Dlaczego nie kupię więcej tuszu w Rossmannie...?

Hej :)

Nie ma to jak wstać rano, wyciągnąć "nowy" tusz do rzęs zakupiony w promocji w Rossmannie i ujrzeć coś takiego....




Jeżeli ktoś się zastanawia, co widzi, to jest to totalnie skamieniały tusz, szczoteczka odpadła i została w środku opakowania. Masakra :( Jestem szalenie ciekawa, co trzeba zrobić i ile miesięcy tusz musi stać w szafie, aby doprowadzić go do takiego stanu. Wiedziałam, że kupując tusze w R. trzeba się liczyć z tym, że mogą być zmacane, ale takiego starocia zupełnie się nie spodziewałam...

Pozdrawiam :)

53 komentarze:

  1. Masakra... współczuję. Mi nigdy się coś takiego nie zdarzyło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, przykro :( wkurzyłabym się bardzo :/ ja właśnie dlatego kupuję teraz tusze właściwie wyłącznie przez internet...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, tylko przez internet kupuję tusze, odkąd kilka razy widziałam jak klientki się nimi malują w Rossmannie.

      Usuń
  3. Uuu;/ faktycznie można się zrazić... A w razie potrzeby kupić na bieżąco żeby móc bez problemu reklamować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Proponuję kupić taki sam, mieć paragon i potem iść z tym tuszem i pokazać, że to się teraz kupiło, a nóż przyjmą reklamację..bo kurcze, to już przesada!

    OdpowiedzUsuń
  5. Masakra! Ja bym poszła z reklamacją!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze.. zawsze kupuje tusze w Rossmannie, ale coś takiego jeszcze mi się nie zdarzyło :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale masakra! Mi się na szczęście taki tusz nigdy nie przytrafił ale następnym razem nie będę brała na zapas i speawdzę stan tuszu jeszcze w sklepie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie miałam takiej sytuacji, a zawsze maskary kupuję w Rossmannie. :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem w szoku... I to tusz, który kosztuje niemałe pieniądze!
    Pisz reklamację, powinni uznać i wysłać Ci nowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale jaja... Trochę w szoku jestem..

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurczaki! Oszalałabym...

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, ja od razu wybrałabym się do sklepu z reklamacją...

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak widze dziewczyny, które bezczelnie wszystko otwierają w Rossmannie, to aż mi się odechciewa zakupów tam. Jeśli masz paragon, reklamuj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak samo jak ja :-)
      Często mam ochotę wziąć otwarty przez 'drogeryjną testerkę' produkt i zaprowadzić 'koleżankę' prosto do kasy, skoro ochrona nie reaguje to ktoś musi...:-)

      Usuń
  14. Klawiatura mi opadła, jednak sama miałam taką przygodę i już od lat nie kupuję kosmetyków z drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zareklamowałabym jak nic...no porażka ze strony Rossmanna..

    OdpowiedzUsuń
  16. Normalnie nie wierzę...też bym reklamowała. Ja dla świętego spokoju zawsze odkręcam w sklepie, żeby rzucić okiem na konsystencję.

    OdpowiedzUsuń
  17. Od tego jest reklamacja a nie płacze w Internecie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Masakra! Tak to jest, jak klientki otwierają co popadnie, bo przecież muszą sprawdzić szczoteczkę. Testery testerami, ale nawet jak są, to nie łaska patrzeć na używane opakowanie, tylko trzeba otwierać nowe. A brak testerów... Ostatnio próbowałam na chybił trafił wybrać sobie kolor pomadki z Wibo, bo to zbyt trudne dla marki/sklepu (nie mam pojęcia kto za to odpowiada) wyznaczyć po jednym egzemplarzu testera. Zapytałam ekspedientki, to orzekła, że nie wszystko od nich zależy - jasne, ale takie sprawy powinny być jakoś rozwiązane...

    OdpowiedzUsuń
  19. O matko... Ja ostatnio jak nie widzę nie wymacanego kosmetyku kolorowego, to proszę panią ze sklepu i NOWY z doły szafy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile kosmetyków leży w szufladach na dole! Tylko ekspedientkom nie chce się ich wyjmować, no bo przecież "leży tu, to niech se weźmie z półki"... Tylko, że te z półki zazwyczaj nie nadają się już do użytku :/

      Usuń
    2. Oczywiście, zawsze winne te leniwe ekspedientki, stoją tylko i nic nie robią, szkoda że kawy nie piją jeszcze. Zatrudnij się w takim Rossmanie, jak poznasz jak to wszystko wygląda od środka, co jest w szufladach oraz kiedy i ile można czegoś wyłożyć na półki, to wtedy porozmawiamy.

      Usuń
    3. Mentoska, dzieki. Nie upilnujesz. A nawet nie wiesz jaka afere robi klient jak mu sie uwage zwroci. Ja zwracalam i pyskowalam, ale nie wszedzie np w rossie tak mozna. Bazarek Kosmetyczny

      Usuń
    4. Mentoska, dzieki. Nie upilnujesz. A nawet nie wiesz jaka afere robi klient jak mu sie uwage zwroci. Ja zwracalam i pyskowalam, ale nie wszedzie np w rossie tak mozna. Bazarek Kosmetyczny

      Usuń
  20. o kurcze ;O W Rosmannie te kosmetyki to masakra, każdy pootwierany i nadużyty ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W istocie.
      Czy naprawdę nie można wprowadzić jakichś zabezpieczeń kosmetyków - co do których rączki świerzbią paniusie - choćby w formie zgrzewanej folii? Pffff...!

      Usuń
  21. Ostatnio kupiłam sobie swoją - dotychczas ulubioną - Colossal Volume od Maybelline. Tak, w Rossmannie. Kruszy się jak nie wiem, zdaje się być sucha jak wiór (wcześniej nie miałam takiego problemu z dokładnie taką samą mascarą).

    OdpowiedzUsuń
  22. Wybacz, ale jak zobaczyłam te zdjęcie, to wybuchnęłam śmiechem. No to nieźle z tym Rossmannem :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Miło widzieć tak duży odzew :) Tusz kupiłam na ostatniej promocji -49%, więc trochę czasu już minęło, paragonu nie posiadam, ale spróbuję coś zdziałać w tej sprawie, bo do najtańszych nie należał. Dziękuję za wszystkie rady i pozdrawiam Was serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Odpowiedzi
    1. a widzę wyżej odpowiedziałaś. Ja bym pewnie poszła, kupiła nowy i tego samego dnia reklamowała ten stary na nowym paragonie...

      Usuń
  25. Ojej, jak dobrze, że nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło. Masakra. ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. Aż nie wiem co powiedzieć :O
    To jest straszne !!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dramat, pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją! :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Szok, jeden z moich ulubionych tuszy, a tu taka przykra sytuacja :(

    OdpowiedzUsuń
  29. :O Dlatego ja zawsze, ale to ZAWSZE jak jestem w drogerii i biorę tusz już do kasy (nigdy nie otwieram więcej, tylko ten jeden) to sprawdzam czy aby na pewno jest w porządku... I staram się brać te z tyłu. Powinnaś go zareklamować, bo tak być nie może...

    OdpowiedzUsuń
  30. Masakra :(
    Musiał być zmacany. Poza tym, z powodu oświetlenia, w szafach panuje dość wysoka temperatura.

    OdpowiedzUsuń
  31. O mamusiu! Różne buble trafiałam w Rossmannie , zwykle były to popsute lakiery Wibo ale czegoś takiego jeszcze nie spotkałam.Współczuję , tym bardziej szkoda ,ze tusz z tych dobrych.

    OdpowiedzUsuń
  32. zareklamuj
    dodatkowo zglos bezposrednio producentowi podając nazwe sklepu i jak najwiecej danych, zdjecie paragonu itp :)

    OdpowiedzUsuń
  33. ja kiedyś kupowałam jakiś podklad w musie,w tesco i dobrze,że sprawdziłam czy zabezpieczenie na opakowaniu w postaci kawałka przezroczystej taśmy klejącej nie jest naruszone.Dobrze,że coś mnie tkneło i sprawdziłam to.Jak się okazało tylko jeden z podkladów w musie był w stanie nienarusznym,bo wszystkie inne mimo,że testery były oklejone napisem "tester" to i tak ciekawskie klientki musiały paluchami zmacać opakowanie które nie było testerem...Z tego co zauważyłam,to w Rossmanach do których chodzę gdy jakaś klientka poprosi ekspedientkę o kosmetyk z szuflady którą otworzyć mogą tylko pracownice drogerii nie robią problemów i bez marudzenia wyjmują z niej kosmetyk.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nieźle... A ja mam "nowy" tusz z Rossmanna w szufladzie, już biegnę go sprawdzić!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. Jest mi niezmiernie miło, że czytacie mojego bloga :) Nie zawsze mam czas odpisać, ale każdy sprawia mi ogromną radość :)

Jeżeli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwacji :)