Konsystencja jest niesamowicie gęsta, dzięki czemu maska jest bardzo wydajna - niewielka ilość wystarczy na pokrycie włosów. Używam jej już kilka miesięcy, a zużyłam dopiero trochę ponad połowę. Zawsze sięgam po nią, gdy nie mam czasu na olejowanie, a chcę mieć śliczne, zadbane włosy. Przy zbyt częstym używaniu może obciążyć, dlatego traktuję ją jako maskę - nakładam raz na tydzień. Zapach jest bardzo intensywny, miodowy, długo utrzymuje się na włosach, co niektóre osoby może drażnić. 




Uwaga - miód zawarty w masce może ocieplać włosy blond, więc radzę uważać dziewczynom lubiącym chłodne odcienie.

Jest dostępna również wersja nawilżająca, na którą na pewno kiedyś się skuszę.

Polecam! :)

EQUILIBRA SZAMPON ALOESOWY

Szampon ten skusił mnie dużą ilością aloesu w składzie - 20%, a że naczytałam się o cudownych właściwościach tego nawilżacza, nie mogłam go nie zakupić w promocji w Super-Pharm za 9,99zł ( normalnie kosztuje ok. 20zł). Można go też nabyć w DOZie za ok. 18zł.




Opis producenta:
" Idealny do łagodnego mycia włosów i skóry głowy dla całej rodziny. Surfaktanty na bazie roślinnej zawarte w składzie szamponu łagodnie oczyszczają. Działanie ochronne aloesu zwiększa tolerancję skóry na produkt.
Dlaczego aloesowy szampon?
- wysokie stężenie aloesu: 20%, szampon wzbogacony pierwiastkami sladowymi soli z morza martwego o działaniu remineralizującym,
- surfaktanty na bazie roślinnej,
- nie zawiera detergentów SLES i SLS,
- nie zawiera parabenów,
- nie perfumowany."




Skład:



Jeżeli miałam bym wybrać jedno określenie, które przychodzi mi na myśl o tym szamponie, to zdecydowanie byłoby to wzmożone przetłuszczanie. Najlepiej sprawował się solo - samo mycie i suszenie, bez odżywki d/s i olei przed, wtedy jeszcze jako tako mogłam przetrwać max 1,5 dnia, niestety z nią, to nawet dzień nie miałam czystych włosów, a to u mnie nie jest normalne. Szampon jest bardzo łagodny i nawilża włosy, dobrze się pieni, więc jest wydajny. Myślę, że będzie bardzo dobry dla dziewczyn, które myją włosy odżywkami, mi takie metody niestety nie służą ;)


Plusy:
  • dobra cena w promocji,
  • aloes wysoko w składzie,
  • wydajny,
  •  nawilża.

Minusy:
  • wzmaga przetłuszczanie,
  • słabo oczyszcza.

OLEJOWE MASŁO DO WŁOSÓW


Na wstępie przyznaję, że należę do osób, które bardzo nie lubią niepotrzebnego utrudniania sobie życia i zdaję sobie sprawę, że cyferki mogą niektóre osoby przerażać, więc żeby nikogo nie przestraszyć na starcie podam bardzo proste proporcje - 50% stanowią oleje płynne, 50% twarde. Nie trzeba się ich ściśle trzymać, różnice będą wpływać jedynie na konsystencję.

Oto co znalazło się w moim maśle:




  • olejek Alterra granat i avocado,
  • olej kokosowy,
  • masło babassu,
  • olej arganowy,
  • masło kakaowe.

Wszystkie składniki wkładamy/wlewamy do jakiegoś pojemniczka, który następnie umieszczamy w  misce z gorącą wodą, czekamy aż wszystko się rozpuści, mieszamy i wkładamy do lodówki. Po kilku godzinach mamy gotowe masło, które łatwo nabiera się na dłonie i szybciutko się w nich rozpuszcza, przez co można je od razu nakładać na włosy. Taka forma bardzo ułatwia życie i oszczędza cenny we współczesnym, zabieganym świecie czas :)




W moim maśle przewagę stanowi olej kokosowy, który moje włosy bardzo lubią, a olejek Alterra nadaje mu bardzo intensywny, słodki zapach. Komponowanie takiego mazidła i testowanie go potem na włosach może być fajną zabawą, nie ma się też czego bać, bo to na prawdę proste :)

ISANA KREM DO CIAŁA Z MASŁEM SHEA I KAKAO

Pierwszy raz sięgnęłam po ten krem tuż po jego premierze w Rossmannie, ale przyznam, że byłam do niego sceptycznie nastawiona, bo kremy do rąk tej firmy mi nie pasowały. Bałam się, że będzie się ciężko rozsmarowywał lub że będzie wodnisty i słabo nawilżający. Skusiłam się po kilku pozytywnych recenzjach i od miesięcy gości u mnie w domu, a zawsze gdy go wykończę i mam chętkę na przetestowanie czegoś nowego, to i tak do niego wracam :)




Krem przeznaczony jest do cery suchej, więc jego zadaniem jest mocne nawilżenie i pod tym względem bardzo dobrze się sprawdza. W opakowaniu znajdziemy 500ml średnio gęstego kosmetyku, który nie wypływa z opakowania - gdy odwrócimy je do góry nogami, to nic się nie stanie, krem nawet nie drgnie - sprawdzone ;) To co na pewno go charakteryzuje, to intensywny zapach, który ciężko jednoznacznie określić - coś jakby lody czekoladowe. Krem nie tłuści skóry, idealnie się spisywał latem, mimo swoich mocno nawilżających właściwości nie czuło się go na ciele. Opakowanie bardzo wygodne i można zużyć kosmetyk do końca. Generalnie wolę produkty w słoiczkach, bo bardzo drażni mnie wyciskanie resztek z tubki.





Skład:



Plusy:
  • nawilża,
  • koi skórę - używam go po depilacji nóg i nie mam problemu z podrażnieniami,
  • wydajny,
  • niska cena - ok. 10zł,
  • duże opakowanie - 500ml,
  • słodki zapach, który przypadnie do gustu osobom o takich preferencjach zapachowych,
  • wygodne opakowanie,
  • szybko się wchłania,
  • dobry skład.

Minusów dla mnie nie ma.

Polecam! :)




LAKIER EVELINE 496 - WYTRZYMAŁOŚĆ

O lakierze tym pisałam wcześniej w tej notce - LINK  
Pomalowałam nim paznokcie dokładnie tydzień temu i dopiero teraz zaczyna mi się ścierać i nadawać się do zmycia! Jestem bardzo zadowolona z trwałości i wiem, że zostanie moim ulubieńcem w najbliższych miesiącach :)


Dla przypomnienia - tak prezentuje się tuż po nałożeniu: