Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty
Hoola Lite Benefit | Idealny bronzer dla jasnej karnacji!

wtorek, października 16, 2018

Hoola Lite Benefit | Idealny bronzer dla jasnej karnacji!

Kiedyś nie lubiłam używać bronzera. Nie lubię mocnego konturu i produktów, którymi łatwo można zrobić sobie krzywdę, a niestety właśnie na takie bronzery wcześniej trafiałam. Teraz wiem, że moja niechęć do tego typu produktów była podyktowana złym ich doborem. Sięgałam po produkty polecane przez wszystkich, które były przeznaczone dla bardziej wprawionej ręki i dawały mconiejszy efekt niż chciałam. Wszystko odmieniło się, gdy poznałam bronzer Hoola Lite Benefit. Teraz bronzer stał się podstawą mojego makijażu i sięgam po niego praktycznie każdego dnia!

Hoola Lite Benefit | Idealny bronzer dla bladej cery!

BENEFIT HOOLA LITE - BRONZER DLA JASNEJ KARNACJI

Hoola Lite to jaśniejsza wersja kultowego bronzera Hoola Benefit, przeznaczona dla osób o jasnej karnacji. Bronzer równomiernie i gładko rozprowadza się na skórze dając przyjemne, naturalne, matowe wykończenie. Zapakowano go w dobrze wykonane, tekturowe opakowanie. W środku znajduje się lusterko i pędzelek.

Cena: 169zł
Pojemność: 8g
Dostępność: Sephora

Benefit Hoola Lite bronzer dla blondynek opinie

Benefit Hoola Lite to bronzer o pięknym, beżowo-brązowym odcieniu. Nie jestem typowym bladziochem, nie mam porcelanowej skóry, raczej określiłabym ją jako średnio-jasną, a i tak jest na niej dobrze widoczny. W opakowaniu wydaje się bardzo jasny, na swatchach w internecie też mi się taki wydawał, ale na skórze wygląda naprawdę ładnie. Intensywność można łatwo kontrolować dodając kolejne warstwy, które świetnie się ze sobą łączą i nie dają przesadnego, pudrowego efektu czy plam. Możemy uzyskać od bardzo delikatnego efektu po mocniejszy kontur. Bronzer Hoola Lite daje gładkie, matowe wykończenie i perfekcyjnie rozprowadza się na skórze. Myślę, że nawet największy laik makijażowy uzyska nim ładny efekt, bo to ten typ kosmetyku, przy którym nie trzeba przejmować się tym, że coś może nie wyjść. Wręcz sam się blenduje. Na twarzy trzyma się w nienaruszonym stanie przez cały dzień. W opakowaniu znajduje się pędzelek, którego na co dzień nie używam, ale jest fajną opcją na wyjazd, bo odciąża trochę kosmetyczkę :)

Benefit Hoola Lite swatch, opinie, blog

Hoola Lite to świetny bronzer dla blondynek, bladziochów, początkujących i posiadaczy jasnej, bladej cery. Nie da się z nim przesadzić, zrobić sobie plam lub uzyskać karykaturalnego efektu. Bronzer wręcz sam blenduje się na skórze i daje piękny, naturalny efekt. To mój ulubieniec od wielu miesięcy i nie planuję szukać jego zastępstwa. Nie jest tani, dlatego warto polować na promocje -20% lub -30% w Sephorze. Ja właśnie na takiej promocji go nabyłam. Na zagranicznych strona dostępna jest też wersja miniaturowa, która ma przyjemniejszą cenę ;)

Używacie bronzerów? Znacie Hoola Lite? :)



Zobacz również: BAZA ORIGINS PORE PERFECTING COOLING

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:
ALOESOVE regenerujący żel do twarzy, ciała i włosów

środa, października 10, 2018

ALOESOVE regenerujący żel do twarzy, ciała i włosów

Aloesove to nowa marka Sylveco, której produkty zawierają organiczny sok z aloesu. Do tej pory poznałam płyn micelarny Aloesove, z którym bardzo się polubiłam. Zbiera on różne opinie, jednak ja niedawno zużyłam całe opakowanie i do samego końca byłam z niego zadowolona. Po tym jak skończył mi się żel aloesowy Holika Holika postanowiłam wypróbować kolejny produkt marki, którym jest regenerujący żel Aloesove. Był dodatkiem do miesięcznika Zwierciadło, dużo osób pisało też, że jest fajny, więc w sumie czemu nie ;)

ALOESOVE regenerujący żel do twarzy, ciała i włosów

ALOESOVE REGENERUJĄCY ŻEL DO TWARZY, CIAŁA I WŁOSÓW

Regenerujący żel Aloesove ma nawilżać, regenerować i koić skórę dzięki zawartości żelu aloesowego, ekstraktu z miłorzębu japońskiego oraz naturalnych olejków eterycznych. Ma również wzmacniać cebulki włosów, zapobiegać wypadaniu włosów i pobudzać ich wzrost.

Cena: 25,9zł
Pojemność: 200ml
Należy go zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia


Regenerujący żel Aloesove to przezroczysty żel o ziołowym zapachu, który z początku bardzo mnie drażnił, a teraz nie zwracam zbytnio na niego uwagi. Na pewno nie jest to zapach, który spodoba się każdemu. Żel łatwo się rozprowadza i w miarę szybko się wchłania, jednak pozostawia po sobie lepką warstwę, którą czuję na skórze i dłoniach po jego rozsmarowaniu. Po wyschnięciu lepkość znika, ale pozostaje dziwne uczucie na skórze.

Z początku chciałam używać żel regeneracyjny Aloesove do twarzy, jednak szybko wybiłam sobie ten pomysł z głowy. Żel za każdym razem po wchłonięciu/wyschnięciu zaczyna się po czasie rolować i odchodzić w kawałkach. Za pierwszym razem użyłam go pod podkład i była to najgorsza decyzja, jaką mogłam podjąć! Chyba nie muszę opowiadać, jak dużego szoku doznałam, gdy kilka godzin później spojrzałam na siebie w lustrze :D Żel zrolował się razem z podkładem i wyglądałam jak idź stąd i nie wracaj :P Dawałam mu jeszcze kilka szans w stosowaniu jako krem na dzień, gdy nie musiałam nigdzie wychodzić i zawsze kończyło się tak samo, odchodzeniem w kawałkach. Tak jakby część żelu kompletnie się nie wchłaniała i po czasie odpadała od skóry. Później próbowałam używać go na włosy, ale tutaj również bez zachwytów. Na pewno nie nadaje się do ujarzmiania suchych końcówek, bo po nałożeniu nadal pozostają suche i posklejane. Najlepiej wypada stosowany na ciało, jednak często pozostawia na niej dziwne uczucie i lepkość...

ALOESOVE żel regenerujący opinie, skład

Na pewno nie wrócę do regenerującego żelu Aloesove i cieszę się, że jako dodatek do gazety było dołączone mniejsze opakowanie 100ml, a nie standardowe 200ml, które znacznie dłużej bym męczyła. Nie podoba mi się w nim zapach, lepkość i to, że strasznie roluje się na twarzy. Nie widzę również pozytywnego działania na moje suche włosy i drażni mnie dziwne uczucie, jakie pozostawia na skórze. Zdecydowanie wolę żele, których skład opiera się na żelu aloesowym, a nie jak w przypadku żelu Aloesove na glicerynie. Mam nadzieję, że szybko uda mi się go zużyć, a jak nie to powędruje do kogoś innego, bo nie mam ochoty się z nim męczyć ;)


Znacie żel regenerujący Aloesove? Jakie macie z nim doświadczenie? A może znacie inne produkty tej marki? :)


PUDER LOVELY BANANA CHOCOLATE I WHITE CHOCOLATE RICE POWDER

niedziela, października 07, 2018

PUDER LOVELY BANANA CHOCOLATE I WHITE CHOCOLATE RICE POWDER

Ostatnio pisałam o sypkich pudrach Wibo i Lovely (Wibo Banana oraz Lovely HD i Bamboo), dzisiaj czas na kompaktowe wersje ryżowego i bananowego pudru Lovely, które potocznie nazywanie są czekoladkami ze względu na świetne tłoczenia w formie tabliczki czekolady. Jest nim puder Lovely Banana Chocolate i Lovely White Chocolate Rice Powder. Już we wtorek będzie można je dostać w niskich cenach na promocji -55% w Rossmannie na kosmetyki do makijażu, więc myślę, że warto podzielić się z Wami moją opinią na ich temat i porównać je trochę z sypkimi odpowiednikami :)

PUDER LOVELY BANANA CHOCOLATE I WHITE CHOCOLATE RICE POWDER

CZEKOLADKI LOVELY - BANANA I WHITE CHOCOLATE

Standardowo zacznę od rzeczy, które je łączą. Oba pudry znajdują się w kartonikach z zamknięciem na magnes. Wykonane są bardzo dobrze, karton jest gruby i raczej nie ma możliwości, żeby się przedarł bez użycia dużej siły. Opakowania są lekkie, łatwo się zamykają i jedyną ich wadą jest fakt, że łatwo się brudzą. Na obu pudrach znajduje się świetne tłoczenie w formie tabliczki czekolady. Tak jak w przypadku pudrów sypkich, nie zamieszczono na opakowaniu ich składów.

Puder Lovely Banana Chocolate Banana Powder. Dobry puder z Rossmanna
Puder Lovely Banana Chocolate Banana Powder opinie
Puder Lovely Banana Chocolate Banana Powder opinie. Bananowy puder Wibo czy Lovely?

PUDER LOVELY BANANA CHOCOLATE

Zacznę od mojego ulubieńca, czyli pudru Lovely Banana Chocolate. Puder ma słodki, bananowy zapach. Widziałam opinie, że dla niektórych pachnie banem z czekoladą, ale ja czuję tylko banana. Ma jasno żółty kolor, który delikatnie ociepla i ożywia skórę, ale nie trzeba się zbytnio obawiać tego, że zrobi Nam żółtko na twarzy, bo efekt jest naprawdę subtelny. Zdecydowanie równi się pod tym względem od Wibo Banana, który dosyć znacząco zmienia kolor skóry i podkładu. Puder bardzo dobrze transferuje na pędzel, nic się przy tym nie pyli i nie brudzi się opakowanie. Na twarzy rozprowadza się szybko i bezproblemowo, również bez pylenia. Puder bardzo dobrze matuje skórę i przede wszystkim robi to na długi czas. Nie trzeba nakładać go dużo, aby taki efekt uzyskać, co bardzo pozytywnie wpływa na jego wydajność. Świetnie również utrwala podkład oraz korektor i trzyma je w ryzach przez długi czas. Generalnie nie ma mu nic do zarzucenia :)

Cena: 24zł
Pojemność: 9g

Zobacz również: PUDER WIBO BANANA

Puder Lovely White Chocolate Rice Powder. Dobry puder z Rossmanna
Puder Lovely White Chocolate Rice Powder opinie

PUDER LOVELY WHITE CHOCOLATE RICE POWDER

Ryżowa wersja czekoladki czyli puder Lovely White Chocolate jest podobny do wersji bananowej jednak pod kilkoma względami się od niego różni. Mój egzamplarz jest bezzapachowy i nie pamiętam, czy wcześniej pachniał, ale spotkałam się z opiniami, że pachnie białą czekoladą. Tak jak bananowy brat nabiera się na pędzel bez pylenia i można szybko rozprowadzić go na twarzy. Jest biały i w nadmiarze może rozjaśnić podkład, ale nie ma potrzeby nakładania go w dużej ilości. Matowy efekt można szybko uzyskać delikatnym omieceniem twarzy pędzlem i tak też go używam. Mat jest przyjemny, skóra wygląda naturalnie, a puder dobrze utrwala makijaż. Pomimo tego, że spisuje się dobrze, to nie wywołał u mnie specjalnych zachwytów. Lubię go, ale nie ma tego wow, jak w przypadku wersji bananowej.
Wybaczcie zdjęcia używanego produktu, ale mam go już dłuższy czas ;)

Cena: 24zł
Pojemność: 9g

Puder Lovely White Chocolate Rice Powder biała czekoladka Lovely – opinie

Jak widać prasowane czekoladki Lovely znacznie różnią się wydajnością i matowieniem od sypkich pudrów Lovely i Wibo. Puder Lovely Banana Chocolate jest żółty, ale nie wpływa tak na kolor skóry jak puder Wibo Banana, dlatego może być fajny odpowiednikiem dla osób z jasną karnacją, dla których Wibo jest za żółty. Nie będę ukrywać, że to jeden z najlepszych pudrów Wibo i Lovely, z jakimi miałam do czynienia. Ryżowy puder Lovely White Chocolate również dobrze się u mnie sprawdza, ale nie zachwycił mnie tak bardzo jak wersja bananowa.


Znacie czekoladki Lovely? Jak sprawdził się u Was puder Lovely Banana Chocolate i White Chocolate? A może znacie bronzery z tej serii? Dajcie znać w komentarzach! :)


Zobacz również: POMADA DO BRWI WIBO BLONDE
Zobacz również: RÓŻ WIBO BLASH CREME 2
Zobacz również: PROMOCJA ROSSMANN -55% PAŹDZIERNIK 2018

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:
PUDER WIBO BANANA | PUDER LOVELY HD I BAMBOO LOOSE POWDER

piątek, października 05, 2018

PUDER WIBO BANANA | PUDER LOVELY HD I BAMBOO LOOSE POWDER

Już za chwilę kolejna promocja w Rossmannie -55% na kosmetyki do makijażu. Promocja w poniedziałek wystartuje dla wszystkich, jednak część osób już teraz, bez kolejek i w spokoju może zrobić zakupy. Tyczy się to tzw. klientów VIP Rossmanna, którzy dostali możliwość wcześniejszego skorzystania z promocji. Dzisiaj przychodzę do Was z moją opinią na temat kilku pudrów, które można kupić na tej promocji i które sama kupiłam na poprzednich edycjach -55%. Są nimi: puder Wibo Banana oraz pudry Lovely HD i Bamboo Loose Powder.

PUDER WIBO BANANA i PUDER LOVELY HD I BAMBOO LOOSE POWDER

PUDRY WIBO I LOVELY

Zacznę od cech które je łączą, bo nie ma sensu dla każdego z nich pisać to samo. Zarówno puder Wibo Banana jak i pudry Lovely znajdują się w odkręcanych, plastikowych słoiczkach z sitkiem. Opakowania są dobrze wykonane i nie popękały pomimo tego, że często brałam je ze sobą w podróż. Jak za tę cenę uważam, że są bardzo ok. Opakowania są w pełni napełnione pudrem, dlatego na początku jego wydobywanie sprawia trochę problemów, później już jest ok. Wszystkie pudry mają przyjemne, słodkie zapachy.

Niestety na opakowaniach nie podano ich składów i to jedyna rzecz, która mi się w nich nie podoba...

PUDER WIBO BANANA Loose Powder
PUDER WIBO BANANA Loose Powder opinie
PUDER WIBO BANANA Loose Powder kolor, opinie

BANANOWY PUDER WIBO BANANA LOOSE POWDER

O pudrze Wibo Banana pisałam na blogu w ulubieńcach marca, dlatego na pewno nikogo nie zdziwi fakt, że bardzo go polubiłam. Puder ma przyjemny, bananowy zapach i żółtawy kolor, który bardzo mi odpowiada. Ładnie ożywia cerę i pomaga zatuszować zaczerwienienia. Czasami używałam go samego na twarz, dzięki czemu wyglądała ona zdrowo i naturalnie. Puder Wibo Banana dobrze matuję skórę, jednak nie jest to chamski, płaski mat - puder na twarzy daje satynowe wykończenie. Jest gładko zmielony i łatwo rozprowadza się na skórze. Ogólnie mogę go uznać za świetny produkt, jednak ma jedną wadę. Szybko się kończy ;)

Cena: 17zł
Pojemność: 5,5g


PUDER LOVELY HD LOOSE POWDER Skin Photoready
PUDER LOVELY HD LOOSE POWDER Skin photoready opinie
PUDER LOVELY HD LOOSE POWDER Skin Photoready kolor, opinie

PUDER LOVELY HD LOOSE POWDER SKIN PHOTOREADY

Puder Lovely HD (transparentny, matujący puder mineralny) charakteryzuje się pięknym, słodkim zapachem i smakiem budyniu waniliowego, a czasami wyczuwam w nim też watę cukrową. Kolor ma beżowy, najciemniejszy z opisywanej trójki, którego działanie jest dosyć zaskakujące, ponieważ pomimo ciemniejszego koloru, zawsze rozjaśniał mi podkład. Na skórze daje piękne, satynowe wykończenie i ładnie wyrównuje jej strukturę. Z matem bywa różnie, w zależności od tego ile się go nałoży. Za pierwszym razem delikatnie oprószyłam nim twarz i niestety szybko skończyło się mega błyskiem (mam tłustą cerę). Później nakładałam go w większych ilościach i było ok, także efekt matowienia oceniam na dobry.

Cena: 17zł
Pojemność: 5,5g

PUDER LOVELY BAMBOO LOOSE POWDER Ultra Matte Skin
PUDER LOVELY BAMBOO LOOSE POWDER Ultra Matte Skin opinie

PUDER LOVELY BAMBOO LOOSE POWDER ULTRA MATTE SKIN

Pudrem, który najmniej używałam, jest puder Lovely Bamboo Ultra Matte Skin. To transparenty puder bambusowy o właściwościach matujących. Puder ma tak samo jak wersja HD słodki smak i zapach. Jest biały i w nadmiarze może lekko rozjaśnić podkład, jednak u mnie zdarza się to rzadko. Dobrze matuje skórę, ale nie jest to chamski, mocny mat. Różnicę pomiędzy pudrem Lovely Bamboo a poprzednikami widać na zdjęciu poniżej. Puder grudkuje się, łatwo ucieka z pędzla i część zamiast na twarzy, ląduje na wszystkim dookoła. Na twarz nakłada się dobrze i równomiernie, jednak to pylenie trochę denerwuje, dlatego nie polubiłam go tak bardzo jak Wibo Banana czy Lovely HD ;) Ale mimo wszystko uważam, że za tę cenę jest ok :)

Cena: 17zł
Pojemność: 5,5g

PUDER LOVELY BAMBOO LOOSE POWDER opinie

Zarówno puder Wibo Banana i Lovely HD i Bamboo sprawdziły się u mnie bardzo dobrze, a dwa z nich zużyłam już w całości. Pomimo niskiej ceny (na promocji -55% kosztują tylko kilka złotych!) ich jakość jest naprawdę dobra i nie mam im zbytnio czego zarzucić. Używam ich chętnie i pewnie jeszcze nie raz po nie sięgnę, a już szczególnie po bananowy puder Wibo. Mam nadzieję, że uda mi się upolować kolejne opakowanie na aktualnej promocji :)


Używałyście któregoś z tych pudrów? Lubicie pudry Wibo i Lovely? Co planujecie kupić na najbliższej promocji -55%? :)

Zobacz również: PROMOCJA ROSSMANN -55% PAŹDZIERNIK 2018

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:
BASICLAB odżywka do włosów blond

niedziela, września 30, 2018

BASICLAB odżywka do włosów blond

Od wielu lat jestem blondynką. Kiedyś bardzo jasną, teraz stawiam ciemniejszy, bardziej naturalny odcień blondu. Farbowanie włosów na blond wiąże się jednak z licznymi problemami. Jednym z nich jest ciągłe ocieplanie koloru. Coś czego chyba nie da się uniknąć. Aby z tym walczyć mam fioletowy szampon i maskę, jednak nie lubię po nie sięgać. Szampon jest tak mocny, że muszę używać go w rękawiczkach, bo inaczej czeka mnie męka z doczyszczeniem paznokci i skórek. Maska natomiast ochładza kolor, ale nie ma w ogóle właściwości pielęgnacyjnych i robi mi siano na głowie. W lipcu trafił do mnie produkt, który miał rozwiązać moje problemy, zapewniając ochłodzeniu koloru i zadbanie o kondycję włosów. Jest nim odżywka do włosów blond Basiclab. Dzisiaj podzielę się z Wami moją opinią na temat tego, czy rzeczywiście odżywka Basiclab jest w stanie mi to zagwarantować ;)

BASICLAB odżywka do włosów blond

BASICLAB ODŻYWKA DO WŁOSÓW BLOND

Odżywka do włosów blond Basiclab to produkt wielozadaniowy, który ma nawilżyć i zregenerować włosy, dodać im blasku, wzmocnić kolor oraz zniwelować żółty odcień blondu dzięki obecności fioletowego pigmentu. Odżywka jest hipoalergiczna, nie ma w niej parabenów, MITu i silikonów. W składzie znajdziemy m.in. masło shea, aloes, zieloną herbatę, rumianek i ekstrakt z winogron.

Cena: ok. 50zł
Pojemność: 300ml
Należy ją zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia

BASICLAB odżywka do włosów blond – skład

Odżywka Basiclab ma bardzo przyjemną i łatwo rozprowadzającą się na włosach konsystencję, która wpływa pozytywnie na jej wydajność. Pachnie bardzo przyjemnie, delikatnie kwiatowo. Kolor jak łatwo się domyśleć jest fioletowy, ale jest to bardzo delikatny fiolet i nie trzeba się obawiać tego, że barwnik wybrudzi dłonie czy paznokcie. Nawet po dłuższym kontakcie skóra nie zostaje zabarwiona. Odżywkę należy trzymać przez 5-6 minut, ale ja nie siedzę z odżywką na włosach z zegarkiem w ręce. Czasami trzymałam ją dłużej i nic złego się nie działo. Kolor był ochłodzony, ale nigdy nie zdarzyło mi się uzyskać zbyt mocnego czy dziwnego efektu. Nie muszę więc obawiać się tego, że włosy staną się fioletowe lub pojawią się pasemka w jakim dziwnym kolorze i to jeden z powodów, dla których bardzo ją polubiłam. Muszę ją również pochwalić za działanie pielęgnacyjne, ponieważ odżywka Basiclab bardzo dobrze nawilża i wygładza moje włosy, nadając im ładnego blasku. Ułatwia również rozczesywanie i pozostawia delikatny, przyjemny zapach na włosach.

BASICLAB Capillus odżywka do włosów blond - opinie

Bardzo polubiłam odżywkę do włosów blond Basiclab i z przyjemnością sięgam po nią co drugie mycie. W końcu mogę delikatnie ochłodzić kolor włosów i jednocześnie zadbać o włosy. Podoba mi się również to jak ładnie rozświetla włosy i nadaje im blasku. Z Basiclab mam jeszcze szampon i odżywkę do włosów suchych i jestem bardzo ciekawa, czy sprawdzą się tak samo dobrze :)

Ceny odżywki do włosów blond Basiclab wahają się w granicy 45-55zł zależnie od sklepu. Tutaj znajdziecie listę i aktualne ceny → odżywka Basiclab blond


Znacie produkty Basiclab? Używałyście ich szamponów i odżywek? :)

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:
Bartos Apple Queen krem odmładzający  | A miało być tak pięknie...

niedziela, września 23, 2018

Bartos Apple Queen krem odmładzający | A miało być tak pięknie...

W zeszłym miesiącu skończył mi się mój ulubiony krem na noc Lumene z witaminą C i postanowiłam, że nie kupię od razu nowego opakowania, tylko dam szansę nowości, która trafiła do mnie w upominkach z tegorocznej konferencji Meet Beauty. Jest nią odmładzający krem Bartos Apple Queen, który zapowiadał się naprawdę fajnie, ale niestety zrobił na mojej twarzy więcej szkody niż pożytku... 

Bartos Apple Queen krem odmładzający z komórkami macierzystymi jabłoni

BARTOS APPLE QUEEN KREM ODMŁADZAJĄCY

Bartos Apple Queen to krem odmładzający o bogatej formule przeznaczony do skóry suchej, normalnej i wymagającej szczególnej pielęgnacji. Zawiera komórki macierzyste jabłoni i ekstrakt z czerwonej koniczyny, które wpływają na odnowę skóry. Kwas hialuronowy i sok z aloesu nawilżają ją i łagodzą podrażnienia. W krem znajduje się również oleje i witaminy.

Cena: 149zł
Pojemność: 50ml

Krem odmładzający Bartos Apple Queen opinie

Opakowanie kremu Bartos Apple Queen zdecydowanie wyróżnia się na tle konkurencji i jest bardzo dobrze wykonane. To plastikowy słoiczek z pompką typu air-less, którą należy nacisnąć od góry, aby wydobyć porcję kremu. Pompa dodatkowo chroniona jest przezroczystym wieczkiem. Opakowanie typu air-less chroni produkt przed kontaktem z powietrzem i zapewnia mu przez to dłuższą świeżość. Ze względu na to, że byłam ciekawa jak jest skonstruowane i na to, że banalnie łatwo je odkręcić, zajrzałam do środka (możecie zobaczyć jak wygląda dwa zdjęcia niżej). Oczywiście nie polecam tego robić :D

Krem odmładzający Bartos Apple Queen skład, opinie

Krem Bartos Apple Queen nie posiada żadnego specyficznego zapachu, raczej wyczuwalne są w nim zastosowane składniki. Zapach jest wyczuwalny i określiłabym go jako neutralny. Ani ładny ani brzydki. W kremie zastosowano komórki macierzyste jabłoni i myślę, że warto w tym miejscu zaznaczyć, że komórki macierzyste w kosmetykach to tak naprawdę ekstrakt, a nie żywe komórki macierzyste. Komórki są rozbijane i pobierana jest ich zawartość, dlatego ich działania nie można porównywać z właściwościami żywych komórek macierzystych. Także nie dajcie się nabierać na chwyt marketingowy z odnawiającymi na poziomie komórkowym i odmładzającymi komórkami macierzystymi w kosmetykach. To w głównej mierze żerowanie na niewiedzy konsumentów!

Krem Bartos Apple Queen opinie

Przejdźmy jednak do działania. Bartos Apple Queen to krem o gęstszej konsystencji, który łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Z wchłanianiem jest trochę dziwnie, bo na początku czuję, jakbym nic nie nałożyła, a za chwilę wyczuwam na skórze lepką i trochę dziwną warstwę. To jednak nie jest powód, dla którego się z nim nie polubiłam. Powód jest znacznie poważniejszy. Otóż krem Bartos strasznie mnie zapchał i spowodował masakrę na twarzy. Kaszka na czole i dużo ropnych wyprysków na brodzie i policzkach... Na początku myślałam, że pojedyncze niedoskonałości to może chwilowa reakcja skóry na zmianę kremu, ale nic z tych rzeczy. Efekt z czasem się pogłębił i jedyne, co mi pomogło, to jego odstawienie... Tak zareagowała na niego moja tłusta cera, a teraz używam go na noc na suchą skórę na dekolcie i tu jest ok. Działanie bez szału, ale przynajmniej nie szkodzi!

Bartos Apple Queen krem odmładzający opinie

Jak widzicie miłości z tego nie będzie. Krem Bartos Apple Queen już zawsze będzie mi się kojarzył z masakrą na twarzy, którą mi zafundował. Patrząc na cenę, obietnice producenta i jakość wykonania, spodziewałam się po jego działaniu zupełnie czegoś innego. Krem nie nawilża i nie odżywia jakoś specjalnie skóry, zostawia dziwną warstwę i zapycha. Niestety ale jestem na nie. 


Używałyście kremów Bartos? Jak się u Was sprawdziły? 


Inne kremy do twarzy, które mogą Cię zainteresować:

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA:
Eveline Facemed+ maseczka oczyszczająco detoksykująca z węglem

sobota, września 22, 2018

Eveline Facemed+ maseczka oczyszczająco detoksykująca z węglem

Po ostatniej, nieudanej zmianie kremu, moja skóra zaczęła strasznie wariować. Pojawiło się na niej sporo niedoskonałości, z którymi na dłuższy czas się pożegnałam i nie powiem, zrobiło mi się smutno, że znowu nie czuję się dobrze ze swoją skórą. Krem szybko odstawiłam i zabrałam się za doprowadzenie jej do normalnego stanu. W takich przypadkach zawsze z pomocą przychodziły mi m.in. maseczki oczyszczające, dlatego tym razem też sięgnęłam po najmocniej oczyszczającą maskę, jaką posiadam. Jest nią oczyszczająco - detoksykująca maseczka Eveline Facemed+ z aktywnym węglem.

Eveline Facemed+ maseczka oczyszczająco detoksykująca z węglem aktywnym

EVELINE FACEMED+ MASECZKA OCZYSZCZAJĄCO - DETOKSYKUJĄCA

Maseczka Eveline Facemed+ ma oczyścić i detoksykować twarz dzięki zawartość aktywnego węgla bambusowego, który posiada intensywne właściwości absorpcyjne. Węgiel ma pomóc oczyścić skórę z zanieczyszczeń i toksyn. Maseczka ma szary kolor i zapach, który nie powala, ale też nie przeszkadza. Wyczuwalne są tu błotne i glinkowe nuty zapachowe.

Cena: ok. 22zł
Pojemność: 50ml
Należy ją zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia

Eveline Facemed+ maseczka z aktywnym węglem - skład, opinie

Maseczka oczyszczająca z węglem Eveline Facemed+ ma bardzo przyjemną konsystencję, dzięki czemu bezproblemowo rozprowadza się na twarzy i łatwo z niej zmywa. Zaraz po nałożeniu czuję delikatne mrowienie, które utrzymuje się przez kilka minut. Za pierwszym razem bałam się, że może mnie przez to podrażnić, ale nic z tych rzeczy. Po zmyciu nie widzę nawet najmniejszego śladu zaczerwienienia. Ogromnym plusem tego produktu jest fakt, że nie zasycha na nieprzyjemną skorupę i nie trzeba jej w trakcie spryskiwać. Trzymam ją na twarzy zazwyczaj 10 minut, a jak się zapomnę, to trochę dłużej ;) Jak oceniam działanie? Bardzo dobrze. Maseczka Eveline Facemed+ to produkt, który genialnie oczyszcza skórę z nadmiaru sebum i podsusza niedoskonałości. Po zmyciu skóra jest niesamowicie gładka, czysta i przyjemna w dotyku. Nauczyłam się jednak, że po użyciu muszę nałożyć dobrze nawilżający krem, bo inaczej skóra zaczyna się szybko przetłuszczać. Kilka razy zdarzyło mi się, że zmyłam ją i zapomniałam cokolwiek nałożyć i po godzinie, dwóch skóra zaczynała dosyć intensywnie nadprodukować sebum. Po użyciu kremu jest wszystko ok :)

Eveline Facemed+ maseczka oczyszczająco detoksykująca opinie

Widziałam różne opinie o maseczce oczyszczającej Eveline Facemed+, ale ja na pewno nie mogę na nią narzekać. Maseczka dobrze oczyszcza, usuwa w 100% nadmiar sebum, podsusza niedoskonałości i pozostawia skórę bardzo gładką i przyjemną w dotyku. Po użyciu wystarczy, że użyję dobrze nawilżającego kremu i od razu widzę, że skóra wygląda lepiej niż wcześniej. Podoba mi się również jej przyjemna konsystencja i to, że nie zastyga na nieprzyjemną skorupę. 

Nie wiem, czy jest jeszcze dostępna w wersji w słoiczku, ale widziałam, że można ją dostać w saszetkach. Tutaj lista sklepów → MASECZKA EVELINE Facemed+

Dajcie znać, czy używałyście tej maseczki i co o niej sądzicie. Lubicie produkty Eveline? :)



Inne maseczki, które mogą Cię zainteresować:
LUSH MASK OF MAGNAMINTY
BIELENDA BOTANIC SPA RITUALS MASECZKA REGENERUJĄCA
MASKA TOŁPA CZARNY DETOX
OCZYSZCZAJĄCA MASECZKA PLANETA ORGANICA
ROSYJSKA MASECZKA DZIEGCIOWA I WITAMINOWA
NONIQUE krem pod oczy intensywnie nawilżający

czwartek, września 20, 2018

NONIQUE krem pod oczy intensywnie nawilżający

Wspominałam Wam ostatnio, że jednym z produktów pielęgnacyjnych, po który sięgam najczęściej, jest krem pod oczy. Pisałam również niedawno o polskim, naturalnym kremie pod oczy Nacomi, który bardzo przypadł mi do gustu i który sprawdzi się u wielu osób. Dzisiaj będzie zdecydowanie mniej zachwytów nad kolejnym naturalnym produktem do intensywnej pielęgnacji delikatnej skóry pod oczami. Jest nim intensywnie nawilżający krem pod oczy Nonique. Używam go od maja i kończę już opakowanie, dlatego czas najwyższy podzielić się z Wami moją opinią na jego temat. 

NONIQUE krem pod oczy intensywnie nawilżający z awokado

NONIQUE KREM POD OCZY INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY 

Intensywnie nawilżający krem pod oczy Nonique ma nawilżać i chronić przed wysuszeniem suchą skórę wokół oczu. Jego działanie nawilżające i odżywcze opiera się na działaniu takich składników aktywnych jak oliwa z oliwek, olej jojoba, masło shea, olej awokado, aloes i olej słonecznikowy.

Cena: 27zł
Pojemność: 15ml
Należy go zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia

NONIQUE krem pod oczy z awokado - opinie, gdzie kupić?

Krem pod oczy Nonique ma bardzo wygodne i ładne opakowanie, które od raz kojarzy się z naturą i krzyczy do Nas, że w środku znajdziemy produkt w pełni wegański. Zapach kremu jest delikatnie cytrusowy, przyjemny, ale przyznaję, że przez kilka miesięcy nie zwracałam na niego uwagi. Dopiero teraz tworząc wpis sprawdziłam, czym pachnie i okazało się, że jednak jakiś aromat ma. Bez tego strzelałabym niecelnie, że jest to produkt bezzapachowy :D

Krem pod oczy NONIQUE opinie, skład

Konsystencja kremu pod oczy Nonique jest bardzo przyjemna. To taki lżejszy krem, który łatwo się rozprowadza, jednak zanim wchłonie się do końca, potrafi się trochę mazać, dlatego najlepiej delikatnie go wklepać. Po chwili prawie go nie czuć na skórze. Niestety nie pozostawia przyjemnej warstwy ochronnej, która w moim przypadku jest bardzo pożądana. Krem delikatnie nawilża, ale nie na długo. Dosyć szybko po aplikacji odczuwam potrzebę użycia czegoś innego lub nałożenia dodatkowej warstwy kremu, dlatego używam go tylko wtedy gdy jestem w domu i nie mam makijażu. Nie sięgam więc po nie go regularnie, bo jest za słaby na potrzeby mojej skóry. Co jakiś czas daję mu szansę, ale szybko z tego pomysłu rezygnuję. Co prawda nie zrobił mi suszy pod oczami jak Shiseido Benefiance, ale zdecydowanie nie jest też produktem, po który sięgam z przyjemnością...

NONIQUE krem pod oczy opinie, cena

Krem pod oczy Nonique kupiłam na promocji w DM za 3€. W Polsce raczej nie jest dostępny stacjonarnie, chociaż wydaje mi się, że produkty Nonique można było kiedyś znaleźć w sklepach w bardziej kolorowej szacie graficznej. Kojarzę je chociażby z Natury. Teraz widziałam je tylko w dwóch sklepach internetowych. Ze względu na okazyjną cenę, dobrą opinię, która utkwiła mi w pamięci i awokado na obrazku (moja skóra uwielbia olej awokado), szybko trafił do koszyka. Przez pierwsze kilka użyć myślałam, że będzie fajnym, delikatnym kremem na dzień, szybko jednak okazało się, że nie radzi sobie dostatecznie z moją bardzo suchą skórą pod oczami. Sprawdzi się raczej przy mniej wymagającej skórze jako lekki krem na dzień. Ja na pewno nie skuszę się na kolejne opakowanie i pozostaje przy moich dwóch ulubieńcach, kremie Nacomi stosowanym na dzień i kremie pod oczy z awokado Martina Gebhardt używanym w pielęgnacji wieczornej ♥






ZAPRASZAM NA:
Scandia Cosmetics krem do rąk morela | Jest moc!

poniedziałek, września 17, 2018

Scandia Cosmetics krem do rąk morela | Jest moc!

Produkty pielęgnacyjne, po które sięgam najczęściej, to bez dwóch zdań krem do rąk, krem pod oczy i balsam do ust. Dzisiaj skupię się na pierwszej kategorii, w której moim ulubieńcem jest krem do rąk z awokado Ecolab. Kremu Ecolab zużyłam już bardzo dużo opakowań, ale ostatnio postanowiłam poszukać czegoś nowego i tak oto w moje ręce wpadł krem do rąk Scandia Cosmetics w wersji morelowej.

Scandia Cosmetics krem do rąk morela | Jest moc!

KREM DO RĄK SCANDIA COSMETICS MORELA

Krem do rąk zawierający 25% masła shea, który ma zapewnić nawilżenie, regenerację oraz wygładzenie suchej, zniszczonej i podrażnionej skórze rąk. Krem ma bardzo przyjemny, morelowy zapach i gęstą, treściwą konsystencję.

Cena: 22zł
Pojemność: 70ml
Należy go zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia

Scandia Cosmetics krem do rąk morela - skład, działanie, opinie

Od pierwszego użycia widać, że krem do rąk Scandia Cosmetics to produkt do zadań specjalnych, po którym możemy spodziewać się wiele. Krem ma gęstą konsystencję, którą śmiało można określić gęstą pastą. Brzmi mało zachęcająco, ale nie ma się czego obawiać, bo nie jest tępy i łatwo rozprowadza się na skórze. Z wchłanianiem bywa różnie, zależnie od stanu mojej skóry. Gdy jest bardzo sucha, to wchłania się całkowicie i mogę zaraz wrócić do zwykłych czynności. Gdy jest w lepszym stanie, to krem wchłania się wolniej i pozostawia lekką warstwę ochronną. Ma to swoje plusy i minusy, ale mi zdecydowanie nie przeszkadza, bo bardzo doceniam jego odżywcze właściwości. Po nałożeniu kremu czuję zawsze ukojenie, nawilżenie i bardzo przyjemną gładkość dłoni. Nie trzeba używać go non stop, żeby skóra była w dobrym stanie, co świadczy o tym, że naprawdę działa, a nie tylko udaje, że to robi. No i co najważniejsze, zapewnia że skórki są w idealnym stanie. Czasami zadajecie mi pytanie, co robię, że moje skórki wyglądają dobrze. Odpowiedź jest bardzo prosta, używam bardzo regularnie dobrych kremów do rąk :) Przy słabych ich stan od razu się pogarsza ;) 

Scandia Cosmetics krem do rąk opinie

Dla moich wymagających dłoni krem do rąk Scandia Cosmetics okazał się świetnym wyborem. Cudownie nawilża, regeneruje i odżywia skórę, dbając jednocześnie o skórki. Jest świetny jako intensywna kuracja na noc i w mniejszych ilościach jako zwykły krem na dzień. Idealny dla osób, których dłonie wymagają czegoś więcej niż posmarowanie pierwszym lepszym, przeciętnie działającym kremem. Powoli kończę już opakowanie i chętnie sięgnę po inny wariant zapachowy. Polecacie jakiś? :)





ZAPRASZAM NA:
ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer

piątek, września 14, 2018

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer

Nigdy nie byłam fanką baz pod makijaż. Kojarzyły mi się z silikonowymi zapychaczami, które nie dają spektakularnych efektów na mojej problematycznej twarzy. Wszystko zmieniło się gdy poznałam bazę chłodzącą Origins Pore Perfecting Cooling Primer, która szybko sprawiała, że powiedziałam "tak!" tej formie poprawy trwałości i wyglądu makijażu oraz mojej skóry. Wspominałam Wam już o niej trochę w ulubieńcach czerwca, dzisiaj czas na pełną recenzję :) 

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer

Baza Origins ma dbać o ładny wygląd skóry, zapewniać jej lekkie nawilżenie i zmniejszenie widoczności porów za pomocą właściwości chłodzących. Umieszczona jest w bardzo ładnym opakowaniu z atomizerem, który chodzi bez zarzutu, jednak trzeba uważać przy dozowaniu produktu, bo może prysnąć na różne strony. Baza Origins to pianka, która ma beżowy kolor i po wyjściu z opakowaniu "żyje" przez chwilę (tworzą się bąbelki, które szybko pękają przez co baza podnosi się i opada). Zapach ma przepiękny. Jest słodki i zdecydowanie wyjątkowy, bo ciężko mi go z czymkolwiek porównać, ale na pewno nie można na niego narzekać ♥ Skład jest długi i na pierwszy rzut oka lekko przerażający, ale zaskoczył mnie bardzo ilością olejków eterycznych i ekstraktów. Z moich szybkich obliczeń wyszło, że jest ich ponad 20.

Cena: 129zł
Pojemność: 60ml
Dostępność: Sephora

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer - skład

Baza Origins ma właściwości chłodzące, co wpłynęło na to, że długo zastanawiałam się nad tym, czy na pewno chcę ją kupić. Chłodzenie w kosmetykach kojarzy mi się z nieprzyjemnym efektem jakie dają żele wyszczuplające. Na samą myśl się odechciewa ;) Tutaj nie ma niczego podobnego. Chłodzenie jest delikatne i przyjemne. Najbardziej wyczuwam je na dłoni tuż po wydobyciu bazy, sama buteleczka również robi się chłodna po aplikacji. Na twarzy baza jest niesamowicie przyjemna i nie czuć zbytnio efektu chłodzącego tylko przyjemne kojenie, dlatego spokojnie można używać jej przez cały rok. 

Aplikacja jest szybka i bezproblemowa. Baza błyskawicznie się rozprowadza i od razu nadaje skórze satynowy wygląd. Usuwa też nadmierny blask i delikatnie wyrównuje koloryt, dzięki czemu twarz wygląda bardzo zdrowo i naturalnie. Nie ma błysku, ale nie ma też suchego matu, jest za to ulepszona, naturalna skóra. Baza ładnie wypełnia nierówności i sprawia, że skóra staje się niesamowicie gładka. Warto jednak nie przesadzać z ilością, ponieważ stosowana w nadmiarze może się zrolować. Oczywiście nie sama z siebie, ale gdy przejedziemy po skórze palcem. Wiem, ponieważ testowałam to, ile można jej nałożyć na raz i jak dobrze jest w stanie ukryć przy dużej ilości pory. Później zachwycona gładkością skóry nie mogłam się od niej oderwać i szybko zauważyłam, że coś mi się roluje pod palcami :D Także umiar jest tutaj ważny i jednocześnie wpłynie pozytywnie na wydajność produktu. 

Baza Origins nigdy nie wpłynęła negatywnie na moją cerę, ale od razu zaznaczę, że nie używam jej codziennie, a tylko wtedy gdy zależy mi na trwałości makijażu i dobrym wyglądzie skóry przez długi czas. I to zapewnia mi zawsze gdy jej użyję! Dodatkowo podkład o wiele szybciej i łatwiej się na niej rozprowadza. Po użyciu bazy używam go również w mniejszych ilościach, a na skórze wygląda o wiele lepiej niż zawsze i trzyma się nienaruszony przez długi czas (zazwyczaj łączę bazę z podkładem Lumene Matte Foundation). Baza nie sprawia jednak, że pory w magiczny sposób znikają, ale ich widoczność staje się zminimalizowana. Niestety moje pory są bardzo rozszerzone i ciężko znaleźć coś co skutecznie i w 100% się z nimi rozprawi ;) Bardzo podoba mi się natomiast fakt, że kompletnie nie czuję jej na twarzy. Jest ultralekka i skuteczna jednocześnie :)

ORIGINS Baza chłodząca Pore Perfecting Cooling Primer - opinie, skład, działanie

Co tu dużo mówić, tak bardzo polubiłam chłodzącą bazę pod makijaż Origins, że zdecydowanie nie szukam już innego produktu tego typu. Baza Origins w zupełności mi wystarcza i spełnia wszystkie moje wymagania. Lubię ją za działanie, za to że nie jest wyczuwalna na twarzy i za to, że bardzo przyjemnie mi się z niej korzysta. Nie należy do najtańszych, ale dla mnie jest warta swojej ceny :)


A jak to wygląda u Was, używacie bazy pod makijaż? Znacie chłodzącą bazę Origins? :)

Pozdrawiam :)




ZAPRASZAM NA: