piątek, września 14, 2018

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer

Nigdy nie byłam fanką baz pod makijaż. Kojarzyły mi się z silikonowymi zapychaczami, które nie dają spektakularnych efektów na mojej problematycznej twarzy. Wszystko zmieniło się gdy poznałam bazę chłodzącą Origins Pore Perfecting Cooling Primer, która szybko sprawiała, że powiedziałam "tak!" tej formie poprawy trwałości i wyglądu makijażu oraz mojej skóry. Wspominałam Wam już o niej trochę w ulubieńcach czerwca, dzisiaj czas na pełną recenzję :) 

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer

Baza Origins ma dbać o ładny wygląd skóry, zapewniać jej lekkie nawilżenie i zmniejszenie widoczności porów za pomocą właściwości chłodzących. Umieszczona jest w bardzo ładnym opakowaniu z atomizerem, który chodzi bez zarzutu, jednak trzeba uważać przy dozowaniu produktu, bo może prysnąć na różne strony. Baza Origins to pianka, która ma beżowy kolor i po wyjściu z opakowaniu "żyje" przez chwilę (tworzą się bąbelki, które szybko pękają przez co baza podnosi się i opada). Zapach ma przepiękny. Jest słodki i zdecydowanie wyjątkowy, bo ciężko mi go z czymkolwiek porównać, ale na pewno nie można na niego narzekać ♥ Skład jest długi i na pierwszy rzut oka lekko przerażający, ale zaskoczył mnie bardzo ilością olejków eterycznych i ekstraktów. Z moich szybkich obliczeń wyszło, że jest ich ponad 20.

Cena: 129zł
Pojemność: 60ml
Dostępność: Sephora

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer - skład

Baza Origins ma właściwości chłodzące, co wpłynęło na to, że długo zastanawiałam się nad tym, czy na pewno chcę ją kupić. Chłodzenie w kosmetykach kojarzy mi się z nieprzyjemnym efektem jakie dają żele wyszczuplające. Na samą myśl się odechciewa ;) Tutaj nie ma niczego podobnego. Chłodzenie jest delikatne i przyjemne. Najbardziej wyczuwam je na dłoni tuż po wydobyciu bazy, sama buteleczka również robi się chłodna po aplikacji. Na twarzy baza jest niesamowicie przyjemna i nie czuć zbytnio efektu chłodzącego tylko przyjemne kojenie, dlatego spokojnie można używać jej przez cały rok. 

Aplikacja jest szybka i bezproblemowa. Baza błyskawicznie się rozprowadza i od razu nadaje skórze satynowy wygląd. Usuwa też nadmierny blask i delikatnie wyrównuje koloryt, dzięki czemu twarz wygląda bardzo zdrowo i naturalnie. Nie ma błysku, ale nie ma też suchego matu, jest za to ulepszona, naturalna skóra. Baza ładnie wypełnia nierówności i sprawia, że skóra staje się niesamowicie gładka. Warto jednak nie przesadzać z ilością, ponieważ stosowana w nadmiarze może się zrolować. Oczywiście nie sama z siebie, ale gdy przejedziemy po skórze palcem. Wiem, ponieważ testowałam to, ile można jej nałożyć na raz i jak dobrze jest w stanie ukryć przy dużej ilości pory. Później zachwycona gładkością skóry nie mogłam się od niej oderwać i szybko zauważyłam, że coś mi się roluje pod palcami :D Także umiar jest tutaj ważny i jednocześnie wpłynie pozytywnie na wydajność produktu. 

Baza Origins nigdy nie wpłynęła negatywnie na moją cerę, ale od razu zaznaczę, że nie używam jej codziennie, a tylko wtedy gdy zależy mi na trwałości makijażu i dobrym wyglądzie skóry przez długi czas. I to zapewnia mi zawsze gdy jej użyję! Dodatkowo podkład o wiele szybciej i łatwiej się na niej rozprowadza. Po użyciu bazy używam go również w mniejszych ilościach, a na skórze wygląda o wiele lepiej niż zawsze i trzyma się nienaruszony przez długi czas (zazwyczaj łączę bazę z podkładem Lumene Matte Foundation). Baza nie sprawia jednak, że pory w magiczny sposób znikają, ale ich widoczność staje się zminimalizowana. Niestety moje pory są bardzo rozszerzone i ciężko znaleźć coś co skutecznie i w 100% się z nimi rozprawi ;) Bardzo podoba mi się natomiast fakt, że kompletnie nie czuję jej na twarzy. Jest ultralekka i skuteczna jednocześnie :)

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer - opinie, skład, działanie

Co tu dużo mówić, tak bardzo polubiłam chłodzącą bazę pod makijaż Origins, że zdecydowanie nie szukam już innego produktu tego typu. Baza Origins w zupełności mi wystarcza i spełnia wszystkie moje wymagania. Lubię ją za działanie, za to że nie jest wyczuwalna na twarzy i za to, że bardzo przyjemnie mi się z niej korzysta. Nie należy do najtańszych, ale dla mnie jest warta swojej ceny :)


A jak to wygląda u Was, używacie bazy pod makijaż? Znacie chłodzącą bazę Origins? :)

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. Jest mi niezmiernie miło, że czytacie mojego bloga :) Nie zawsze mam czas odpisać, ale każdy sprawia mi ogromną radość :)

Jeżeli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwacji :)