Świąteczne rozdanie - wygraj Premium Collagen 5000

Hej :)

Odkąd wróciłam z Meksyku zimne i suche powietrze cały czas przypomina mi, że już niedługo święta. Już dawno nie cieszyłam się tak bardzo z powodu tego, że grudzień i najfajniejszy, zimowy okres coraz bliżej ♥ Z okazji zbliżających się świąt mam dla Was prezent. Przygotowałam rozdanie, w którym możecie wygrać Premium Collagen 5000Premium Collagen 5000 to produkt, który ma zapewnić redukcję zmarszczek, niedoskonałości i przebarwień, poprawić krążenie i jakość naczyń krwionośnych oraz dbać o włosy i paznokcie. Jest idealnym preparatem dla kobiet, które kochają dbać o siebie i chcą długo cieszyć się młodą i piękną skórą. Kolagen jest oczywiście nowy i nieotwierany.

Świąteczne rozdanie - wygraj Premium Collagen 5000 o wartości 160zł. Konkurs na blogu Subiektywne Piękno

Aby wziąć udział w rozdaniu trzeba być publicznym obserwatorem bloga (GFC) i wypełnić formularz zgłoszeniowy.

 Dodatkowo można zaobserwować mnie na Instagramie (+2 losy), polubić FanPage bloga (+2 losy) oraz wstawić banner z rozdaniem/udostępnić informację o rozdaniu na swojej stronie/profilu (+3 losy). 


Rozdanie trwa od 19.11.17 do 15.12.17. Zwycięzcę ogłoszę na blogu do 5 dni od zakończenia rozdania. Możliwość zgłaszania się upływa o godzinie 23:59 w dniu 15.12.17.


Wysyłam tylko na terenie Polski.

Zapraszam do zabawy i życzę powodzenia :)

Lavender Vanilla Yankee Candle

Hej :)

Nie jestem fanką lawendy, jednak ostatnio trafiam na bardzo sympatyczne zapachy z jej udziałem. Głównie w kosmetykach, ale ostatnio znalazłam również w swoim zbiorze bardzo ciekawą pozycję od Yankee Candle - wosk Lavender Vanilla. Znam wosk Kringle o podobnym zapachu i tamten zdecydowanie podbił moje serce. Czy udało się to również lawendzie z wanilią od Yankee? 

Wosk zapachowy Lavender Vanilla Yankee Candle - blog, opinie

Lavender Vanilla
Oaza spokoju...Idealna mieszanka świeżej lawendy z ciepłą wanilią i bergamotką

Lavender Vanilla to zapach zdominowany przez wanilię, co bardzo mnie cieszy, bo wanilię uwielbiam pod każdą postacią. Tutaj jednak nie do końca mi się podoba, ponieważ jest płaska i sztuczna. Samej lawendy za bardzo nie wyczuwam. Czai się ona gdzieś w oddali, jednak wanilia tak mocno ją zagłusza, że nie daje jej dojść do głosu. Wosk ma bardzo dużą moc, dlatego lepiej uważać z ilością, bo może przyprawić o ból głowy. Jak możecie już wywnioskować z opisu, wosk nie przypadł mi specjalnie do gustu. Jest ok, ale brakuje mu tego czegoś. Za mało w nim naturalności, zapachy nie komponują się ze sobą odpowiednio. Zdecydowanie lepiej wypada wosk Kringle Vanilla Lavender. 


Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Nierafinowany olej arganowy Oleofarm | Olejowanie włosów

Hej :)

Kiedyś bardzo regularnie olejowałam włosy i muszę przyznać, że nigdy nie były w lepszym stanie niż w tamtym okresie. Czasami gdy widzę stare zdjęcie, nie mogę się na nie napatrzeć i zastanawiam się, jak to możliwe, że tak dobrze wyglądały. Szczególnie że używałam wtedy mocniejszych farb i miałam bardzo jasne włosy.... W październiku postanowiłam powrócić do tej czynności. Z pomocą przyszedł mi nierafinowany olej arganowy Oleofarm.

Nierafinowany olej arganowy Oleofarm

Olej arganowy uzyskiwany jest poprzez tłoczenie nasion arganu (Argania spinosa), który rośnie w Maroku. Nie bez powodu nazywany jest często złotem Maroka, ponieważ ma wiele cennych właściwości. Bogactwo kwasów omega, witaminy E i przeciwutleniaczy zapewnia świetne nawilżenie skóry oraz wzmocnienie włosów. Jest również bardzo wszechstronny. Może wykorzystywać go do pielęgnacji skóry, włosów i paznokci oraz w kuchni, gdzie stanowi świetny dodatek do sałatek, sosów lub bardziej wyszukanych potraw. Charakteryzuje się przyjemnym, orzechowym zapachem, który bardzo polubiłam.

Nierafinowany olej arganowy Oleofarm działanie, opinie, blog






















Tak jak wspominałam, olej ten ma wiele zastosowań, ja skupiłam się jednak tylko na jednym - włosach. Starałam się nakładać go przed każdym myciem na kilka godzin, jednak nie zawsze miałam  na to czas i w praktyce często było to co drugie mycie. Nie trzeba oczywiście używać go tak często. Raz na tydzień również wystarczy, jednak zależało mi na szybszych efektach. Nakładanie na włosy jest bezproblemowe, a sam olej jest bardzo wydajny. Po miesiącu używania mam jeszcze ponad pół buteleczki. Z każdym użyciem włosy były gładsze i bardziej nawilżone, co bardzo motywowało do dalszego stosowania. Powoli nabierają życia i blasku, chociaż wiem, że jeszcze długa droga przede mną, aby doprowadzić je do stanu sprzed lat. W składzie znajdziemy nierafinowany olej z prażonych ziaren arganu oraz mieszankę tokoferoli (przeciwutleniacz).

Nierafinowany olej arganowy Oleofarm na włosy działanie, skład, opinie, blog

Regularne stosowanie na włosy oleju arganowego Oleofarm przyniosło pozytywne rezultaty. Włosy stały się gładsze, lepiej nawilżone i wyglądają zdrowiej. To zdecydowanie zmotywowało mnie do dalszego dbania o nie i jeszcze intensywniejszej niż dotychczas pielęgnacji.


Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Płyn micelarny Biolaven | Przebił Garniera!

Hej :)

Od bardzo długiego czasu, mierzonego w latach, używałam płynów micelarnych Garnier. Na zmianę sięgałam po wersję różową i z olejkiem. Płyny spisywały się dobrze, w sumie muszę przyznać, że nie mam im nic do zarzucenia. W pewnym momencie najzwyczajniej w świecie zaczęły mnie nudzić, bo ileż można używać tego samego produktu. Zastanawiałam się przez pewien czas, jakie znaleźć im zastępstwo i z pomocą przyszły mi Wasze komentarze. Zachwalałyście płyn micelarny Biolaven i to właśnie na niego skusiłam się w ostatnim czasie. Muszę przyznać, że był to bardzo dobry wybór!

Płyn micelarny Biolaven winogrona i lawenda

Jeżeli ktoś jeszcze nie wie, to produkty Biolaven tak jak i Vianek produkuje firma Sylveco. Wszystkie 3 marki kojarzą mi się bardzo pozytywnie i lubię ich produkty. Kosmetyki Biolaven wyróżnia charakterystyczny zapach winogron i lawendy, który zdecydowanie trafia mój gust. Poznałam go używając odżywczego kremu do rąk. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że na pewno się polubimy, ponieważ zmył makijaż szybciej niż płyn micelarny Garnier! Nie sądziłam, że da się to zrobić szybciej i lepiej, ale jak widać wszystko jest możliwe. Radzi sobie również bezproblemowo z tuszem do rzęs i co najważniejsze nie podrażnia oczu, a mam je bardzo wrażliwe. Nie podrażnia, nie uczula, nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy na skórze i nie zapycha. Na duży plus zasługuje również fakt, że jest to kosmetyk naturalny o bardzo przyjemnym składzie. Cena jak za taką jakość jest jak najbardziej ok. Płyn kosztuje ok. 18zł za 200ml. 

Płyn micelarny Biolaven - skład, działanie, opinie, blog, cena

Bardzo polubiłam płyn micelarny Biolaven i z przyjemnością sięgnę po kolejne opakowanie. Płyn świetnie zmywa makijaż i radzi sobie z tym jeszcze lepiej niż kultowe micele Garnier! Skóra jest dobrze oczyszczona, nawilżona i odświeżona. Nie widzę w nim żadnych wad. Jedyne, czego żałuję, to że nie sprzedają go w większym opakowaniu. 

Używałyście płynu micelarnego Biolaven? Polecacie jakieś inne produkty tej marki?

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Żel do mycia twarzy i oczu Tołpa Physio | Łagodny, ale czy skuteczny?

Hej :)

Mam tłustą cerę, jednak nie służą jej produkty typowo dla niej przeznaczone. Używałam ich przez wiele lat i wbrew pozorom skóra nie miała się lepiej. Wręcz przeciwnie, przetłuszczała się coraz bardziej i miałam spore problemy z niedoskonałościami. Nie od dziś bowiem wiadomo, że cera tłusta wymaga nawadniania i nawilżania, a nie wysuszania silnymi detergentami. W tym roku postanowiłam wprowadzić duże zmiany w pielęgnacji, co zaowocowało ogromnymi zmianami na skórze. Postawiłam na olejki myjące i łagodne żel micelarne. Pozytywne rezultaty są widoczne gołym okiem. W ostatnim czasie używałam żelu micelarnego Biotaniqe. Teoretycznie przeznaczony jest on do demakijażu, jednak u mnie sprawdzał się rewelacyjnie w formie żelu do mycia twarzy. Niestety buteleczka dobiła dna, a ja musiałam znaleźć jakieś godne zastępstwo. W zapasach znalazłam żel do mycia twarzy i oczu Tołpa Physio, który z założenia ma być łagodny dla skóry. Czy i w tym przypadku łagodna pielęgnacja przyniosła pozytywne rezultaty? 

żel do mycia twarzy i oczu Tołpa Physiożel do mycia twarzy i oczy Tołpa Physio

Żel Tołpa Physio to produkt, który w ogóle się nie pieni. Osobiście mi to nie przeszkadza, a nawet lubię takie produkty do twarzy. Zapach ma bardzo przyjemny, dosyć delikatny. Zainteresował mnie tym, że w 2012 dostał sporo nagród, m.in. za produkt roku. Na początku byłam z z niego bardzo zadowolona. Delikatnie oczyszczał, skóra była gładka i niepodrażniona. Po czasie coś zaczęło się z nią dziać i pojawiły się znienawidzone niedoskonałości. Od razu podejrzewałam o to właśnie ten żel, bo czytałam już o przypadkach wysypu po jego stosowaniu. Odstawiłam go od razu i zaczęłam używać żelu micelarnego z węglem Marion. Skóra wróciła do normy, mniej się przetłuszcza, a wszystkie niedoskonałości szybko zaczęły znikać. Jak dla mnie żel Tołpa Physio okazał się najzwyczajniej za słaby. Produkt przeznaczony jest również do cery mieszanej, dlatego spodziewałam się po nim skuteczniejszego działania. 

żel do mycia twarzy i oczu Tołpa Physio skład, działanie, opinie, blog

Żel do mycia twarzy i oczu Tołpa Physio zapowiadał się bardzo dobrze, jednak okazał się zbyt słaby dla mojej tłustej cery. Nie oczyszczał jej odpowiednio, co zaowocowało pojawieniem się niedoskonałości. Myślę, że o wiele lepiej sprawdzi się na skórze suchej bądź bardzo suchej. Przy cerze tłustej lepiej zainwestować w coś innego. 


Pozdrawiam :)



ZAPRASZAM NA:

Iced Gingerbread Yankee Candle | Kolekcja Cookie Swap 2017

Hej :)

Niedawno w sprzedaży pojawiła się ciasteczkowa kolekcja Yankee Candle Cookie Swap. Propozycje idealne dla mnie, ponieważ kocham słodkie zapachy. Jednym z nich był opisywany już Magic Cookie Bar. Kolejnym są świąteczne pierniczki, czyli Iced Gingerbread, o których opowiem Wam dzisiaj coś więcej. 

Wosk zapachowy Iced Gingerbread Yankee Candle | Kolekcja Cookie Swap 2017.

Iced Gingerbread
Wspaniały aromat pełnych przypraw pierniczków glazurowanych waniliowym lukrem - wyrafinowane połączenie pikantnych i słodkich smaków.

Nasze spotkania mają zawsze trudne początki. Trafiła mi się bardzo twarda sztuka i muszę się nieźle nasiłować, aby odłamać kawałek. Za pierwszym razem jakoś się udało. Za drugim wosk rozwalił się na maleńkie drobinki i wylądował wszędzie, tylko nie w kominku. Przykleił się nawet do ściany :D Pomijając te "małe" problemy, nie skreśliłam go od razu i ciągle dawałam mu szanse. Zapach to pierniczki z dużą ilością przypraw. Jest mocno korzenny, z dużą ilością cynamonu i innych przypraw.  Kojarzy mi się z zimą, mrozem i śniegiem za oknem. Na święta w sam raz, no chyba że znowu będzie 20°C :D Jest całkiem przyjemny, jednak zabrakło mi w nim jednego - obiecanego lukru! Myślę, że o wiele lepiej prezentowałby się w osłodzonej wersji. 

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Naturalny krem do rąk Yope herbata i mięta | Czy na pewno tak dobry, jak wszyscy mówią?

Hej :)

Produkty Yope zbierają w blogosferze świetne opinie. Zaczęło się od niepozornych mydeł do rąk, które stały się hitem wielu osób. Miałam wielką chęć na te mydła, ale z czasem zupełnie o nich zapomniałam. Później pojawiły się kremy do rąk i tutaj wiedziałam, że nie odpuszczę, bo kremu używam milion razy dziennie. Wszystkie opinie jakie widziałam były pozytywne, więc spodziewałam się dobrego produktu. Czy i u mnie krem do rąk Yope okazał się hitem? Niestety nie.

Krem do rąk Yope herbata i mięta


Skusiłam się na wersję z herbatą i miętą, bo ta wydawała mi się najbardziej neutralna. Krem pachnie dosłownie jak świeżo zaparzona czarna herbata z delikatną nutą mięty. Zapach jest bardzo naturalny i nie ma w nim grama sztuczności. Czuć go przez dłuższy czas. Opakowanie jest przesłodkie i z pomysłem. Ze względu na nakrętkę i dużą pojemność (100ml) używam go tylko w domu. Krem ma lekką konsystencję i szybko się wchłania, jednak przez chwilę po użyciu wyczuwam go na dłoniach.

Krem do rąk Yope herbata i mięta skład działanie blog opinie
Po pierwszych użyciach myślałam, że będzie to prawdziwa rewelacja i zdecydowany ulubieniec, ale z każdym dniem entuzjazm opadał. Krem do rąk Yope bowiem nie radzi sobie odpowiednio z  nawilżaniem i regeneracją. Gdy zaczęłam go używać, moje dłonie były w dobrej kondycji dzięki mojemu ulubionemu kremowi do rąk z awokado Ecolab. Na początku podtrzymywał dobry stan skóry, jednak gdy z czasem brakowało jej odpowiedniego nawilżenia i odżywienia, to krem Yope nie dawał rady. Szczególnie widoczne stawało się to przy skórkach, które zaczęły być suche i wyglądać  coraz gorzej.

Krem do rąk Yope herbata i mięta konsystencja, blog, opinie

Krem do rąk Yope to dobry produkt dla osób, których skóra nie jest zbyt sucha i nie wymaga regeneracji. Nada się do codziennej pielęgnacji mało wymagających dłoni. Moje niestety do takich nie należą i krem nie do końca sprostał ich wymaganiom, a szkoda bo zapowiadał się naprawdę fajnie.


Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Ulubieńcy października | EOS, Nacomi, Biolove, Biolaven, Ecolab

Hej :)

Tak się fajnie złożyło, że wśród październikowych ulubieńców znalazły się tylko kosmetyki naturalne. Jeżeli ktoś śledzi bloga regularnie, to zapewne nie zdziwi go żaden produkt, ponieważ większość pojawiła się już w formie recenzji. Niemniej jednak polubiłam je na tyle, że nie mogły nie znaleźć się w tym zestawieniu.

Ulubieńcy października - Biolove, Ecolab, Biolaven

Pierwszym ulubieńcem jest balsam w sprayu Biolove, który nawilża i odżywia skórę na cały dzień. Jest gładka i niesamowicie przyjemna w dotyku. Dodatkowym atutem jest łatwa aplikacja. Kolejnym produktem jest krem - maska do rąk Ecolab. Cudownie nawilża i regeneruje dłonie. Wydaje się bardzo lekki, a działa po mistrzowsku. Dłonie i skórki wyglądają dzięki niemu idealnie. Wspominałam w denku, że od lat byłam wierna micelom Garnier, jednak w końcu mi się znudziły i zaczęłam szukać czegoś nowego. Polecałyście mi płyn micelarny Biolaven i bardzo Wam za to dziękuję, bo okazał się strzałem w dziesiątkę! Działa jeszcze lepiej niż Garnier, a do tego pięknie pachnie. Zapach znałam już wcześniej, bo miałam ich odżywczy krem do rąk, który również znalazł się kiedyś w ulubieńcach. 

Ulubieńcy października - EOS, Nacomi

Kolejne produkty na pewno Was nie zdziwią, bo będą to kontrowersyjne balsamy do ust EOS, których jestem wielką fanką. Uwielbiam ich działanie, składy, opakowanie i piękne zapachy. Na blogu opisywałam już jajeczko EOS Summer Fruit. Nowe wersje (Coconut Milk i Grapefruit) nie mają już tak idealnych składów, ale nadal świetnie działają. Ostatnim ulubieńcem jest borówkowa pianka z peelingiem Nacomi. Dobrze oczyszcza i bardzo fajnie pachnie, a sam jej wygląd i konsystencja sprawiają sporo radości podczas używania. 

Znacie któregoś z moich ulubieńców?

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Nowości października na bogato

Hej :)

Zazwyczaj staram się kupować jak najmniej. Wychodzi oczywiście różnie. Życie. W październiku miałam jednak potrzebę odpuścić sobie kosmetyczny szlaban i kupić wszystko, na co mam ochotę. Poczyniłam też dużo zakupów niekosmetycznych, ale nie będę ich tutaj pokazywać, bo wyszedłby z tego niezły tasiemiec. Musiałam zaopatrzyć się w kilka rzeczy na najbliższy wyjazd, kupiłam też kilka produktów, które interesowały mnie od dawna i mam już również... kalendarz adwentowy :D Grudniu, nadchodź, jestem gotowa! :D 

Zakupy Douglas - kalendarz adwentowy i mgiełka

Na pierwszy rzut Douglas i wspomniany kalendarz adwentowy. Zakupiłam go w promocji -20% na zakupy w aplikacji mobilnej. Rabat był udzielany przy zakupie 2 produktów, dlatego dokupiłam jeszcze mgiełkę o zapach Coco Vanilla. Wanilii w niej nie czuję, za to pachnie jak moja ukochana Pina Colada. Nawet więcej w niej ananasa niż kokosa, więc nazwa mało adekwatna do zapachu. Gratis otrzymałam kilka próbek i miniaturę kremu Clarins.

Zakupy ekobieca - hybrydy, kule do kąpieli, krem Lumene

Na ekobieca zamówiłam sporo kul do kąpieli. Wzięłam chyba wszystkie, jakie były akurat dostępne. Najładniej pachną półkule z Nacomi. Kupiłam też trochę lakierów hybrydowych różnych firm. Kilka wzięłam z tych tańszych, czysto z ciekawości. Zobaczymy, jak będzie się spisywać hybryda Sleek za 9zł... Miałyście? Najważniejszym kosmetykiem, dla którego zrobiłam to zamówienie jest krem na noc z witaminą C Lumene Overnight Bright. O tym kremie pisałam TUTAJ i od tamtej pory nie zmieniłam o nim zdania, a nawet polubiłam go jeszcze bardziej! Wzięłam również ulubione bibułki matujące Marion.

Zakupy DOZ - Yope, Biolaven, Nacomi, Floslek, Fresh & Natural

Robiąc zakupy na DOZ zauważyłam, że w asortymencie pojawiło się sporo ciekawych firm. Dzięki temu nabyłam w końcu krem do rąk Yope, peeling kokosowy i borówkową piankę z peelingiem Nacomi, płyn micelarny Biolaven, balsam do skórek Fresh & Natural oraz żel arnikowy Flos-lek. Z każdego z zakupionych produktów jestem zadowolona. Co prawda z niektórych mniej, z innych bardziej, ale wszystkie produkty są warte uwagi. Recenzja pianki Nacomi pojawiła się już nawet na blogu.

Co kupiłam na promocji na makijaż i kolorówkę Rossmann październik 2017

Na promocji w Rossmannie skusiłam się tylko na 4 rzeczy. Bez szaleństw, bo kolejna promocja na kolorówkę pojawi się zapewne za kilka miesięcy. Zakupy pokazywałam już TUTAJ.

Zakupy DM - Balea, Garnier
Zakupy DM i Primark - Sun Dance, patyczki zapachowe

W październiku wybrałam się na weekend do Lipska. Zdecydowanie wolę zwiedzać niż chodzić po sklepach, ale wstąpiłam na szybko do DM i Primarka. W Primarku nie znalazłam niczego ciekawego. Lubię stamtąd dodatki do domu, jednak teraz miałam wrażenie, że wszystkie nowości były bardzo słabej jakości i wyglądały tandetnie, dlatego wyszłam tylko z patyczkami zapachowymi. W DM kupiłam nowy żel pod prysznic, suchy szampon i krem do rąk w piance Balea, nowe odżywki Garnier oraz krem do opalania Sun Dance. Krem do opalania wzięliśmy w ciemno. Jeżeli się nie sprawdzi, to nie będzie szkoda znaleźć mu nowego właściciela, bo kosztował dosłownie grosze. Używałyście?

Zakupy Lush - Mask of Magnaminty, The Comforter

Odwiedziłam również Lush. Na instagramie opisywałam Wam wrażenia po wizycie (KLIK). Zapach jaki tam się unosi mnie przerósł i na szybko wzięłam tylko Mask of Magnaminty i The Comforter.

Zakupy Natura, Rossmann i nowości - Natur Vital, Isana, Catrice, Joanna

Kupiłam również 3 ulubione produkty - szampon z chmielem Natur Vital, wkłady do maszynki z 6 ostrzami Isana (lepsze i tańsze niż Venus) i płynny kamuflaż Catrice, który mogliście widzieć w październikowym denku. Skusiłam się również na nową farbę do włosów Joanna z Ultraplexem.

kremy do opalania spf50 Australian Gold

Ostatnie zakupy to moje ulubione i niezawodne kremy do opalania Australian Gold. Pięknie pachną gumą balonową i świetnie chronią skórę. Odkryłam je na Dominikanie i cieszę się, że są już dostępne w PL.

Nowości października - paczka od Joanna

W październiku dostałam paczkę niespodziankę od Joanna. Nie spodziewałam się tak dużej zawartości. Kilka produktów szczególnie wpadło mi w oko, m.in. krem do laminowania włosów, ampułki Rzepa, serum wzmacniające do włosów czy serum do brwi. 

Nowości października - paczka od Marion

Pod koniec miesiąca otrzymałam również słodką przesyłkę od Marion. Czyż nie jest urocza? :) Znalazły się w niej warzywne maseczki do twarzy, peeling do skóry głowy, maski do włosów, produkty z węglem (w tym czarna maska peel-off) i zestaw chusteczek.

Olej arganowy Oleofarm

Cały miesiąc testowałam również olej arganowy Oleofarm. Niedługo pojawi się jego recenzja.


Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Vibrant Saffron Yankee Candle | Jesienna kolekcja Q3 2017

Hej :)

Przyszła pora na ostatni zapach z jesiennej kolekcji Q3. Jak na razie wszystkie zapachy przypadły mi do gustu. Chociaż są zupełnie różne, to każdy ma w sobie coś wyjątkowego i wartego poznania. Na koniec zostawiłam najcięższy zapach, czy Vibrant Saffron Yankee Candle. Czy również był wart poznania?

Wosk zapachowy Vibrant Saffron Yankee Candle. Jesienna kolekcja Q3 2017. Blog, opinie.

Vibrant Saffron
Odkryj ciepłą, intensywną słodycz szafranu złagodzoną miękkością wanilii.

Przyznaję, że nie mam pojęcia, jak pachnie szafran. Widząc jednak, że w zapachu jest również wanilia, skusiłam się bez zastanowienia, bo wanilia przyjemnie łagodzi nawet najcięższe aromaty. W paleniu wanilia jest mało wyczuwalna. Czuć za to dużo cynamonu, goździków i innych mocnych przypraw, z którymi przeplata się delikatnie słodka nuta. Gdzieś przeczytałam, że wosk pachnie jak orientalny bazar z przyprawami i myślę, że trafiono tutaj w samo sedno! Mocne, aromatyczne przyprawy otaczające Nas z każdej strony, to zdecydowanie Vibrant Saffron od Yankee. Nie jestem fanką korzennych zapachów, ale ten nie spowodował u mnie chęci ucieczki. Muszę go jednak dozować w małych ilościach, aby nie czuć przesytu. Nie mogę mu jednak odmówić wyjątkowości i naturalności. Mam wrażenie, jakbym naprawdę chodziła uliczkami bazaru przepełnionego najliczniejszymi i najbardziej wonnymi przyprawami... Vibrant Saffon to dobra propozycja dla fanów mocnych, aromatycznych i nietypowych zapachów. Jeżeli  natomiast lubicie lekkie, słodkie czy owocowe aromaty, to zapewne nie polubicie się z tym woskiem.

Z kolekcji Q3 2017 opisywałam również Mulberry & Fig Delight, Warm Cashmere i Autumn Glow.

Pozdrawiam :)





ZAPRASZAM NA:

Wyjazd: Meksyk

Hej :)

W czasie gdy czytacie tego posta, jestem w podróży na nasze wyczekiwane wakacje. Pisałam Wam o tym, że planujemy wyjazd do Tajlandii, ale plany uległy zmianie i najbliższe tygodnie spędzimy w Meksyku. Blog przez ten czas nie będzie świecił pustką, ponieważ przygotowałam dla Was kilka wpisów automatycznych. Nie było to łatwe, ponieważ przez ostatnie dni blogger mocno utrudniał pracę i opublikowanie wpisów trwało znacznie dłużej niż zawsze. Wiem, że u wszystkich wysiadł gadżet obserwatorzy, u mnie dodatkowo posty nie chciały się zapisywać i publikować. Niestety nie będę informować o nowych wpisach na portalach społecznościowych, dlatego jeżeli chcecie być na bieżąco, zaglądajcie na bloga co 2 dni :) Nie będę również odpowiadać na komentarze i maile, wszystko nadrobię po powrocie. Możecie natomiast spodziewać się zdjęć z podróży na Instagramie. Codziennie powinno znaleźć się tam coś nowego :)

źródło

źródło

Pozdrawiam :)





ZAPRASZAM NA:

Denko - październik 2017

Hej :)

Ostatnio zauważam pewną tendencję. Małe denko = złe denko. Wiem, że żyjemy w czasach, w których liczą się liczby, panuje wyścig o ilość obserwatorów, a większość ocenia właśnie po tym twórców internetowych, ale żeby wstydzić się małego denka? Bez przesady! Ciągle widzę komentarze w stylu: mało zużyłam, więc tego nie pokażę, poczekam na kolejny miesiąc. 20 produktów zużytych, a na końcu dopisek "wiem, że mało zużyłam"... Denko robimy dla siebie, aby pozbyć się nadmiernej ilości kosmetyków, a nie po to, aby imponować innym ilością zużyć. Co za różnica, czy rzeczy jest 5 czy 25. Każdy zużywa w swoim tempie. Przecież to tylko zabawa. Nie zrozumcie mnie źle, bo nie oceniam innych, że tak robią/piszą. Ostatniej mi do oceniania, bo sama tego nie lubię. Chodzi mi tylko o fakt, żeby nie skupiać się na ilości. Mało również nie znaczy źle. To tak tytułem wstępu do październikowego denka. W tym miesiącu pojawia się trochę szybciej, ponieważ chciałam pozbyć się "śmieci" przed wyjazdem. Znalazło się wśród nich dużo produktów wartych wypróbowania.

Denko październik 2017 - Biotaniqe, Garnier, Natur Vital

ŻEL MICELARNY DO DEMAKIJAŻU BIOTANIQE - RECENZJA

PŁYN MICELARNY Z OLEJKIEM GARNIER
Od dawna byłam wierna płynom micelarnym Garnier. Na zmianę używałam wersji różowej i tej z olejkiem. Obie dobrze zmywają makijaż i nie podrażniają skóry i oczu. Nie mam im nic do zarzucenia, jednak po latach najzwyczajniej w świecie mi się znudziły, dlatego nie wiem, czy w najbliższym czasie do nich wrócę. Nie zmienia to jednak faktu, że są to świetne płyny micelarne w korzystnej cenie i dużym opakowaniu. Jeżeli jeszcze ich nie znacie, to jak najbardziej polecam wypróbować ten kultowy już produkt.

SZAMPON Z CHMIELEM NATUR VITAL - RECENZJA

Denko październik 2017 - skarpetki Lirene, peeling do skóry głowy Pharmaceris H

PEELING DO SKÓRY GŁOWY PHARMACERIS H - RECENZJA

SKARPETKI REGENERUJĄCE LIRENE
W zestawie znajduje się peeling i regenerująca maseczka w skarpetkach. Zabieg jest bardzo przyjemny, a w efekcie stopy są dobrze nawilżone i gładkie. Niedługo pojawi się recenzja.

Denko październik 2017 - Lumene, Catrice, Avon, Gehwol Dermena

KREM NAWILŻAJĄCY NA DZIEŃ I KREM NA NOC Z WITAMINĄ C LUMENE - RECENZJA
Krem na noc tak bardzo polubiłam, że od razu po zużyciu miniaturki, kupiłam pełnowymiarowe opakowanie.

PŁYNNY KAMUFLAŻ CATRICE 
Używam go na niedoskonałości i w tej roli spisuje się świetnie. Pod oczy jest dla mnie za ciężki, chociaż wiem, że niektórzy lubią go i w tej roli. Bardzo dobrze kryje. Używam go już od dawna i mam już kolejne opakowanie.

KREM PRZECIWZMARSZCZKOWY DERMENA VITALINE - RECENZJA

PLASTRY NA NOS W ŻELU AVON
Nie wiem na jakiej zasadzie ma to działać, ale dla mnie to największy bubel wszech czasów. Dawałam mu wiele szans i nic z tego nie było. Nie usuwa niczego!

KREM DO STÓP LIPIDRO GEHWOL
Najlepszy krem do stóp, jakiego używałam. Cudownie nawilża i szybko regeneruje stopy. Są nawilżone i gładkie przez cały dzień. Zużywam miniaturki, ale następnym razem sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie.


Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Wyniki rozdania z okazji 5 lat bloga

Hej :)

W końcu udało mi się sprawdzić wszystkie zgłoszenia i wylosować zwycięzców. Na wstępie chciałabym Wam bardzo podziękować za wszystkie miłe słowa, jakie zostawiłyście w komentarzach pod rozdaniem. Nie odpisywałam Wam tam na bieżąco, ponieważ miałam wtedy bardzo ciężki czas, jednak sprawiały mi dużą przyjemność. Wiem, że czekacie na wyniki, dlatego nie będę już przedłużać. 



Nagroda główna trafia do:



Nagroda niespodzianka trafia do:


Adres do wysyłki prześlijcie mi z maila, który podałyście w formularzu zgłoszeniowym. Na wiadomość czekam do 7 dni. Prosiłabym o jak najszybszy kontakt, ponieważ zależy mi na czasie. Paczuszki już czekają spakowane :)

Gratuluję serdecznie zwycięzcom i dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w zabawie :) 

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Borówkowa pianka z peelingiem Nacomi

Hej :)

Nacomi ostatnio szaleje z ciekawymi nowościami. Słodkie musy, galaretki, peelingi, pianki i pudry do kąpieli to część z tych nowości. Mnie najbardziej zainteresował produkt 2w1, czyli pianka do mycia z peelingiem. Od dawna miałam ochotę na podobne pianki pod prysznic Organique, ale ciągle o nich zapominałam. Gdy zobaczyłam słodkie opakowania produktów Nacomi, wiedziałam od razu, że muszę je mieć. O dziwo znalazłam je na DOZie, gdzie cena jest bardzo przystępna. Przy okazji uzupełniania domowej apteczki zakupiłam więc bardzo ciekawy gadżet pod prysznic. Jak myślicie, czy było warto?

Pianka z peelingiem Nacomi słodka borówka Scrub & Wash

Do wyboru był kokos z bananem i słodka borówka. Gdyby pierwsza wersja była dostępna, to na pewno skusiłabym się na nią, bo to zdecydowanie moje klimaty. Pozostała mi borówka, ale nie narzekam, bo zapach również jest fajny. Podobno to borówkowy sernik, ale ja czuję tylko borówkę. Zapach niestety trochę zmienia się po kontakcie z wodą, ale dalej jest przyjemny. Widziałam też, że niedawno pojawił się nowy wariant zapachowy - słodkie mango.

Pianka z peelingiem Nacomi słodka borówka Scrub & Wash konsystencja, działanie, blog, opinie

Nie wiem jak Wam, ale mi bardzo podobają się opakowania nowej serii kosmetyków do ciała Nacomi. Są słodkie, kolorowe i cieszą oko. W opakowaniu oprócz pianki znalazłam również szpatułkę. Bardzo fajny pomysł ze względu na higienę i zachowanie trwałości produktu, jednak nie będę ukrywać, że nie chce mi się z niej korzystać. Jest dosyć mała, więc nabieranie nią produktu trwałoby wieczność, a ja nie lubię marnować czasu na zbędne czynności. Bardzo podobają mi się za to angielskie napisy na opakowaniu: "Hi! I'm vegan and stuffed with natural goodies" czy "Let's take care of your skin now!". Zachęcają do sięgnięcia po produkt!

Pianka peelingująco - myjąca, czyli borówkowy żel pod prysznic i peeling w jednym. Skład, działanie, opinie, blog

Przejdźmy jednak do najważniejszego, czyli do działania. Pianka peelingująco - myjąca Nacomi dobrze złuszcza naskórek. Drobinki cukru są malutkie, ale jest ich całkiem sporo, a sam masaż jest bardzo przyjemny. Oczyszcza również bardzo dobrze, przy czym nie podrażnia i nie wysusza, dzięki zastosowaniu łagodnych substancji myjących. W kontakcie z wodą staje się przyjemną, pieniącą się emulsją. Nie używam jej codziennie, tylko kilka razy w tygodniu. Wydajność oceniam na średnią, ale całkiem możliwe, że używam jej w zbyt dużej ilości ;)

Pianka z peelingiem Nacomi słodka borówka Scrub & Wash blog, opinie, działanie

Jeżeli tak jak ja lubicie wymyślne produkty pod prysznic, to polecam Wam sięgnąć po pianki Nacomi. Zgodnie z obietnicami producenta pianka z peelingiem sprawdza się jako żel pod prysznic i peeling. Dobrze oczyszcza skórę, nie przesuszając jej i jednocześnie dobrze złuszcza martwy naskórek. Fajna konsystencja i przyjemny zapach umilają chwile pod prysznicem. Gadżeciary powinny być z niej zadowolone.

Dajcie znać, czy używałyście tych pianek lub innych produktów z nowości Nacomi :) 

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA: