Bielenda, Skin Clinic Professional, korygujące serum Anti-age do cery tłustej i mieszanej z niedoskonałościami

Hej :)

O serum korygującego do cery tłustej i mieszanej z niedoskonałościami marki Bielenda było kilka miesięcy temu bardzo głośno. Większość opinii, które kojarzę, były pozytywne. A jak sprawdziło się na cerze, do której jest ono dedykowane? Zapraszam do czytania.






Głównymi składnikami aktywnymi serum są: kwas migdałowy, kwas laktobionowy i witamina B3. Wiedząc, że kwas migdałowy jest dosyć lekki dla mojej cery, nie spodziewałam się szybkich i mocnych rezultatów, bo wszystkie produkty z jego zawartością spisywały się u mnie średnio. Mimo to zakupiłam produkt, bo w końcu nie opiera się on tylko na tym składniku, jest jeszcze kwas laktobionowy, no i te wszystkie wychwalające opinie nie mogły się wziąć znikąd.

Serum kazało mi dosyć długo czekać na widoczne efekty, ale niestety tak to już jest z produktami z kwasami. Na początku miałam wrażenie, że serum nie działa, bo nie widziałam najmniejszej różnicy. Po kilku tygodniach coś się zaczęło dziać, a po prawie dwóch miesiącach w końcu moja cera stała się idealna. Wszelkie niedoskonałości zostały zredukowane, gdy coś się pojawiło, to znikało szybciej niż zawsze. Podczas stosowania nie miałam problemu z łuszczącą się skórą, ale wymagała lepszego nawilżenia.  Z przebarwieniami serum radziło sobie średnio, ale niestety prawie nic nie daje im rady... Sielanka trwała kilka tygodni, dopóki nie byłam zmuszona do odstawienia produktu na kilka dni. Od razu zaczęło mnie wysypywać, a po powrocie do codziennego stosowania musiałam znowu długo czekać na poprawę. Po kolejnych tygodniach straciłam do niego cierpliwość i definitywne zrezygnowałam z naszej współpracy, co skończyło się wysypem, jakiego nie miałam od lat... 


Generalnie ciężko mi ocenić definitywnie ten produkt. Po długim stosowaniu rezultaty były widoczne, jednak to, co spotkało mnie po jego odstawieniu, nie pozwala mi spojrzeć na produkt przychylnym okiem. Wiem, że część dziewczyn wysypywało już podczas stosowania, mnie to spotkało po zaprzestaniu stosowania.


Dodam jeszcze, że historia nie skończyła się tragicznie, bo dzięki takiemu tokowi wydarzeń, poznałam najlepszy, ogólnodostępny krem na niedoskonałości, który w krótkim czasie pozwolił mi znowu patrzeć na swoją twarz z uśmiechem na ustach :) Jest nim Effaclar Duo+, o którym na pewno napiszę na blogu :)


Chętnie poczytam, jak u Was sprawdziło się to serum :)

Pozdrawiam :)

10 komentarzy:

  1. Skoro powoduje wysyp to nie skuszę się na pewno. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zaczęłam stosować to serum kilka dni temu, więc jeszcze niewiele mogę na temat jego działania napisać, ale póki co to nie wysypuje mnie :) a Effaclar DUO to mój pewniak, który zawsze mam na toaletce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam to serum, u mnie pokazuje same dobre efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurcze, nieprzyjemna sytuacja, az dziwne by cera zareagowała w ten sposób dopiero po odstawieniu produktu...

    OdpowiedzUsuń
  5. z chęcią spróbowałabym czegoś z kwasami, ale nie mam doświadczenia i boję się trochę ryzykować :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że tak się u Ciebie zachował ten kosmetyk. Chciałam go kupić, jednak teraz trochę się obawiam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie używam effaclar duo próbki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kuszą mnie te sera Bielendy, ale ciągle się waham nad zakupem...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. Jest mi niezmiernie miło, że czytacie mojego bloga :) Nie zawsze mam czas odpisać, ale każdy sprawia mi ogromną radość :)

Jeżeli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwacji :)