Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty
Suchy szampon Balea Tropical Coconut
Suchy szampon Balea Tropical Coconut
21.1.18

Suchy szampon Balea Tropical Coconut

Suchy szampon to produkt dla wielu osób zbędny i bezsensowny, a dla innych to coś bez czego nie wyobrażają sobie już życia. Ja należę do tej drugiej grupy, jednak nie będę ukrywać, że korzystam z niego dosyć rzadko, tylko w kryzysowych sytuacjach, a jedno opakowanie wystarcza mi na kilka miesięcy. Nie zmienia to jednak faktu, że przy długich włosach potrafi być wybawieniem, szczególnie gdy rano okazuje się, że jednak włosy nie wyglądają zbyt dobrze, a na ich umycie nie ma czasu. Przez kilka lat byłam wierna Batiste, jednak po małym niewypale z jedną wersją, postanowiłam poszukać czegoś innego. Tak oto podczas ostatniej wizyty w DM wpadł w moje ręce suchy szampon Balea Tropical Coconut.

Suchy szampon do włosów Balea Tropical Coconut. Blog, opinie, skład.

SUCHY SZAMPON BALEA TROPICAL COCONUT

Suchy szampon Balea Tropical Coconut działa tak jak każdy inny produkt tego typu - psikamy, wmasowujemy i wyczesujemy resztki z włosów. Zapach nie jest królem naturalności, ale jest bardzo przyjemny, słodki i wakacyjny. Tak samo w sumie mogłabym określić jego opakowanie. Mają naprawdę świetne pomysły na ich design! Jeżeli chodzi o działanie, to tutaj nie mam mu nic do zarzucenia. Szybko odświeża włosy, łatwo się z nich wyczesuje i nadaje im delikatny zapach. Trzeba jednak uważać z ilością, ponieważ stosowany w nadmiarze sprawia, że włosy stają się szorstkie w dotyku. Ogólnie określiłabym go jako dobry produkt. Robi to co ma robić, ale też nie można spodziewać się po nim efektu "wow".

SKŁAD: BUTANE | PROPANE | ALCOHOL DENAT. | ORYZA SATIVA STARCH | CETRIMONIUM CHLORIDE | PARFUM | HEXYL CINNAMAL | LINALOOL.

Jest jeszcze jedna wersja (Sweet Melon), na którą skuszę się z ciekawości przy najbliższej wizycie w DM.

Cena: 1,95€
Pojemność: 200ml

Używacie suchych szamponów? Znacie suchy szampon Balea Tropical Coconut? :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Krem - pianka do rąk Balea Cake Pop!
Krem - pianka do rąk Balea Cake Pop!
11.12.17

Krem - pianka do rąk Balea Cake Pop!

Nowy tydzień zaczynamy od bardzo słodkiego gadżetu do pielęgnacji dłoni. Podczas ostatniej wizyty w niemieckim DM przejrzałam nowości i znalazłam naprawdę fajny produkt. Jest nim  krem - pianka do rąk Balea Cake Pop.  Od razu złapałam tester (tak, mają tam testery kremów do rąk!) i na miejscu sprawdziłam, jak działa to cudo i czy warto zabrać je ze sobą do domu. Po pierwszym użyciu nie byłam do końca przekonana, ale postanowiłam dać mu szansę. Była to bardzo dobra decyzja! 

Krem - pianka do rąk Balea Cake Pop

Innowacyjna formuła kremu do rąk w piance. Zmniejsza szorstkość skóry, wygładza i sprawia, że jest elastyczna. Redukuje uczucie napięcia, chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Produkt przebadany dermatologicznie, wegański. 
AQUA, SORBITOL, ALCOHOL DENAT., BUTANE, PROPANE, C12-15 ALKYL BENZOATE, CETEARYL GLUCOSIDE, CETEARYL ALCOHOL, C12-13 ALKYL LACTATE, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, SODIUM LAUROYL SARCOSINATE, SODIUM ACRYLATE/SODIUM CRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, POLYISOBUTENE, CAPRYLYL/CAPRYL GLUCOSIDE, SORBITAN OLEATE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, PANTHENOL, TOCOPHERYL ACETATE, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PARFUM, SODIUM BENZOATE, CITRIC ACID. 

Krem - pianka do rąk Balea Cake Pop konsystencja, działanie, skład, blog, opinie

Przyznam szczerze, że wcześniej nie wiedziałam, czym jest Cake Pop. Poszperałam w internecie i okazało się, że są to bardzo modne desery w formie ciasta na patyku, takie lizaki tylko z ciasta. Wyglądają naprawdę uroczo! Jak przystało na ciasteczkowe lizaki, krem pachnie bardzo słodko. Wyczuwam w nim ciasto z dużą ilością cukru waniliowego i migdałów. Uwielbiam słodkie zapachy, dlatego spodobał mi się od razu. Idealny na zimę! Krem ma konsystencję puszystej pianki, która szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy na dłoniach. Nie wiem, jak on to robi, ale dłonie po użyciu są niesamowicie gładkie! Aż chce się ich dotykać! Nawilża przeciętnie - suchych dłoni nie doprowadzi do stanu idealnego, ale jest ok. Nadrabia gładkością skóry i pięknym zapachem! Opakowanie jest bardzo poręczne i małe, idealne do torebki. Pojemność to 100ml, a sam krem jest bardzo wydajny. 

Co tu dużo mówić, pianka do rąk Balea Cake Pop to naprawdę fajny gadżet, szczególnie na okres zimowy. Podstawowej pielęgnacji nie zastąpi, ale jest świetną opcją do torebki lub jako dodatek do treściwszego kremu. Ja ją bardzo polubiłam. 

Cena 1,45€ 
Dostępna jest również w wersji malinowej. 

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Ulubieńcy sierpnia | Lumene, Balea, Pharmaceris, Biotaniqe
Ulubieńcy sierpnia | Lumene, Balea, Pharmaceris, Biotaniqe
4.9.17

Ulubieńcy sierpnia | Lumene, Balea, Pharmaceris, Biotaniqe

Hej :)

Sierpień minął mi w mgnieniu oka. Zapewne dlatego, że bardzo nie chciałam, aby się kończył, bo nie lubię jesieni. Pomimo iż w sierpniu poznałam sporą ilość nowych produktów, nie miałam problemu z wyborem tych, które mogę wyróżnić mianem ulubieńców. W zestawieniu znalazły się produkty do pielęgnacji i oczyszczania twarzy, peeling do skóry głowy i pięknie pachnący krem do rąk. Zapraszam do zapoznania się z moim ulubieńcami sierpnia. 

Ulubieńcy sierpnia | Lumene, Balea, Pharmaceris, Biotaniqe

Pierwszym ulubieńcem jest krem do rąk Balea z awokado i aloesem, który jak przystało na produkty tej firmy, pachnie obłędnie! Nie umiem opisać jego zapachu, ale powiem tylko jedno - uwielbiam ♥ Kojarzy mi się z pięknymi, delikatnymi perfumami... Krem idealnie spisywał się w ciepłe dni, ponieważ błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia warstwy na dłoniach. Pomimo wszystko dobrze je nawilża, oczywiście bez cudów, ale jest bardzo dobrze. Balsam na stałe gości na moim biurku, bo wiem, że używając go nie pozostawię tłustych śladów na laptopie. Do tego uwielbiam jego opakowanie z pompką. Rozpisałam się o kremie, a tu jeszcze tylu ulubieńców ;) Przejdźmy do kolejnego z nich - oczyszczającego peelingu do skóry głowy Pharmaceris. Od dawna chciałam przetestować ten produkt i dzięki udziałowi w See Bloggers w końcu mam okazję poznać jego działanie na własnej skórze. Dosłownie. Muszę przyznać na wstępnie, że nie nakłada się go zbyt łatwo, ale na pewno warto, bo efekty są świetne. Skóra jest dobrze oczyszczona, a same włosy pozostają dłużej świeże i uniesione. Po czasie moje problemy ze skórą głowy zmniejszyły się, co jest dla mnie najlepszym dowodem jego skuteczności i sprawia, że z chęcią męczę się przy jego nakładaniu. W oczyszczaniu twarzy przez całe lato towarzyszył mi żel micelarny do demakijażu Biotaniqe. Powinno używać się go jak micela z wacikiem, ale ja uwielbiam go jako żel do mycia twarzy. Bezproblemowo rozprawia się z makijażem, dodatkowo pozostawia skórę niesamowicie delikatną. Jeżeli chcecie poznać go lepiej, to zapraszam do recenzji, która pojawiła się niedawno na blogu.


Ulubieńcy sierpnia | Lumene: maseczka oczyszczająca, krem na dzień i na noc

Na koniec zostawiłam trio Lumene, które również otrzymałam na See Bloggers. Nie spodziewałam się, że moja cera tak bardzo polubi się z produktami Lumene, a jednak! Maseczka świetnie oczyszcza, wygładza i sprawia, że skóra wygląda świeżo i zdrowo. Krem na dzień stanowi idealną bazę pod podkład, pięknie nawilża i wygładza. Krem na noc jest za to największą bombą nawilżająco-odżywczą i jego wystarczy mi tylko odrobina, aby uzyskać maksymalne nawilżenie, które odczuwam nawet po przebudzeniu! Wszystkie produkty pięknie pachną i są niesamowicie wydajne. Maseczkę już zużyłam, ale miniaturki kremów starczą mi spokojnie na kolejny miesiąc, a może i trochę dłużej.


Znacie któregoś z moich ulubieńców?

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Zakupy z Niemiec: Primark i DM
Zakupy z Niemiec: Primark i DM
20.5.17

Zakupy z Niemiec: Primark i DM

Hej :)

Jestem aktualnie na konferencji Meet Beauty, jednak postanowiłam, że nie odpuszczę cosobotniego wpisu i przygotowałam na dzisiaj dla Was kilka nowości, które przywiozłam z ostatniego wyjazdu. 3 maja wybrałam się na jeden dzień do Drezna. Pozwiedzałam po raz kolejny to piękne miasto i przy okazji wstąpiłam do dwóch sklepów - Primark i DM.


W DM nie mogłam oprzeć się zapachom  karaibskiej, letniej serii żeli pod prysznic Balea. Wzięłam też piankę pod prysznic, bo czytałam o nich wiele pozytywnych opinii, a nigdy nie miałam okazji wypróbować. Oczywiście wybrałam zapach Hawaiian Dream, bo kocham wyspy ♥


Wpadło też kilka produktów do włosów. Skusiłam się na polecaną odżywkę Balea Oil Repair i niedostępną u Nas odżywkę Garnier. Wybrałam też szampon do włosów Balea chia i miód. Na razie nie używałam żadnego z tych produktów, bo mam w łazience kilka, które chcę skończyć.


Ostatnimi kosmetycznymi nowościami są: krem pod oczy Alverde (dla mnie niestety za słaby), krem do rąk Marshmallow Heaven (bardzo fajny!) i krem do rąk Balea Tropic Fun (pachnie jak Pina Colada ♥).


W Primarku byłam pierwszy raz i przyznam szczerze, że trochę mnie przytłoczył ilością rzeczy i kupujących. Dosyć szybko rozbolała mnie tam głowa. Ubrania nie wpadły mi w oko, za to na dziale domowym wypatrzyłam kilka ciekawych rzeczy. Róże możecie kojarzyć już z poprzednich zdjęć. Okularów nie polecam kupować, no chyba że do fotek, bo nie wyobrażam sobie w nich chodzić i żałuję, że je wzięłam. Z ciekawości wzięłam też pędzel szczotkę, ale jeszcze jej nie testowałam, bo ostatnio nie używam podkładu.


Na dziale z promocjami wypatrzyłam podświetlane serce. Było przecenione na 5€ (z 12). Prezentuje się na prawdę fajnie i jest dobrze wykonane.

Wpadło Wam coś w oko? Używałyście któregoś z kupionych przeze mnie kosmetyków? :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Zakupy: DM, ezebra
Zakupy: DM, ezebra
21.3.15

Zakupy: DM, ezebra

Hej :)

Ostatnio mało kupuję, zazwyczaj idę do Rossmann, gdy na prawdę czegoś potrzebuję, a czasy zachcianek kosmetycznych powoli przemijają. Ciągle uwielbiam testować nowe produkty, jednak coraz mniej z nich wydaje się być na tyle interesującymi, aby musiała po nie biec do drogerii z wywalonym jęzorem. W ciągu ostatnich dwóch tygodni moje zbiory kosmetyczne powiększyły się o kilka produktów za sprawą wypadu do Czech i jednego zamówienia przez internet.


Zapas żeli Balea musi być ;) Bardzo ładnie i intensywnie pachnie wersja wiśniowa. 


Z Balea skusiłam się jeszcze na balsam do ciala, szampon i olejek pod prysznic. Jest to mój pierwszy balsam pod prysznic i zapewne ostatni, bo dla mnie nawilżenie, które daje, jest za słabe. Wolę po prysznicu nasmarować się czymś, co zapewni mi komfort na cały dzień.


Jak wypad do Czech, to musi być też zapas przepysznej czekolady :D Była jeszcze jedna, ale nie dotrwała do zdjęcia :D


W sklepie internetowym ezebra postanowiłam kupić kilka potrzebnych produktów, przy okazji wpadło coś nadprogramowo. Szampon Joanna przepięknie pachnie, za to zapach Kallosa to dla mnie tragedia... Czuć w nim mega intensywnie męskie perfumy. Nie widzi mi się taki zapach w produktach do włosów...


Podkład Celia bardzo przypadł mi do gustu, Rimmel czeka na pierwsze użycie. Skusiłam się na wysuszacz Sally Hansen, bo Poshe doprowadza mnie do szału. Oby ten okazał się lepszy...


Zazwyczaj kupuję korektor do lakieru z Essence, ale od wielu tygodni brak go w Naturze, dlatego postanowiłam kliknąć jakiś no name za 1,77zł. Nie jest zły, chociaż końcówkę ma trochę dziwnie wyprofilowaną. Kupiłam również polecany puder Max Factor i na wypróbowanie gumkę Invisibobble. Gumka przypadła mi do gustu, bo nie zsuwa się z włosów.


W najbliższym czasie nie planuję większych zakupów kosmetycznych, bo mam wszystko, czego potrzebuję :)

Pozdrawiam :)

Ochronny krem do ciała z masłem Shea Balea
Ochronny krem do ciała z masłem Shea Balea
12.2.15

Ochronny krem do ciała z masłem Shea Balea

Hej :)

Będąc pierwszy raz w DM skupiłam się na nabyciu produktów, które bardzo chciałam plus postanowiłam wrzucić do koszyka coś nadprogramowo. Jako że nie znałam tych kosmetyków, kierowałam się składem i tak oto w moje ręce wpadł krem do ciała z masłem Shea firmy Balea.


Z kremem tym nie wiązałam super nadziei, bo kosztował grosze. Wzięłam go z ciekawości, a ostatecznie nie rozstałam się z nim od pierwszego użycia do ostatnich resztek. Krem okazał się moim ideałem ponieważ:
  • szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy na skórze,
  • niewielka ilość wystarczy do wysmarowania całego ciała, a nawet jeśli przesadzimy, to nie lepi się i nie powoduje dyskomfortu,
  • idealnie nawilża,
  • pozostawia skórę miękką, aksamitnie gładką i odżywioną,
  • pachnie jak klasyczny krem Nivea,
  • jest bardzo tani (1,25€).


W składzie znajdziemy masło Shea, olej kokosowy, panthenol, wosk pszczeli i olej ze słodkich migdałów. Miałam zrobione dla Was zdjęcie z pełnym składem, ale chyba niechcący je wyrzuciłam. Zaintresowanych zapraszam na bloga Atiny, na którym można podejrzeć, co jeszcze znajduje się w kremie - KLIK.

Jak tylko będę miała okazję, to na pewno kupię go ponownie, bo spełnia moje oczekiwania względem produktów do pielęgnacji ciała.


Polecicie mi jakąś perełkę z DM? Może znacie jakiś świetny produkt, o którym mało się mówi w blogosferze? Czekam na Wasze opinie, bo przy dobrych wiatrach będę miała okazję wybrać się w najbliższym czasie do DM :)

Pozdrawiam :)

Balea, łagodny szampon do włosów Aloe Vera
Balea, łagodny szampon do włosów Aloe Vera
30.9.14

Balea, łagodny szampon do włosów Aloe Vera

Hej :)

Przetestowałam już wiele szamponów Balea, większość z nich wspominam pozytywnie, ale tylko jeden spowodował, że żałuję, że nie mam łatwiejszego dostępu do tej marki. Jest nim łagodny szampon do włosów z aloesem.


Szampon ma średnio gęstą konsystencję oraz jest przezroczystym żelem, który bardzo dobrze się pieni, dzięki czemu jest wydajny. Bardzo podoba mi się jego aloesowy, świeży zapach.


Produkt ten zostawiłam sobie na koniec, bo obawiałam się, że będzie słabo oczyszczał i skończę z szybciej przetłuszczającymi się włosami. Nic bardziej mylnego, bo włosy były po nim długo świeże i lekko uniesione od nasady. Szampon przecudownie wygładzał i rozplątywał, co czułam już podczas mycia - z poplątanych kołtunów włosy robiły się gładkie i lejące. Jak dla mnie to jego największa zaleta.


Zawiera w składzie SLES i glicerynę oraz dopiero po zapachu panthenol, wit. B3 i aloes. Poradził sobie bardzo dobrze z moimi włosami, więc jak tylko będę miała okazję, zrobię sobie jego mały zapas :)

Pozdrawiam :)

Fiołki pod wieżą Eiffla? Krem do rąk Balea o zapachu fiołków
Fiołki pod wieżą Eiffla? Krem do rąk Balea o zapachu fiołków
15.7.14

Fiołki pod wieżą Eiffla? Krem do rąk Balea o zapachu fiołków

Hej :)

Dzisiaj przyszła pora pozachwycać się nad najpiękniej pachnącym kremem do rąk, jaki miałam do tej pory w swojej kolekcji. Zakupiłam go podczas majówkowej wizyty w Berlinie i zakochałam się w nim od pierwszego posmarowania.


W tym roku odwiedziłam po raz pierwszy Paryż i od razu się w tym mieście zakochałam! Bardzo za nim tęsknie i wszelkie motywy z wieżą Eiffla działają na mnie jak lep na muchę. W dziale z kremami do rąk to on rzucił mi się pierwszy w oczy i od razu musiałam go obczaić. Popatrzyłam na skład i uznałam, że jest ok, także już wiedziałam, że będzie mój! :D W składzie znajdziemy m.in. masło shea, olej z pestek moreli, panthenol i witaminę B3. Po wyjściu ze sklepu od razu go użyłam i doznałam szoku - oczarował mnie intensywny i przepiękny zapach fiołków! Uwielbiam te kwiaty i mogłabym je wąchać i wąchać... Zapach utrzymuje się przez dłuższy czas na dłoniach, ale traci na intensywności. Mi to nie przeszkadza, bo dosyć często sięgam po krem do rąk.


Dla dopełnienia mojej euforii okazało się, że krem ma również świetne działanie na skórę. Po jego użyciu czuję ukojenie i nawilżenie. Dzięki lekkiej konsystencji szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy na skórze. Pomimo swojej lekkości działa porządnie, a dłonie po jego użyciu są bardzo przyjemne w dotyku. Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń i jestem bardzo zadowolona z jego działania :)


Uwielbiam ten krem i nie chcę, żeby się kończył!

Na dokładkę wieża Eiffla :D


Pozdrawiam :)

Majówka (Berlin) + łupy z DM'u ;)
Majówka (Berlin) + łupy z DM'u ;)
5.5.14

Majówka (Berlin) + łupy z DM'u ;)

Hej :)

Na miejsce wypoczynku podczas tegorocznej majówki wybraliśmy Berlin. Bilety kupiliśmy kilka dni wcześniej, kiedy pogoda zapowiadała się na bezdeszczową i słoneczną. Jeszcze dzień przed wyjazdem nie przewidywano deszczu, co bardzo mnie cieszyło, bo może być szaro, chłodno, byleby nie padało. Na miejscu oczywiście spotkała nas przykra niespodzianka, bo padało prawie cały czas. Przemokłam bardzo, zmarzłam (nie ma to jak majówka w grubych rękawiczkach i podkolanówkach ;) ), ale mimo to chodziliśmy i zwiedzaliśmy ile się da, bo to zdecydowanie nasz żywioł :D 

Przyznam szczerze, że podczas mojej pierwszej wizyty w tym mieście, która miała miejsce 4 lata temu, zrobiło ono na mnie większe wrażenie. Teraz chyba Paryż podniósł mocno poprzeczkę i Berlin mu nie sprostał. Za mało w nim zieleni, bardzo dużo teraz budują, a w wielu miejscach więcej żurawi niż drzew, o trawnikach nawet nie wspominając ;) Na pewno na odbiór wpłynęła też pogoda, bo szare budynki skomponowane z pochmurnym niebem nie wywołują uśmiechu na twarzy. Mimo tych narzekań uważam, że Berlin to miasto, które warto choć raz w życiu zobaczyć.

Oczywiście nie omieszkałam odwiedzić drogerii DM z cudownymi cenami kosmetyków marki Balea! O tym, co kupiłam, za chwilę, teraz pokażę Wam kilka zdjęć z wyjazdu. Nie zrobiłam ich za wiele, bo przez deszcz nie chciało mi się zbytnio wyciągać aparatu ;)



To miejsce zawsze będzie mi się kojarzyć z Love Parade!







Teraz pora na łupy z DM'u. Nie sprawdzałam wcześniej cen w internecie i będąc na miejscu zaskoczyły mnie ceny marki Balea. Są na prawdę tanie! Żele o dobrych właściwościach i super zapachach oraz szampon za jedyne 0,65€ lub 0,85€, krem do rąk i pomadki ochronne za 0,85€, masło do ciała za 1,25€, balsam za 1,95€. Najdroższe z moich zakupów było jajko Ebelin - 2,45. Tak dla porównania - za skorzystanie z toalety płaci się 0,50€ ;) Zapłaciłam za wszystko 13,8i mimo, że planowałam wydać na kosmetyki 20€, to nie chciałam nic brać na siłę. To co wzięłam na pewno na długo mi starczy, a domowe zapasy same się nie zużyją ;) 





Krem do rąk ma piękną szatę graficzną i zapach oraz dobre właściwości i już żałuję, że nie wzięłam jeszcze jednego opakowania. Jak będziecie kiedyś się zastanawiać, czy warto go kupić, to polecam - cieszy dłonie, oczy i nos :)

Pozdrawiam :) 


Balea, szampon zwiększający objętość z wiśnią i jaśminem
Balea, szampon zwiększający objętość z wiśnią i jaśminem
17.2.14

Balea, szampon zwiększający objętość z wiśnią i jaśminem

Hej :)

Z kosmetyków Balea, które otrzymałam w ramach prezentu świątecznego, przedstawiłam Wam na razie 2 produkty. Teraz pora na 3-ci, którym jest szampon zwiększający objętość z wiśnią i jaśminem.


Po szamponie kokosowym (KLIK) byłam bardzo pozytywnie nastawiona do produktów tej firmy, przeznaczonych do mycia włosów. Czytałam też wiele pozytywnych opinii na ich temat i byłam przekonana, że skoro jeden spisał się tak dobrze, to pewnie na inne też nie będę narzekać, w końcu to tylko szampon i nie wymagam od niego zbyt wiele.

SKŁAD

Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się ok, fajny szampon, dobrze się pieni, przyjemnie pachnie i ogólnie nie było powodów do narzekań. Po drugim razie zaczęłam odczuwać już coś podejrzanego, ale nie zwalałam tego na niego. Po kolejnych razach już wiedziałam, że to on jest sprawcą całego zamieszania. Pewnie się zastanawiacie, o co chodzi konkretnie - otóż mam na myśli nieprzyjemną szorstkość włosów, taką jaką ma się po zbyt długim używaniu silnie oczyszczających, ziołowych szamponów. Do tego włosy były lekko poplątane, co potęgowało nieprzyjemne uczucie. Odżywka po jego użyciu jest punktem obowiązkowym i najlepiej potrzymać ją dłużej. Jeżeli chodzi o obiecywane zwiększanie objętości, to na tym tym polu również się nie popisał - nie widziałam żadnych efektów.

Żeby nie było, że tylko narzekam, to pora powiedzieć o jego plusach. Szampon na pewno bardzo dobrze oczyszcza włosy, nie obciąża ich i nie wzmaga przetłuszczania. Jest tani, dosyć wydajny, jedynie szkoda, że tak ciężko dostępny, jednak w dobie internetu nie jest to jakiś szczególny problem. Bardzo ładnie pachnie i ma ciekawą, żelową konsystencję. Nie zawiera silikonów.


Teraz używam wersji nawilżającej i to już o wiele przyjemniejsza historia :)

Pozdrawiam :)