Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Shop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organic Shop. Pokaż wszystkie posty
Peeling cukrowy Summer Fruit Ice Cream Organic Shop z kawałkami owoców!
Peeling cukrowy Summer Fruit Ice Cream Organic Shop z kawałkami owoców!
19.6.17

Peeling cukrowy Summer Fruit Ice Cream Organic Shop z kawałkami owoców!

Hej :)

Peelingi cukrowe, peelingi solne, to wszystko już było i dobrze to znamy. Znalazłam za to coś o wiele ciekawszego, bo peeling cukrowy z kawałkami owoców(!) Summer Fruit Ice Cream Organic Shop. Wyobraź sobie, że kupujesz peeling o zapachu letnich owoców. Myślisz, że pewnie będzie pięknie pachniał i z tego powodu ląduje w Twoim koszyku. Przychodzisz do domu, otwierasz go, a Twoim oczom ukazuje się mnóstwo kawałków owoców! No to jest coś, co może zaskoczyć! 

Peeling cukrowy Summer Fruit Ice Cream Organic Shop

Kawałki owoców od razu mnie kupiły! Nie dość, że wyglądają obłędnie zanurzone w cukrowo-olejowej masie, to jeszcze pogłębiają soczysty, owocowy zapach peelingu. Super rozwiązanie, które zapewnia ucztę dla zmysłów. Oprócz tego, że peeling pięknie pachnie w opakowaniu i podczas używania, to soczysty zapach zostaje z Nami jeszcze przez jakiś czas w łazience. 

Peeling cukrowy Summer Fruit Ice Cream Organic Shop

Drobinki cukru zastosowane w peelingu bardzo dobrze złuszczają martwy naskórek. Są dosyć ostre, więc lepiej nie przesadzać z masażem. Peeling posiada również właściwości oczyszczające, ale ja zawsze przed jego użyciem używam żelu pod prysznic. Tak dla komfortu psychicznego. Po użyciu skóra jest gładka, odżywiona, ale nie mam na niej żadnej warstwy olejowej. Bardzo spodoba się osobom, które nie lubią efektu oblepienia. Używam go nie tylko do ciała, ale również do twarzy.


Peeling jest cudowny, ale jako że nie ma rzeczy idealnych, tak i tu można się do czegoś doczepić. Niestety owoce jak to owoce, mają swoją wielkość. Często więc zostają przy odpływie. Dla mnie jednak to nie problem pozbierać je po prysznicu. W składzie znajdziemy owoce rokitnika i czerwoną borówkę oraz ekstrakt z poziomki, olej z pestek brzoskwini, olej z nasion malin, olej z marakui oraz masło shea.

Peeling cukrowy Summer Fruit Ice Cream Organic Shop skład

Uwielbiam sięgać po ten peeling i myślę, że jest produktem wręcz stworzonym na letnie dni. Cudowny, soczysty aromat owoców nastraja mnie niesamowicie pozytywnie i dodaje energii! Uwielbiam również jego właściwości złuszczające i pielęgnacyjne, wesołe opakowanie i wygląd samego peelingu. Myślę, że może być idealnym pomysłem na prezent, również dla samej siebie!

Kupiłam go w Tesco za 30zł. W opakowaniu znajduje się 450ml peelingu.

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Krem - balsam do rąk i paznokci japońskie SPA Organic Shop - Wiśnia i Lotos
Krem - balsam do rąk i paznokci japońskie SPA Organic Shop - Wiśnia i Lotos
27.4.17

Krem - balsam do rąk i paznokci japońskie SPA Organic Shop - Wiśnia i Lotos

Hej :)

Kremy do rąk, to produkty bez których nie wyobrażam sobie życia. Zawsze mam tubkę przy sobie, bo nienawidzę uczucia suchych dłoni. Z tego powodu mam względem nich spore oczekiwania. Czy udało się im sprostać kremowemu balsamowi do rąk i paznokci japońskie SPA Organic Shop?


Naturalny krem-balsam „Japońskie SPA-manicure” nie tylko czyni skórę rąk jedwabiście gładką ale także pomaga wzmocnić i chronić paznokcie. Organiczne ekstrakty aceroli i lotosu chronią i odżywiają Twoje dłonie. Seria kosmetyków Organic Shop zawiera tylko naturalne, ekologicznie czyste składniki. Nie zawiera  SLS, silikonów i parabenów.


Krem ma przyjemną konsystencję, łatwo się rozsmarowuje, szybko wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy na skórze. Jego zapach to dla mnie zagadka. Wydaje mi się, że miał być kwiatowo-owocowy, a wyszło coś dziwnego i niezbyt przyjemnego dla nosa. Może nie śmierdzi, ale jest w nim coś drażniącego. Zdecydowanie nie pasuje mi do produktu, który ma w nazwie SPA, bo takie kojarzą mi się z cudownymi, relaksującymi zapachami, które wprawiają w pozytywny nastrój. 

Działanie kremu jest przyzwoite - dostatecznie nawilża, dba o skórki, lekko chroni skórę. Nie ma jednak szału, jest zwyczajnie ok. Brak przyjemnego zapachu i przeciętne działanie sprawiły, że używałam go, gdy akurat wpadł mi w ręce, a nie z przyjemności.


Jak widać krem jest bardzo przeciętny i niczym szczególnym się nie wyróżnia. Myślę, że można znaleźć wiele ciekawszych propozycji w podobnej cenie. Jeżeli jednak chciałybyście go przetestować, to możecie go kupić w Hebe, Tesco lub sklepach internetowych za kilka złotych.

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Zakupy - Organic Shop, EC Lab, Floslek, e-naturalne, Yankee Candle
Zakupy - Organic Shop, EC Lab, Floslek, e-naturalne, Yankee Candle
25.3.17

Zakupy - Organic Shop, EC Lab, Floslek, e-naturalne, Yankee Candle

Hej :)

Nazbierało mi się na dysku trochę zdjęć rzeczy, które ostatnio kupiłam, dlatego postanowiłam Wam je dzisiaj pokazać.  Są to rzeczy kupione w lutym i marcu.


W Tesco udało mi się dorwać peeling cukrowy Organic Shop z kawałkami owoców! Ma ogromną pojemność, ślicznie pachnie i cudownie wygląda. Aż szkoda go używać :D Kupiłam też krem do rąk OS.


Standardowo zaopatrzyłam się w nowy antyperspirant Lady Speed Stick. Muszę przyznać, że bardzo ładny zapach ma ta wersja, chroni dobrze tak jak inne żele LSS, których używałam. W Carrefour kupiłam odżywkę do włosów zniszczonych i farbowanych EC Lab. Pachnie cudownie i jeszcze lepiej działa na włosy! Jestem z niej bardziej zadowolona niż z niektórych masek do włosów. Polecam!


Żeli Floslek używam, gdy długo siedzę przy komputerze. Bardzo przyjemnie chłodzą i przynoszą ulgę zmęczonym oczom. Szczególnie fajnie sprawują się trzymane w lodówce.


Kupiłam też kilka wosków Yankee Candle. O Cherry Blossom mogłyście już czytać na blogu, następnym razem przedstawię Wam Garden by the Sea :)


W ostatni weekend skorzystałam z promocji na darmową wysyłkę w e-naturalne i zaopatrzyłam się w zapas hyrolatów. Wzięłam też peeling z pestek malin. Mam zamiar wypróbować go jako składnik peelingu do skóry głowy.

Znacie któryś z tych produktów? Coś Was szczególnie zaciekawiło? :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.
Różany peeling do ciała Pearl Rose Organic Shop
Różany peeling do ciała Pearl Rose Organic Shop
18.2.17

Różany peeling do ciała Pearl Rose Organic Shop

Hej :)

Kosmetykiem, po który w ostatnim czasie sięgam z ogromną przyjemnością, jest peeling do ciała. Uwielbiam nie tylko złuszczanie, kocham jak produkty dbają również o moją skórę. Z tego powodu najchętniej sięgam po kosmetyki z naturalnymi olejami lub masłem Shea wysoko w składzie. Obie te cechy łączą peelingi Organic Shop, na które miałam wielką ochotę, szczególnie że ostatnio atakowały mnie z każdej strony, przypominając o swoim istnieniu. W końcu przypadkiem udało mi się kupić jeden z nich podczas codziennych zakupów w Netto. Mowa o różanym peelingu Organic Shop.


Peeling do ciała „organic rose & salt” - królewskie połączenie organicznej róży damasceńskiej i naturalnej soli. Natychmiast regeneruje i odświeża skórę, przywracając jej elastyczność i naturalny koloryt.
 
Składniki aktywne:
Sól naturalna – zawiera cenne mikroelementy, wzmacnia mikrocyrkulację krwi, wykazuje działanie  tonizujące i napinające, usuwa martwy naskórek.
Masło shea – chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem, likwiduje suchość i podrażnienia, poprawia jej elastyczność i nasyca witaminami.
Organiczny hydrolat z płatków róży damasceńskiej - tonizuje, nawilża, koi.

Sposób użycia:
Lekkimi, masującymi ruchami nanosimy peeling na wilgotne ciało, spłukujemy wodą. Dla osiągnięcia optymalnego rezultatu stosujemy 2-3 razy w tygodniu


Różany peeling Organic Shop jest peelingiem solnym. Wolałabym wersję cukrową, ale nie było wyboru, więc nie mogłam wybrzydzać. Oprócz soli w produkcie znajdziemy glicerynę, masło Shea, hydrolat różany i kilka innych składników. Peeling ma dosyć gęstą, mazistą konsystencję, która ułatwia jego używanie. Drobinek peelingujących jest w nim sporo. Przejdźmy jednak do zapachu, który może u wielu osób go zdyskwalifikować. Mamy tutaj bardzo mocną różę, nie do końca naturalną. Czuć ją po otwarciu pudełka, podczas używania, potem zapach pozostaje przez dłuższy czas w łazience. Z tego powodu, jeżeli nie jesteście fankami różanych zapachów lub ogólnie kwiatowych nut w kosmetykach, to wybierzcie lepiej inny wariant zapachowy, których akurat jest wiele. Mi osobiście zapach nie przeszkadza, ale nie obraziłabym się, gdyby był przyjemniejszy.


Działanie peelingu jest dla mnie najważniejsze. Po użyciu skóra jest gładka, nawilżona i odżywiona, czyli tak jak lubię najbardziej. Mogę zrezygnować z użycia balsamu i cieszyć się długotrwałym nawilżeniem. Peeling nie jest ekstremalnym zdzierakiem, ale zdecydowanie robi to, co ma robić. Przyjemnie masuje się nim ciało i co najważniejsze, pozbywa się skutecznie martwego naskórka. Drobinki soli nie rozpuszczają się szybko. Używam go dwa razy w tygodniu od miesiąca i do końca opakowania jeszcze daleko, więc mogę uznać, że wydajność ma świetną.


Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i wiem, że na pewno sięgnę po inne wersje zapachowe. Przekonuje mnie do tych peelingów działanie, cena, wydajność i walory zapachowe. Można je kupić za mniej niż 10zł w sklepach internetowych, Tesco oraz Netto, ale tam znajdziecie tylko wersję różaną.

Używałyście peelingów Organic Shop? Które warianty zapachowe polecacie?

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.
Styczniowe zakupy | Fanola, Organic Shop, Isana, Olivolio
Styczniowe zakupy | Fanola, Organic Shop, Isana, Olivolio
28.1.17

Styczniowe zakupy | Fanola, Organic Shop, Isana, Olivolio

Hej :)

W styczniu nie szalałam z zakupami, postanowiłam raczej na niezbędne produkty niż typowe zachcianki. Oczywiście nie jest tak kolorowo, bo do koszyka wpadło również coś nadprogramowo ;) Nie przedłużam już i zapraszam na szybki przegląd styczniowych nowości

Fenola No Yellow, peeling Organic Shop, Isana Chia i Babassu

Moje włosy uwielbiają łapać ciepłe tony, szczególnie na świeżo zafarbowanym odroście, dlatego postanowiłam wypróbować szampon Fanola No Yellow, który podobno jest wielkim hitem. Mam nadzieję, że pomoże mi okiełznać mój kolor. Możecie spodziewać się jego recenzji za jakiś czas. Do szamponu dostałam próbki innych produktów do włosów, ale nie przypadły mi do gustu ich składy. W Netto dorwałam za 9zł peeling Organic Shop. Niestety był tylko jeden zapach, a wolałam jakieś owocowe, ale ten też nie jest zły. Do Rossmanna zaszłam po nowy krem do ciała Isana Chia i olej Babassu. Oprócz normalnego zastosowania mam zamiar wypróbować go na włosach.

Maska Olivolio, Vita-Femin i krem Mustela Stelatria

Złożyłam też zamówienie w aptece Melisa. Kupiłam kolejne opakowanie kremu łagodzącego podrażnienia i zaczerwieniania Mustela Stelatria, który został mi kiedyś polecony. Muszę przyznać, że krem rzeczywiście robi to, co powinien i jest godny polecenia. Zamówiłam też ulubiona maskę do włosów farbowanych Olivolio. Mam też wersję do włosów normalnych, która spisuje się tak samo dobrze. Na zimowy brak energii wybrałam tabletki Vita-Femin. Dodatkowo dostałam próbki kremu O2xylogic Cream Clarena,  który daje bardzo przyjemne uczucie na skórze po nałożeniu. Używałyście go? Chętnie poczytam, jak się spisuje na dłuższą metę :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.
Zadbane stopy z kremem Organic Shop jojoba & sandal
Zadbane stopy z kremem Organic Shop jojoba & sandal
17.10.13

Zadbane stopy z kremem Organic Shop jojoba & sandal

Hej :)

Krem do stóp Organic Shop z jojobą i olejkiem z drzewa sandałowego otrzymałam jako gratis do zakupów i na jakiś czas o nim zapomniałam. Kiedy zaczęłam go używać od razu żałowałam, że sięgnęłam po niego tak późno. Tuż przed pierwszym użyciem próbowałam znaleźć o nim jakieś informacje i opinie w internecie i bardzo się zdziwiłam, bo nie znalazłam prawie niczego. W związku z tym umieszczam ten wpis i mam nadzieję, że komuś przyda się moja opinia.


Kremik jest gęsty, ma lekko żółtą barwę i przyjemny, delikatny i niemęczący zapach. W działaniu bardzo szybko zaskoczył mnie pozytywnymi efektami. Już po pierwszym nałożeniu miałam wrażenie, że moje stopy wyglądają o wiele lepiej, a z czasem bardzo poprawił się ich stan. Mam problemy z suchymi piętami, nad którymi pomógł mi zapanować, za co ma u mnie dużego plusa. Oczywiście cudów nie robi, efekt nie jest natychmiastowy, ale systematycznie używany daje super rezultaty. Do tego jest bardzo wydajny, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy.


Jako, że nie znalazłam nigdzie składu, postanowiłam go dla Was przepisać. Wybaczcie, jeżeli zdarzyła mi się jakaś literówka i najlepiej zwróćcie mi na nią uwagę.

Skład:
Aqua with influsions of Organic Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil, Organic Gardenia Taitensis Flower Extract, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Persea Gratissima (Avocado) Oil, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Tocopherol, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Krem jest dostępny w sklepie internetowym Kokardi, tylko w troszkę zmienionym opakowaniu.

Znacie ten krem? Polecacie jakieś inne produkty tej firmy?

Pozdrawiam :)