Yankee Candle - Summer Scoop i Pineapple Cilantro

Hej :)

Dzisiejszy notka jest wpisem automatycznym. Ja właśnie dzisiaj wyleciałam do Paryża z ukochanym, świętujemy jego urodziny :) Serdecznie Was pozdrawiam i na pewno opowiem, jak było :)

Chciałam Wam dzisiaj przedstawić dwa zapachy Yankee Candle, które bardzo mi się spodobały. Jeżeli szukacie jakichś przyjemnych zapachów, a tych wosków jeszcze nie miałyście, to bardzo Wam je polecam :)


Summer Scoop
Przepiękny zapach lodów truskawkowych, słodziutkich i kuszących. Wbrew pozorom nie jest to mdląca słodycz, lecz wyważona – nie ma jej w nadmiarze, ale zaspokaja w pełni zachcianki słodyczowego maniaka (ale tylko w zapachach ;) ) jakim jestem. Bardzo przyjemny i kojarzący się z miłymi chwilami zapach. Na pewno kupię go ponownie :)



Pineapple Cilantro
Tutaj otrzymujemy typowy zapach ananasa, prawie pozbawiony słodyczy, dosyć wytrawny.  Mimo że nie przepadam za takimi zapachami, to ten wosk bardzo mi się podoba, ma w sobie coś ciekawego, chociaż z nutką słodyczy byłby jeszcze lepszy. Zdecydowanie przypadnie do gustu fankom owocowych zapachów. 

Znacie te zapachy?

Pozdrawiam :)
 

Balea, szampon zwiększający objętość z wiśnią i jaśminem

Hej :)

Z kosmetyków Balea, które otrzymałam w ramach prezentu świątecznego, przedstawiłam Wam na razie 2 produkty. Teraz pora na 3-ci, którym jest szampon zwiększający objętość z wiśnią i jaśminem.


Po szamponie kokosowym (KLIK) byłam bardzo pozytywnie nastawiona do produktów tej firmy, przeznaczonych do mycia włosów. Czytałam też wiele pozytywnych opinii na ich temat i byłam przekonana, że skoro jeden spisał się tak dobrze, to pewnie na inne też nie będę narzekać, w końcu to tylko szampon i nie wymagam od niego zbyt wiele.

SKŁAD

Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się ok, fajny szampon, dobrze się pieni, przyjemnie pachnie i ogólnie nie było powodów do narzekań. Po drugim razie zaczęłam odczuwać już coś podejrzanego, ale nie zwalałam tego na niego. Po kolejnych razach już wiedziałam, że to on jest sprawcą całego zamieszania. Pewnie się zastanawiacie, o co chodzi konkretnie - otóż mam na myśli nieprzyjemną szorstkość włosów, taką jaką ma się po zbyt długim używaniu silnie oczyszczających, ziołowych szamponów. Do tego włosy były lekko poplątane, co potęgowało nieprzyjemne uczucie. Odżywka po jego użyciu jest punktem obowiązkowym i najlepiej potrzymać ją dłużej. Jeżeli chodzi o obiecywane zwiększanie objętości, to na tym tym polu również się nie popisał - nie widziałam żadnych efektów.

Żeby nie było, że tylko narzekam, to pora powiedzieć o jego plusach. Szampon na pewno bardzo dobrze oczyszcza włosy, nie obciąża ich i nie wzmaga przetłuszczania. Jest tani, dosyć wydajny, jedynie szkoda, że tak ciężko dostępny, jednak w dobie internetu nie jest to jakiś szczególny problem. Bardzo ładnie pachnie i ma ciekawą, żelową konsystencję. Nie zawiera silikonów.


Teraz używam wersji nawilżającej i to już o wiele przyjemniejsza historia :)

Pozdrawiam :)

Paczka od Uroda Polska + zamówienie z Paatal + inne zakupy

Hej :)

Sesja pokonana, w końcu mam kilka dni na przyjemności i czas tylko dla siebie :) Plany już są, na pewno z tych dni skorzystam na maxa! Oczywiście wracam też do blogowania, bo nie było mnie tutaj aż 11dni... Obiecuję, że do następnej sesji się to nie powtórzy ;)

Na dzisiaj zaplanowałam pokazanie Wam, jakie nowości wpadły do moich zbiorów i co aktualnie testuję.


Tydzień temu otrzymałam paczkę od firmy Uroda Polska, w której znalazły się 3 produkty Melisa (balsam do ciała, krem silnie nawilżający i płyn micelarny) oraz krem Słonecznik z serii Kwiaty Polskie. W ruch już poszły 3 kosmetyki Melisa i powiem, że na tą chwilę jestem z nich bardzo zadowolona :)


Z powodu braku tuszu, fajnej promocji na Revlona CS oraz darmowej wysyłki skusiłam się na zamówienie na w sklepie internetowym Paatal. Przy okazji wpadły też inne rzeczy, bo ceny bardzo zachęcały ;) Nie spodziewałam się, że nowa wersja Revlona jest aż tak jasna - u mnie 180 jest lekko za jasny, a kiedyś był lekko za ciemny. Nie wiem, po co w tuszu Loreal ten złoty brokat, bo nic on nie zmienia oprócz faktu, że jest go mnóstwo na waciku i dookoła oczu w czasie zmywania :P


Wcześniej zaopatrzyłam się w podkład Max Factor Lasting Performance i moją ulubioną lnianą odżywkę Herbal Care.


Mam też pierwsze masełko z The Body Shop, które bardzo mi się spodobało i magiczne, złuszczające skarpetki, które podobno robią cuda ze stopami. Czekam na te cuda!

Odkryłyście ostatnio jakiś ciekawy produkt?

Pozdrawiam :)

Do kogo wędrują podkłady Bourjois?

Hej :)

Dzisiaj bardzo szybki wpis, ponieważ walczę z sesją, a tak jak zawsze daje mi nieźle w kość i nie mam czasu i siły na nic. Przechodząc do rzeczy - podkłady Bourjois, o których pisałam TUTAJ, wędrują do :

  • Imaginative Klaudia (nr 51),
  • Katarzyna Stokrotka (nr 52).
Czekam na Wasze adresy do niedzieli :)


Pozdrawiam :)

Balea, żel pod prysznic Gwiezdny szlak

Hej :)

 Zawsze, gdy myślałam o żelach Balea, miałam w głowie wyobrażenia przecudownych, niespotykanych zapachów. Było to spowodowane wysypem recenzji, w których opisywano niesamowitość tych zapachów, wychwalano je po niebiosa i jarano się nimi niesamowicie... Co ja sądzę o pierwszym żelu Balea, z którym mam styczność?


No cóż, mnie zapach tego żelu na pewno nie uwiódł, mogę nawet stwierdzić, że niezbyt mi się podoba. Jest lekko cytrusowy, ale główną nutę gra coś innego, czego mój nos nie potrafi zdefiniować. Tutaj dla mnie duży minus. Reszta jak najbardziej na plus - żel jest bardzo wydajny, dobrze się pieni, myje i nie wysusza skóry. Produkt jest dobry, ale bez szału. Mam nadzieję, że następny żel, po który sięgnę, zaskoczy mnie pozytywnie swoim zapachem!



Znacie ten żel?

Pozdrawiam :)