Szarlotkowe przyjemności od Farmony - peeling i masło Sweet Secret
5.1.14

Szarlotkowe przyjemności od Farmony - peeling i masło Sweet Secret

Hej :)

Zima to idealny okres na pyszne, jedzeniowe i aromatyczne zapachy w kosmetykach. Szarlotkowy peeling i masło do ciała Farmona Sweet Secret to niezwykły raj dla Naszego nosa, a odzwierciedlenie i naturalność zapachu nasuwają pytanie: "jak im się to udało?".


Przyznam szczerze, że byłam uprzedzona do tej firmy po nieudanym maśle czekoladowo-pistacjowym, które nie dość, że pachniało chemicznie i zbyt intensywnie, to jeszcze jako jedyny kosmetyk ever wywołało u mnie czerwone plamy na ciele... Szybko wylądowało w śmieciach i od tego czasu nie zwracałam uwagi na tą firmę. Dostałam jednak w prezencie zestaw szarlotkowy, nie powiem, bałam się trochę reakcji mojej skóry, jednak znalazłam w sobie odrobinę odwagi i po pierwszych testach zmieniłam zdanie o serii Sweet Secret!

SZARLOTKOWY PEELING DO CIAŁA


Ten zawodnik to niesamowity zdzierak, któremu nie umknie najmniejszy kawałek suchego naskórka. Lubię właśnie taki peelingi, bo po ich użyciu czuć, że diametralnie zmienił się stan skóry i stała się ona niesamowicie gładka. Nie pozostawia po użyciu tłustej warstwy. Doskonale sprawdza się jako peeling i środek myjący w jednym.

Obietnice producenta

Skład 

Konsystencja

Oprócz szarlotkowego zapachu dostajemy też wygląd nadzienia! Z pozoru wygląda na łagodny produkt, nie widać w nim tych ostrych drobinek.

___________________________________________________________________________________________

SZARLOTKOWE MASŁO DO CIAŁA


Szarlotkowe masło do ciała to przepiękne odzwierciedlenie zapachu szarlotki, w której czuć wyraźnie cynamon. Nie czuję za bardzo bitej śmietany, ale nie jest mi ona do szczęścia potrzebna, bo to co dostaję w zupełności zaspokaja moje słodko-jedzeniowe zachcianki zapachowe :)


Jeżeli chodzi o działanie, to masełko bardzo ładnie nawilża ciało, co prawda nie jakoś spektakularnie, ale mojej skórze taka porcja pielęgnacji wystarcza. Jeżeli nie przesadzimy z ilością, to nie pozostawi ono na skórze nieprzyjemnej warstwy. Szybko się wchłania. Po użyciu ciało wygląda na lekko rozświetlone i bardzo zadbane. Często używam go jako kremu do rąk, przy okazji racząc się jego przyjemnym zapachem.

Skład
Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Glyceryl Stearate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Cera Alba (Beeswax), Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Parfum (Fragrance), Propylene Glycol, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Lactose, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil, Inulin Lauryl Carbamate, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane- 1,3-Diol, BHA, E150C, CI 16255, Cinnamal.

Bardzo podoba mi się fakt, że na pierwszym miejscu znajduje się masło Shea, a parafina jest za nim w składzie. Producent informuje, że produkt powstał na bazie olejku cynamonowego, ekstraktu z jabłka i protein mlecznych, jednak znajdują się one w produkcie po zapachu.

Pozdrawiam :)