Rossmann po raz drugi i ostatni ;)

Hej :)

Wczoraj w wyniku niezaplanowanych sytuacji wylądowałam znowu w świątyni kuszenia i cóż, uległam. Na szczęście teraz czuję się już w pełni zaspokojona, jeżeli chodzi o zakupy kosmetyczne, jedynie czarne mydło muszę dokupić i stawiam na zużywanie. Oto, co się tam do mnie uśmiechało i wskoczyło do koszyka:



Pozdrawiam :)

Zakupy - Rossmann rozpieszcza ( -40% ) i nie tylko

Hej :)

    Wieść o promocji w Rossmannie bardzo mnie ucieszyła, od razu wiedziałam, że na coś się skuszę, bo taką okazję szkoda by było przegapić. Promocja zaczęła się od czwartku, 23-go skapnęłam się, że to już dziś dopiero po południu, a w Rossmannie byłam wieczorem, ale na szczęście nie zastałam pustych półek, wszystkiego było pod dostatkiem :) Wczoraj sytuacja wyglądała tak samo :)


źródło



    Z maseczkami w saszetkach nie chciałam szaleć, bo jakoś wolę te w tubkach i zawsze o saszetkach zapominam, tak samo jak o próbkach, które gdzieś się walają, a potem i tak ich zazwyczaj nie używam, no chyba że produkt mnie bardzo interesuje ;) Skusiłam się na peeling gruboziarnisty dający efekt mikrodermabrazji Bielanda, maseczkę drożdżową Soraya i maseczkę przeciwtrądzikową Dermaglin.

   Na podkłady Bourjois miałam chrapkę już od jakiegoś czasu. Interesował mnie Healthy Mix i 123 Perfect Foundation, a ostatecznie skusiłam się na ten drugi. Bardzo mi się spodobał naturalny efekt, który daje na twarzy, więc chyba zaopatrzę się też w Healthy Mix.

   Iwostin Puritin emulsja matująca to akurat zakup z SP, skusiłam się ze względu na promocyjną cenę i pozytywne opinie.


   Przeglądając na szybko półki z kosmetykami do pielęgnacji twarzy (co nie było łatwe, bo sporo osób się tam kręciło), natrafiłam na dwa ciekawe kremy do twarzy. Nie znałam opinii o nich, nie wiedziałam, który wybrać, więc wzięłam dwa. Na razie używam intensywnie nawilżającego kremu Herbal Garden, który dobrze sprawdza się pod makijaż. Eveline bioHyaluron4D Pro-Young czeka na swoją kolej.

  Na krem brązujący Rimmel skusiłam się po opiniach na blogach, mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzi ;)


   Tusz Max Factor 2000 calorie to pewniak, do którego cały czas wracam :)



   W Tesco skusiłam się na: 
  •  żurawinową piankę do golenia Venus,
  • dezodorant Fa Pink Passion,
  • intensywnie nawilżający balsam do ciała 4 Pory Roku,
  • kolejny nektar pod prysznic Apart aronia i jeżyna.


   Do koszyka wpadł też tani szampon Barwa skrzy polny, który będę stosować do zadań specjalnych, czyli mocnego oczyszczania włosów raz na jakiś czas. Miałam go już kiedyś i co jakiś czas do niego wracam. Skusiłam się też na sławny płyn micelarny BeBeauty. Nigdy go nie miałam i jestem ciekawa, o co tyle szumu ;)

  Szukałam w wielu drogeriach wkładów do maszynek Venus Embrace i nie mogłam nigdzie znaleźć :( Ostatecznie wzięłam wkłady Breeze. Wiecie może, gdzie dostanę Embrace?


 Pozdrawiam :)

W NAGRODĘ ZA CIĘŻKĄ PRACĘ; PRODUKTY AUSSIE W ROSSMANNIE

Hej :)

Nie wiem, jak spędziłyście długi weekend majowy, ale u mnie było dosyć nietypowo, bo poświęciliśmy go na remont i własnymi rękoma kładłam gładzie :D Nie chcę mówić, jak się bałam na początku, że to był błąd i nic z tego nie wyjdzie, ale na szczęście znalazłam odpowiedni sposób i wszystko poszło zgodnie z planem, a ze swojej pracy jestem na prawdę zadowolona. Czuję ogromną satysfakcję, że dokonaliśmy tego sami :) Nie polecam zabierać się za to osobom niecierpliwym i niedokładnym, trochę trzeba się narobić, żeby efekt był satysfakcjonujący. Przyznam szczerze, że jestem w szoku, bo taka praca nawet mi się podobała :D Gorzej podoba mi się fakt, że kilka dni to za mało, żeby zrobić cały remont :P

Oczywiście w nagrodę za ciężką pracę...kupiłam sobie kilka rzeczy :D Zakupy były o tyle fajne, że całkowicie spontaniczne - poszłam do sklepu po coś innego, a ostatecznie wstąpiłam też do Natury i Rossmanna :) No ale w końcu co tu dużo gadać - należy mi się :D
Oto, co kupiłam:


Kremy do rąk firmy Evree bardzo lubię, goszczą u mnie od kilku miesięcy. Tym razem skusiłam się na regenerujące serum do rąk ( zostawia nieprzyjemną warstwę na dłoniach, ale działa ;) ) i produkty do stóp - peeling i krem regenerujący. Miałam jeszcze chrapkę na srebrny krem, ale niestety nie był dostępny.

 

Skusiłam się na nową odżywkę nawilżająca Isana, bo podoba mi się jej skład. Mam nadzieję, że działanie będzie równie fajne, bo spotkałam się na blogach z kilkoma przeciwstawnymi opiniami.

W Rossmannie pojawiły się też odżywki i szampony 3 minute miracle marki Aussie. Swojego czasu był na nie wielki boom na blogach, ja postanowiłam sama się przekonać, czy na pewno to będzie miracle, bo jakoś jestem sceptycznie nastawiona do tego produktu, szczególnie, że pachnie..... jak płyn w toi toi'ach ;)

Pewniak, czyli bloker Ziaja ;)


Nektary pod prysznic Apart mają przepiękny zapach, często biorę morelowy i sobie niucham <3 Zakochałam się w nich od razu. Dobrze, że nie było więcej zapachów dostępnych, bo pewnie bym się jeszcze na jakiś skusiła :D


Na koniec krótko, zwięźle i na temat:
  • Lniana odżywka bez spłukiwania Farmona - również skusiła mnie składem. 
  • Nożyczki do podcięcia końcówek, które już o to błagają. 
  • Fioletowy brokat z Essence ( bo jakbym mogła nie skusić się na fiolet :P). 
  • Tusz I Love Extreme Essence - wielka szczoteczka, którą trzeba nauczyć się posługiwać i dzięki której wystarczą dwa pociągnięcia, żeby uzyskać duże pogrubienie :)

Kuszą mnie jeszcze nowe piaski z Golden Rose i pewnie niedługo im ulegnę ;)

Ponadto mam bardzo ciekawe info:
w dniach 23-26.05 w Rossmannie będzie znowu promocja -40%, tym razem na kolorówkę i produkty do pielęgnacji twarzy. Ja już nie mogę się doczekać :)

Pozdrawiam :)


ZUŻYCIA KWIETNIOWE

Hej :)

Tak się złożyło, że nie pokazywałam na blogu, co udało mi się zużyć w marcu, a trochę tego było. Niestety musiałam wyrzucić puste opakowania, a przed tym nie zdążyłam zrobić zdjęć. Nadrabiam to zużyciami kwietniowymi, które może nie są pokaźne, ale do najmniejszych też nie należą ;) No to zaczynamy :)



Olejek pod prysznic Isana.
Przyjemny, łagodny produkt w postaci olejku, który po kontakcie z wodą tworzy białą emulsję. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i czuć, że po jego użyciu ciało jest przyjemnie oczyszczone. Niestety ma jedną poważną wadę - nieprzyjemny zapach. Producent mógłby pomyśleć o dodaniu jakiegoś olejku zapachowego, żeby umilić Nam chwile spędzone pod prysznicem ;)

Limonkowy żel pod prysznic Original Source. 
Cudowny, orzeźwiający zapach, który cały czas mi się z czymś kojarzył, ale nie mogłam sobie za nic przypomnieć, z czym konkretnie... Nurtowało mnie to przy każdym myciu ;) Poza tym nie wysusza i nie różni się właściwościami od innych żeli tej firmy.

Morelowa odżywka i szampon Garnier Sekrety Prowansji.
Na początku myślałam, że bardzo się polubię z tymi produktami, niestety im dalej w las, tym było gorzej. Po szamponie dużo szybciej przetłuszczały mi się włosy, miałam też wrażenie, że czymś je oblepia. Odżywka natomiast okazała się zbyt słaba, dla moich farbowanych włosów, po 2-3 użyciach bardzo spadła ich kondycja. Mam jeszcze zieloną i fioletową odżywkę, które czekają na swoją kolej i mam nadzieję, że bardziej przypadną mi do gustu. 



Bloker Ziaja.
Bardzo skuteczny produkt, który miałam bardzo długo i stosowałam raz na jakiś czas, bo więcej nie miałam potrzeby. Mój facet również był z niego zadowolony :) Tylko niech nikomu nie przyjdzie do głowy użycie go na świeżo ogolone/wydepilowane pachy, bo będzie boleć niemiłosiernie :P

Żele do twarzy:
  • mydło antybakteryjne z olejkiem z drzewa herbacianego,
  • żel z kolagenem Bingo Spa.
Dwa różne żele, ale mogę je opisać razem, bo działały bardzo podobnie - mocno oczyszczały, dla mnie ostatnio zdecydowanie za mocno, bo skóra wołała o łagodniejsze środki. Może wrócę kiedyś do mydła z olejkiem z drzewa herbacianego, na żel z kolagenem na pewno się już nie skuszę.

Dezodorant  Bi-es Paradise
Śliczny, intensywny zapach, chociaż po kilku zużytych opakowaniach już mi się znudził ;)



Pomadki ochronne do ust:
  • Oriflame Pure Nature
  • Green Land Mango
  • Nivea Pearly Shine
Ostatnio moje usta cierpiały na totalne przesuszenie, zużywałam dużo pomadek ochronnych i z zaprezentowanych na zdjęciu mogę polecić jedynie tę z Green Land, chociaż na pewno nie jest idealna i patrząc na jej bogaty skład, spodziewałabym się mocniejszego nawilżenia. Na pewno na duży plus jest uczucie, jakie daje po nałożeniu na usta, minusem jest to, że szybko się zużywa. Kupiłam ją w drogerii Hebe.
Pomadka z Oriflame miałam wrażenie, że nie działa lub działa doraźnie, a nie na dłuższą metę, a ta z Nivei to totalna, różowo-perłowa porażka... Dostałam ją w prezencie, chciałam się zmusić do jej używania chociaż w domu, ale niestety nie dałam rady nawet tam na siebie w niej patrzeć.


Masło Cztery Pory Roku pomarańcza & masło mango
Świetne masło, na prawdę dobrze nawilża i nawet odważyłam się nałożyć je na twarz - bardzo ładnie mi ją zregenerowało w sytuacji kryzysowej. Do tego ma cudowny zapach <3 Na pewno kupię kolejne opakowanie :)


To by było na tyle :) Jestem ciekawa, jak Wam poszło w zeszłym miesiącu zużywanie, jesteście zadowolone ze swoich wyników? Więcej przybyło, czy więcej zużyłyście?

Pozdrawiam :)