14.4.18

Kuba jakiej nie znacie, czyli prawdziwe oblicze karaibskiego raju

Kiedy wracaliśmy w listopadzie samolotem z Meksyku, przelatywaliśmy dokładnie nad Hawaną, która była pięknie oświetlona nocą. Już wtedy poczułam, że to właśnie Kuba będzie kolejnym miejscem, które odwiedzimy i które zmieni się na naszej Mapie Podróży Świat z tego, które chcemy odwiedzić, na to które już zobaczyliśmy. Kuba przyciąga swoją historią, klimatem i położeniem geograficznym. W końcu to piękne i ciepłe Karaiby. W internecie może przeczytać o tym jaka jest cudowna, wspaniała, piękna i zapewne sądzicie, że i ja dzisiaj przedstawię ją w ten sposób. Nic z tych rzeczy! Dzisiaj opowiem Wam o prawdziwej Kubie, która różni się znacznie od tego, co możecie znaleźć w internecie.

Kuba Cayo Santa Maria - palmy
Kuba - typowa roślinność na wyspie
Kuba - ocean i skały
Kuba - kwiaty i palmy

EGZOTYCZNA KUBA

Kiedy patrzymy na zdjęcia Kuby, widzimy palmy, plaże, piękną wodę. Może wydawać się, że zastaniemy tam piękne, rajskie plaże, jednak rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. Palmy to rzadkość, a jak już są to kilka na krzyż lub jedna, samotna, której liście delikatnie powiewają na wietrze. Widok trochę smutny, szczególnie gdy odwiedzisz wcześniej rajską Dominikanę i cudowny Meksyk. Pisałam już nie raz, że kocham naturę, szczególnie egzotykę i niestety pod tym względem zawiodłam się bardzo. Zdjęcia w internecie są strasznie przekłamane i wykadrowane tak, aby wyglądało, że jest pięknie i bardzo egzotycznie. Uwierzcie mi, że nie jest. A przynajmniej ja nie widziałam ani jednego takiego miejsca. 

Kuba - widok na wyspę z samolotu


PRAWDZIWA KUBA

Prawdziwa Kuba nie ma zbyt wiele z egzotyki. To nie rajskie plaże z palmami i piękna roślinność, a bieda, nawet ta naturalna. Większość kraju stanowią pola uprawne i hodowlane. Kiedy leciałam nad Dominikaną widziałam lasy tropikalne. Kiedy leciałam nad Kubą, widziałam pola uprawne. To chyba najlepiej oddaje postać rzeczy. W sumie nie powinno to dziwić, ponieważ na Kubie panuje komunizm, przez co tak właściwie jest prawie odcięta od świata. Polegają w głównej mierze na tym, co sami wyhodują. Często zdarza się tak, że coś się kończy i nie ma szans żeby to dostać, a sam wybór produktów jest bardzo ubogi. Sklepy państwowe świecą natomiast pustymi półkami...

Kuba Sancti Spiritus - miasto pełne kolorowych budynków
Kuba Sancti Spiritus - powozy konne
Kuba Sancti Spiritus - puste półki  w sklepie, piekarnia
Kuba Sancti Spiritus - kolorowe budynki, centrum


SANCTI SPIRITUS

Podczas naszej wyprawy na Kubę odwiedziliśmy 3 miejscowości. O 2 opowiem Wam dzisiaj. Są nimi Sancti Spiritus i Trinidad. Łączą je niskie, kolorowe budynki i małomiasteczkowy klimat. Droga do Sancti Spiritus otoczona jest polami uprawnymi, mniejszymi miejscowościami i wioskami, z których niektóre kojarzyły mi się dosłownie z dzikim zachodem. Po drodze mija się ludzi na koniach, powozy konne, rowery i motory. Aut na drogach jest bardzo mało, a jak jakieś się spotka, to są typowe starocie.

Przebywając w centrum Sancti Spiritus czułam na sobie spojrzenia mieszkańców. Turyści wzbudzają duże zainteresowanie. Ścisłe centrum to kolorowe, całkiem zadbane budynki. Dalej od centrum widać to prawdziwsze, codzienne życie.

Kuba - ulice w mniejszych miejscowościach
Kuba Sancti Spiritus - prawdziwe życie mieszkańców
Kuba Sancti Spiritus - rzeka i biedne budynki

TRINIDAD

Kolejną miejscowością słynącą z kolorowych budynków jest Trinidad. Największą atrakcją Trinidadu jest kolonialna starówka, która została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Niewątpliwie wartym zobaczenia jest również widok na panoramę miasta z wieży widokowej. Na miejscu skosztowaliśmy lokalnego drinka Canchanchara składającego się z rumu, miodu i soku cytrynowego. Serwują go w restauracji o tej samej nazwie.

Kuba Trinidad - piękny widok z wieży widokowej
Kuba Trinidad - kolorowe budynki
Kuba Trinidad - policja w centrum miasta
Kuba Trinidad - powóz konny w centrum

KILKA CIEKAWOSTEK NA TEMAT KUBY

Na koniec postanowiłam zestawić kilka najciekawszych informacji na temat Kuby:

  • Na Kubie nie ma zwykłego dostępu do internetu, są tylko karty zdrapki, które umożliwiają skorzystanie z jednej godziny dostępu do internetu w wyznaczonych miejscach, których prawie nie ma. Widziałam tylko 2 takie miejsca (hot spoty), w tym jedno w lobby naszego hotelu.
  • Na Kubie obowiązują dwie waluty - jedna dla mieszkańców (CUP) i jednak dla turystów (CUC). Należy uważać, w jakiej walucie wydają nam w sklepie, bo CUP jest niewymienialny i bezwartościowy! Na wyjazd lepiej zabrać ze sobą EURO, bo dolar jest obciążony 10% podatkiem przy wymianie. Na miejscu za wszystko płaci się w CUC.
  • Większość Kubańczyków mieszka w małych domach przypominających trochę większe, polskie altanki działkowe. Zazwyczaj nie mają okien tylko same drewniane okiennice. 
  • Kubańczycy tworzą pamiątki ze wszystkiego, co znajdą. Z puszek aluminiowych, z drewna czy kapsli. Magnesy na lodówkę to zazwyczaj kawałek drewna z naklejonym obrazkiem, można dostać również kabriolety z puszek po podróbie Fanty.
  • Wszyscy oczekują za wszystko napiwku. Mówi się, że Kubańczycy są bardzo mili i pomocni, ale zapomina się wspomnieć o tym, że nie robią tego bezinteresownie ;) 
  • Na Kubie wszystko jest państwowe, a cała turystyka podlega jednej firmy, która należy do wojska.
  • Standard hoteli ma się nijak do znanych nam oznaczeń. 5* to kubańskie 5* i odbiega normą od naszych hoteli. Na luksusy nie liczcie ;)
  • Nigdy w życiu nie jadłam tak niedobrych warzyw! Naturalne uprawy, cały rok słońce, a warzywa albo smakowały dziwnie albo nie miały w ogóle smaku. Moim hitem była sałatka jarzynowa o smaku nicości lub powietrza! Nawet majonez nie miał smaku :D 
  • Ogólnie jedzenie jest niedobre. Bez przypraw lub przesolone do granic możliwości. Makarony smakowały jak te z lat 90., były również ciasta o smaku komuny, jak to stwierdził mój S. Babcia mu kiedyś takie robiła, jak był bardzo mały. Podobno mięsożercy mieli lepiej, ale my jako wegetarianie nie mieliśmy zbyt łatwo. I tutaj od razu wspomnę, że nie jesteśmy wybrednymi osobami ;) 
  • W restauracjach i hotelach udają, że podają wodę mineralną, a w butelce tak naprawdę znajduje się woda z kranu! 
  • Na Kubie obowiązuje przydział jedzenia na kartki, który jest bardzo mały, np. 5 jajek na osobę na miesiąc. Mleka nie dostanie nikt, kto nie ma w rodzinie dziecka lub osoby po 65. roku życia.
  • Wszystkie krowy są państwowe i trzeba na nie bardzo uważać, bo za przejechanie krowy grozi 25 lat więzienia, a często chodzą przy drogach. 
  • Na lotnisku kontrolę bagażu wykonywały 4 psy biegające po taśmie i obwąchujące wszystkie walizki po kolei. To była pierwsza zapowiedź tego, że będzie tu inaczej niż w świecie, który znamy na co dzień ;)
  • Nie było dostępu do sportów wodnych motorowych, ponieważ zbyt blisko Kuby znajduje się Floryda i kogoś mogłaby skusić ucieczka ;) Świetną atrakcją były natomiast małe katamarany Hobie Cat. Za większy napiwek panowie chętnie zabiorą Was na dłuższą wycieczkę, wystarczy się tylko dogadać :)
  • Kubańskie rytmy naprawdę zachęcają do tańca!
  • Przez to, że Kuba jest praktycznie odcięta od świata, jest wyjątkowa, specyficzna i jedyna w swoim rodzaju.
  • Na Kubie zabronione jest posiadanie anteny satelitarnej, w telewizji jest 6 kanałów.

Kuba - internet na karty zdrapki
Kuba - Lotnisko Santa Clara - sprawdzanie bagażu przez psy
Kuba Cayo Santa Maria - katamarany Hobie Cat
Kuba Cayo Santa Maria - na Hobie Cat po oceanie
Kuba Cayo Santa Maria - piękny widok na ocean
Kuba Cayo Santa Maria - zachód słońca
Kuba Cayo Santa Maria - piękny zachód słońca

Kuba to bardzo klimatyczny kraj, tego na pewno nie można mu odmówić. Jest również bardzo biedna i niestety nie tylko pod względem życia mieszkańców, ale również pod względem naturalnym. Mimo wszystko uważam, że warto ją odwiedzić, żeby zobaczyć miejsce, w którym zatrzymał się czas, poczuć jej klimat i przekonać się na własne oczy, jak wygląda życie w komunistycznym kraju. Brak rozwoju i inwestycji oraz zapewnianie wszystkim życia na jednakowym, czyli biednym poziomie, nigdy nie prowadzą do niczego dobrego i właśnie to najbardziej rzuca się w oczy na Kubie. Nie znam tego z Polski, bo jestem za młoda, dlatego cieszę się, że mogłam zobaczyć to gdzie indziej, będąc tylko pobocznym obserwatorem...

Już za kilka dni na blogu pojawi się wpis o jedynym miejscu na Kubie, które naprawdę zachwyca! 
Jeżeli macie jakieś pytania na temat Kuby, to śmiało zadawajcie je w komentarzu lub wyślijcie maila :)

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. Jest mi niezmiernie miło, że czytacie mojego bloga :) Nie zawsze mam czas odpisać, ale każdy sprawia mi ogromną radość :)

Jeżeli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwacji :)