Styczniowe zakupy

Hej :)

W styczniu nie szalałam zakupowo, postanowiłam raczej na niezbędne produkty niż typowe zachcianki, ale i tak wpadło coś ponadprogramowo ;)


Moje włosy uwielbiają łapać ciepłe tony, szczególnie na świeżo zafarbowanym odroście, dlatego postanowiłam wypróbować szampon Fanola No Yellow, który podobno jest wielkim hitem. Mam nadzieję, że pomoże mi okiełznać mój kolor. Możecie spodziewać się jego recenzji za jakiś czas. Do szamponu dostałam próbki innych produktów do włosów, ale nie przypadły mi do gustu ich składy. W Netto dorwałam za 9zł peeling Organic Shop. Niestety był tylko jeden zapach, a wolałam jakieś owocowe, ale ten też nie jest zły. Do Rossmanna zaszłam po nowy krem do ciała Isana Chia i olej Babassu. Oprócz normalnego zastosowania mam zamiar wypróbować go na włosach.


Złożyłam też zamówienie w aptece Melisa. Kupiłam kolejne opakowanie kremu łagodzącego podrażnienia i zaczerwieniania Mustela Stelatria, który został mi kiedyś polecony. Muszę przyznać, że krem rzeczywiście robi to, co powinien i jest godny polecenia. Zamówiłam też ulubiona maskę do włosów farbowanych Olivolio. Mam też wersję do włosów normalnych, która spisuje się tak samo dobrze. Na zimowy brak energii wybrałam tabletki Vita-Femin. Dodatkowo dostałam próbki kremu O2xylogic Cream Clarena,  który daje bardzo przyjemne uczucie na skórze po nałożeniu. Używałyście go? Chętnie poczytam, jak się spisuje na dłuższą metę :)

Pozdrawiam :)

2 komentarze:

  1. kosmetyki organic shop mocno kuszą - muszę je w końcu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niczego nie miałam, jestem ciekawa tego kremu z Isany.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. Jest mi niezmiernie miło, że czytacie mojego bloga :) Nie zawsze mam czas odpisać, ale każdy sprawia mi ogromną radość :)

Jeżeli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwacji :)