Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
ULUBIEŃCY GRUDZIEŃ 2018 | ARMANI, LUMENE, GARNIER
ULUBIEŃCY GRUDZIEŃ 2018 | ARMANI, LUMENE, GARNIER
26.1.19

ULUBIEŃCY GRUDZIEŃ 2018 | ARMANI, LUMENE, GARNIER

Tak, tak, dobrze widzicie. To ulubieńcy grudnia pod koniec stycznia :D Na szczęście zapisuję sobie produkty, które mają znaleźć się w zestawieniu, dlatego nie mam problemu z zapamiętaniem, jakie kosmetyki zachwyciły mnie w danym miesiącu. W grudniu był to bardzo fajny tusz do rzęs, krem do włosów (tak, krem! ;)) i krem do twarzy (w końcu znalazłam krem na dzień, z którym moja cera w pełni się polubiła!). Zapraszam :)

ULUBIEŃCY GRUDZIEŃ 2018

ULUBIEŃCY LISTOPADA 2018 | Nacomi, Lumene, Skin79
ULUBIEŃCY LISTOPADA 2018 | Nacomi, Lumene, Skin79
6.12.18

ULUBIEŃCY LISTOPADA 2018 | Nacomi, Lumene, Skin79

W gronie ulubieńców listopada znalazły się 3 produkty. Mniej niż zawsze, ale za to jakie fajne! Jest pięknie pachnący peeling, uniwersalny żel aloesowy i świetny żel do mycia twarzy. Mogłabym tutaj zaliczyć również żel pod prysznic Ecolab, ale niestety nie mam już opakowania. Przeczytacie o nim za to w denku ;)

ULUBIEŃCY LISTOPADA 2018


PEELING NACOMI MROŻONA KAWA - ICED COFFEE BODY SCRUB - recenzja, opinie, blog

PEELING NACOMI MROŻONA KAWA - ICED COFFEE BODY SCRUB

Wiele miesięcy temu zmieniłam typowe żele pod prysznic na produkty, które są łagodne dla skóry i nawilżają ją podczas mycia. Zaowocowało to tym, że nie czuję potrzeby regularnego balsamowania i nawilżania skóry. Nie potrzebuję również sięgać tak często jak kiedyś po peelingi do ciała. Myślę, że można to również zauważyć po moich denkach, w których peelingi goszczą rzadko. Czasami jednak trafiam na produkt, który tak mi się spodoba, że używam go z czystą przyjemnością, częściej niż tego potrzebuję. Takim produktem jest peeling kawowy Nacomi Refreshing Iced Coffee Body Scrub, który zniewala pięknym, intensywnym zapachem i zachwyca swoim działaniem. Jeżeli jesteście fankami kosmetyków o zapachu kawy, to koniecznie sprawdźcie ten peeling, bo jego zapach to jest coś! Sam peeling to połączenie cukru i kawy z dodatkiem olejów i maseł. Nie jest to jednak peeling, w którym drobinki pływają w oleju. Drobinki złuszczające odgrywają tutaj główną rolę, jest ich mnóstwo i są połączone ze sobą niewielką ilością substancji nawilżających. Dzięki temu peeling to prawdziwy zdzierak, który zaspokoi potrzeby wszystkich fanów porządnego złuszczania! Moje na pewno w pełni zaspokoił ;) No i ten zapach, mmm ♥

Zobacz również:

ŻEL ALOESOWY SKIN79 JEJU ALOE - recenzja, opinie, blog

ŻEL ALOESOWY SKIN79 JEJU ALOE

Kolejny produkt, który zdominował moją pielęgnację w listopadzie, to żel aloesowy Skin79. Kupiłam go ze względu na wyjazd do Tajlandii i muszę przyznać, że sprawdził się tam genialnie. Stosowałam go głównie po opalaniu, dzięki czemu ani ja ani mój facet nie zaznaliśmy żadnych nieprzyjemnych skutków przebywania na słońcu. Oczywiście to nie tylko jego zasługa, podstawą jest wysoki i skuteczny filtr nakładany regularnie i w odpowiedniej ilości. Żel natomiast pięknie łagodził skórę rozgrzaną słońcem i wysuszoną od soli morskiej. Sprawdził się również świetnie w pielęgnacji włosów i stóp. Żel aloesowy to dla mnie podstawa pielęgnacji oraz produkt, który świetnie sprawdza się jako dodatek do innych kosmetyków, a ten ze Skin79 jest również miłą odmianą od regenerującego żelu Aloesove ;) Szkoda jedynie, że nie jest łatwiej dostępny.

Zobacz również:

LUMENE PUHDAS PURITY ŻEL OCZYSZCZAJĄCY DO MYCIA TWARZY - recenzja, opinie, blog

OCZYSZCZAJĄCY ŻEL DO TWARZY LUMENE PUHDAS PURITY

Na koniec coś do oczyszczania twarzy, czyli oczyszczający żel do mycia twarzy Lumene Puhdas Purity. Żel otrzymałam gratis do zakupu produktów Lumene i o dziwo to on zaciekawił mnie najbardziej ze wszystkich zakupionych kosmetyków. Żel już od pierwszego użycia przypadł mi do gustu i mocno mnie zaskoczył. Dlaczego? Bo to żel, który się nie pieni. Tworzy za to przyjemną, żelową emulsję, która myje twarz delikatnie i jednocześnie bardzo skutecznie. Skóra jest miękka, gładka i idealnie oczyszczona z sebum i zanieczyszczeń. Bardzo przyjemnie mi się z niego korzysta, a do pełni szczęścia brakuje mi opakowania z pompką, bo przy tym łatwo wylać więcej niż potrzeba. Mimo wszystko jestem baaaaardzo na tak!

Zobacz również:


Znacie któregoś z moich ulubieńców? Wpadło Wam coś w oko? :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIK 2018 | TBS, Dermaquest, Orphica, Goose Creek
ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIK 2018 | TBS, Dermaquest, Orphica, Goose Creek
6.11.18

ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIK 2018 | TBS, Dermaquest, Orphica, Goose Creek

Na zakończenie podsumowań zeszłego miesiąca mam ulubieńców października. Tym razem znalazły się wśród nich 2 maseczki do twarzy, świetny i tani puder, coś do pielęgnacji dłoni i zapach, który umilał mi wieczory i szare dni. Zapraszam :)

ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIK 2018


ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIK 2018 - maseczka The Body Shop British Rose i Dermaquest Mini Pumpkin Mask

MASECZKA THE BODY SHOP BRITISH ROSE I DERMAQUEST MINI PUMPKIN MASK

Po nieudanej przygodzie z kremem Bartos przez długi czas walczyłam o lepszy stan cery. Na początku w walce z niedoskonałościami pomogła mi maseczka Eveline, później przyszedł czas na dogłębne oczyszczenie skóry i walkę z przebarwieniami. Produktem, który świetnie sprawdził się w tej roli jest maseczka Dermaquest Mini Pumpkim Mask, którą stosuję zgodnie z zaleceniami, jakie dostałam od kosmetologa. Maseczka zdecydowanie ma moc! Dogłębnie oczyszcza skórę i pomaga pozbyć się starego naskórka, dzięki czemu przyspiesza redukcję przebarwień. Maska wykazuje silne działanie, moja skóra dosyć mocno się po niej łuszczy, dlatego potrzebowałam czegoś, co pomoże ją nawilżyć i złagodzić. Tutaj świetnie spisała się maska The Body Shop British Rose. Przyjemna, łagodząca, o pięknym zapachu i konsystencji (pływają w niej płatki róż). Nawilża też bardzo dobrze, dzięki czemu moja tłusta skóra mniej się przetłuszcza po jej użyciu. Nie jest tania, ale jest za to baaaardzo wydajna. W opakowaniu mamy aż 75ml, a na jeden raz wystarczy niewielka ilość. Za jakiś czas na pewno pojawi się pełna recenzja obu maseczek :)

Puder bananowy Lovely Banana Chocolate

BANANOWY PUDER LOVELY BANANA CHOCOLATE

Bardzo długo moim numer 1 wśród żółtych pudrów był puder bananowy Wibo, ale znalazłam produkt, który go zdetronizował. Jest nim bananowy puder Lovely Banana Chocolate, czyli żółta czekoladka Lovely. Nad Wibo wygrywa wygodą używania, ładniejszym, delikatniejszym kolorem, lepszym matem i wydajnością - nie muszę używać go dużo, aby ładnie zmatowić skórę i dodać jej zdrowszego koloru. Zapewnia mat na długo i bardzo dobrze trzyma makijaż w ryzach. Przez dłuższy czas używałam pudru Lily Lolo Flawless Matt, ale przed napisaniem recenzji pudrów Wibo i Lovely, zaczęłam intensywnie używać bananowej czekoladki i tak ze mną została do teraz. Dla mnie to nr 1 wśród pudrów Wibo i Lovely :)

ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIK 2018 - rękawiczki nawilżające Ophica Touch

NAWILŻAJĄCE RĘKAWICZKI ORPHICA TOUCH

W październiku o dłonie pomogły mi zadbać nawilżające rękawiczki Orphica Touch. Rękawiczki zapewniają intensywną pielęgnację, zmiękczają skórę i nawilżają na długi czas, a skórki po użyciu wyglądają perfekcyjnie. Taki zabieg to również fajny czas na chwilę relaksu. Szkoda tylko, że nie ma ich więcej w opakowaniu :D

Świeca Salted Caramel Cupcake Goose Creek

SALTED CARAMEL CUPCAKE GOOSE CREEK

Na koniec zostawiłam świecę Salted Caramel Cupcake Goose Creek, która w październiku umilała mi szare dni i chłodne wieczory. Może nie będę za bardzo się o niej rozpisywać, bo osoby które regularnie odwiedzają mojego bloga, na pewno nie raz o niej czytały i nie chcę ich zanudzić :D Powiem tylko, że dla mnie to piękny, słodki zapach, który zawsze poprawia mi humor :)


Znacie któregoś z moich ulubieńców? :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
ULUBIEŃCY WRZESIEŃ 2018 | Annabelle Minerals, Scandia Cosmetics, Dermedic, Basiclab
ULUBIEŃCY WRZESIEŃ 2018 | Annabelle Minerals, Scandia Cosmetics, Dermedic, Basiclab
12.10.18

ULUBIEŃCY WRZESIEŃ 2018 | Annabelle Minerals, Scandia Cosmetics, Dermedic, Basiclab

Czas na ulubieńców września 2018! W tym miesiącu znalazła się wśród nich bardzo dobra odżywka dla blondynek, ultra-nawilżający krem do twarzy, olejek wielofunkcyjny oraz krem do rąk do zadań specjalnych! Zapraszam :)

ULUBIEŃCY WRZESIEŃ 2018


Ulubieńcy wrzesień 2018: odżywka Basiclab blond, krem do rąk Scandia

BASICLAB ODŻYWKA DO WŁOSÓW BLOND

Jak większość blondynek mam problem z ciągłym ocieplaniem się koloru. Ciężko było mi też znaleźć produkt, który ładnie go ochłodzi i jednocześnie zadba o włosy oraz nie sprawia problemu przy używaniu. Zazwyczaj w każdym coś mi nie pasowało. Jakiś czas temu otrzymałam odżywkę do włosów blond Basiclab i muszę przyznać, że od pierwszego użycia wiedziałam, że się polubimy! Odżywka jest jasnofioletowa i delikatnie ochładza kolor. Nie muszę się jej obawiać, bo nie brudzi rąk ani nie powoduje niespodzianek w postaci dziwnych kolorów na głowie. Mogę trzymać ją długo na włosach, a i tak wszystko jest ok. Dodatkowo odżywka świetnie wpływa na ich kondycję, nawilża, wygładza i dodaje blasku. Muszę wypróbować też szampon z tej serii :)

SCANDIA KREM DO RĄK MORELA

To mój ulubieniec od dłuższego czasu, ale wraz ze spadkiem temperatury we wrześniu, zaczęłam używać go częściej niż zawsze. Krem do rąk Scandia zawiera 25% masła shea, dlatego jest świetnym produktem do intensywnej regeneracji, odżywienia i nawilżenia skóry. Na dzień wystarczy cienka warstwa, na noc lubię nałożyć grubszą i cieszyć się przyjemnym ukojeniem. Krem świetnie dba o dłonie i skórki i przede wszystkim widać, że naprawdę działa. Kończę właśnie opakowanie i myślę o zakupie kolejnej sztuki!

Ulubieńcy wrzesień 2018: olejek Annabelle Minerals Stay Pure, krem Dermedic Hydrain3

OLEJEK WIELOFUNKCYJNY ANNABELLE MINERALS STAY PURE

Po dłuższej przerwie wróciłam do używania olejku do demakijażu. Tym razem padło na olejek wielofukcyjny Annabelle Minerals Stay Pure. Olejek można używać na wiele sposobów, m.in. do demakijażu lub jako serum do twarzy. Ja jednak używam go tylko do demakijażu, bo w pielęgnacji stawiam na inne produkty. Olejek ma przyjemny, mentolowy zapach i bardzo dobrze radzi sobie z usunięciem makijażu twarzy i oczu. Nakładam go na twarz i wykonuję delikatny masaż, aby rozpuścić wszystkie kosmetyki. Nie lubię zabawy w ciągle pranie ściereczek i ręczników, dlatego zmywam go żelem do mycia twarzy. Szybko i skutecznie! :) Myślę, że po zużyciu buteleczki wrócę do używania olejku myjącego do twarzy, który jest jednak wygodniejszy w stosowaniu, a tak samo skuteczny. Zazwyczaj robię go sama w domu. Jeżeli chcesz wiedzieć, jak zrobić taki olejek szybko i tanio, zajrzyj do podlinkowanego niżej wpisu :)

Zobacz również: JAK ZROBIĆ OLEJEK MYJĄCY DO TWARZY DIY?

KREM DO TWARZY DERMEDIC HYDRAIN3

Na koniec zostawiłam krem do twarzy Dermedic Hydrain3, który znam od wielu lat i bardzo go lubię. Po dłuższej przerwie sięgnęłam po kolejne opakowanie i muszę przyznać, że jestem z niego tak samo zadowolona jak kiedyś. Krem-żel Dermedic ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza, szybko wchłania i bardzo dobrze nawilża skórę. Podoba mi się również jego opakowanie i zapach. Sprawdza się u mnie świetnie jako krem na dzień.

Zobacz również: MICELARNY PŁYN DWUFAZOWY DERMEDIC


Znacie któryś z tych produktów? :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
ULUBIEŃCY SIERPIEŃ 2018 | FOREO, CLOCHEE, LILY LOLO, UDO WALZ
ULUBIEŃCY SIERPIEŃ 2018 | FOREO, CLOCHEE, LILY LOLO, UDO WALZ
5.9.18

ULUBIEŃCY SIERPIEŃ 2018 | FOREO, CLOCHEE, LILY LOLO, UDO WALZ

Czas na ulubieńców sierpnia! Tym razem w tym zacnym gronie znalazła się świetna szczoteczka do twarzy, kokosowy duet do włosów, puder mineralny i krem idealny w letniej pielęgnacji :)

ULUBIEŃCY SIERPIEŃ 2018


ULUBIEŃCY SIERPIEŃ 2018 - Szczoteczka soniczna Foreo Luna Mini 2

SZCZOTECZKA SONICZNA FOREO LUNA MINI 2

Foreo Luna Mini 2 chodziła za mną od długiego czasu i ostatecznie trafiła do mnie jako prezent imieninowy, z którego bardzo się cieszę! Dzięki niej wieczorne mycie twarzy stało się ciekawsze i przyjemniejsze. Kiedyś robiłam to bo musiałam. Zwykła rzecz, którą trzeba wykonać codziennie przed snem. Teraz lubię to robić! Szczoteczka oprócz tego, że uprzyjemniła mi wieczorną pielęgnację, ma również inne zalety. Jest świetnie wykonana, pomaga lepiej oczyścić skórę i dzięki niej rzadziej muszę sięgać po peeling. Po pierwszym użyciu zauważyłam też, że pory zostały zmniejszone, a u mnie to ciężka do osiągnięcia rzecz. Oczywiście nie jest to działanie długotrwałe, ale zawsze po umyciu widzę, że wyglądają znacznie lepiej ♥ Za jakiś czas na pewno napiszę recenzję tej szczoteczki, ale to dopiero za kilka miesięcy. Uważam, że wtedy najlepiej wypowiadać się o tego typu urządzeniach, bo po miesiącu można wiele istotnych rzeczy przeoczyć ;)

RECENZJA FOREO LUNA MINI 2

ULUBIEŃCY SIERPIEŃ 2018 - szampon i odżywka I am Coco Udo Walz

SZAMPON I ODŻYWKA I AM COCO UDO WALZ

Duet idealny dla fanów oleju kokosowego, czyli dla moich włosów :D Nie od razu się polubiliśmy, jednak szybko nasze relacje zmieniły się na przyjacielskie. Oba produkty świetnie wpłynęły na stan moich włosów, nawilżyły je, zregenerowały i wygładziły. To naprawdę kokosowe produkty, dlatego jeżeli Wasze włosy nie lubią oleju kokosowego, to zapewne się z nimi nie polubicie. Jedyne co mi się nie podoba to ich dostępność. Były przez chwilę w Rossmannie, ale szybko zniknęły ze sklepowych półek... 

ULUBIEŃCY SIERPIEŃ 2018 - Lily Lolo puder matujący Flawless Matte

MATUJĄCY PUDER FLAWLESS MATTE LILY LOLO

W lipcu i sierpniu nowościami w moim makijażu stały się kosmetyki mineralne Lily Lolo. Polubiłam większość z nich, jednak produktem, po który sięgałam najczęściej i najchętniej jest puder matujący Flawless Matte. Puder ma prosty skład, znajdziemy w nim tylko białą glinkę i mikę. Na twarzy daje piękne, satynowe wykończenie, którym zdecydowanie wkupił się w moje łaski. Drugim czynnikiem na tak jest fakt, że nałożony solo na twarz wyrównuje jej koloryt i łagodzi podrażnienia. Z tego powodu często nakładałam tylko korektor i ten puder i to wystarczyło mi do szczęścia. Super współgra również z podkładem mineralnym i zwykłym, płynnym podkładem (Lumene Matte Foundation). Nadal to jedyny puder, po który sięgam i zapewne nie zmieni się to do końca opakowania :)

ULUBIEŃCY SIERPIEŃ 2018 - Clochee lekki krem nawilżająco - rewitalizujący

LEKKI KREM NAWILŻAJACO - REWITALIZUJĄCY CLOCHEE

Na koniec lekki krem Clochee, do którego wróciłam w sierpniu po zużyciu serum Algolight. W recenzji tego kremu, którą opublikowałam w lutym, stwierdziłam, że zapewne najlepiej sprawdzi się latem i teraz mogę potwierdzić, że miałam rację. Krem jest lekki, nie zapycha i szybko się wchłania. Skóra po użyciu jest gładka i odpowiednio nawilżona, a sam krem nie jest zbytnio wyczuwalny na skórze. Używam go rano na twarz, szyję i dekolt i w letniej pielęgnacji spisuje się świetnie. Oczywiście jest to krem typowo dla cery tłustej, przy suchej pewnie nie dałby sobie tak dobrze rady. Krem bardzo polubiłam, ale znalazłam w nim też małą wadę. Pomimo tego, że bardzo podobają mi się opakowania Clochee, to wkurza mnie fakt, że nie da się stwierdzić zużycia produktu. Wydaje mi się, że już się kończy, ale nie jestem w stanie w żaden sposób oszacować, do kiedy mi starczy. Muszę więc czekać na poranną "niespodziankę" ;)


Wpadło Wam coś w oko? Znacie któregoś z moich ulubieńców? :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
ULUBIEŃCY LIPIEC 2018 | Carolina Herrera, Benefit, TBS, Di Feel
ULUBIEŃCY LIPIEC 2018 | Carolina Herrera, Benefit, TBS, Di Feel
5.8.18

ULUBIEŃCY LIPIEC 2018 | Carolina Herrera, Benefit, TBS, Di Feel

Przyszła pora na ulubieńców lipca. W tym miesiącu znalazły się wśród nich piękne perfumy, bronzer o świetnym odcieniu, cudowna seria bananowa do włosów i niesamowicie wygodne w użyciu olejki! 

ULUBIEŃCY LIPIEC 2018 - perfumy Carolina Herrera Good Girl

PERFUMY GOOD GIRL CAROLINA HERRERA

Zazwyczaj mam tak, że jak uprę się na jeden zapach, to używam go w kółko. Przez długi czas było to Si, później miałam epizod z La Vie Est Belle, a w lipcu upodobałam sobie Good Girl Carolina Herrera ♥ Zapach jest piękny, kobiecy, ale nie męczy i świetnie pasuje nawet w największe upały. A do tego ten cudny flakon! Nasza przygoda trwa dalej i myślę, że jeszcze długo mi się nie znudzi!

ULUBIEŃCY LIPIEC 2018 - bronzer Hoola Lite Benefit

BRONZER HOOLA LITE BENEFIT

Do Hoola Lite podchodziłam sceptycznie ze względu na swatche w necie. Wygląda na nich na niesamowicie jasny i beżowy, dlatego myślałam, że nie będzie go w ogóle widać na skórze. Na żywo też tak trochę wygląda, dlatego przez chwilę byłam zawiedziona, jednak nałożenie go na skórę wszystko zmieniło! Kolor jest piękny, idealny dla jaśniejszych karnacji, a bronzer wręcz sam się blenduje. Nie sądzę, aby ktokolwiek mógł sobie zrobić nim plamy. Uwielbiam go, bo w końcu mam bronzer, który mogę nakładać bez stresu, że coś pójdzie nie tak :)

ULUBIEŃCY LIPIEC 2018 - szampon i maska bananowa The Body Shop

SZAMPON I MASKA THE BODY SHOP BANANA

Kocham zapach tej serii, a jeszcze bardziej kocham działanie maski bananowej! Dla moich włosów to prawdziwy sztos! Włosy są miękkie, nawilżone, sypkie i delikatnie błyszczą. Mam ochotę zrobić duży zapas tej maski, jedynie rozsądek mnie przed tym powstrzymuje :D Szampon również przypadł mi do gustu, bo świetnie się pieni, ładnie pachnie, nie plączę włosów i nie podrażnia skóry głowy, a to dla mnie bardzo ważne. No i na plus zaliczam fakt, że banan znajduje się na samym początku składu, więc naprawdę są to produkty bananowe! Niedługo napiszę o nich coś więcej :)

ULUBIEŃCY LIPIEC 2018 - olejki Di Feel

OLEJKI DI FEEL - COCONUT I WITAMIN E OIL

Na koniec zostawiłam olejki do włosów, które mają cudowne zapachy, dobrze działają na włosy i posiadają wręcz genialne opakowania. Chyba nigdy nie miałam tak wygodnych w użyciu olejków. Ich zapachy są niesamowicie intensywne. Wersja Coconut Oil pachnie pina coladą, a Witamin E Oil, to zapach świeży i kwiatowy, który trochę kojarzy mi się z woskami zapachowymi. Świetnie służą mi w upały, kiedy włosy potrzebują intensywnej regeneracji i odżywienia. Jako że już je powoli kończę, to niedługo pojawi się ich pełna recenzja :)


Znacie któregoś z moich ulubieńców? Wpadło Wam coś w oko? :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
ULUBIEŃCY CZERWIEC 2018 | Sensum Mare, Origins, Semilac, Sylveco i Lovely
ULUBIEŃCY CZERWIEC 2018 | Sensum Mare, Origins, Semilac, Sylveco i Lovely
8.7.18

ULUBIEŃCY CZERWIEC 2018 | Sensum Mare, Origins, Semilac, Sylveco i Lovely

Przyszła pora na ulubieńców czerwca! Wśród nich znalazło się świetne serum do twarzy, równie świetna baza pod makijaż, produkt do ust, który pokochałam po raz kolejny, piękny kolor lakieru Semilac i bardzo fajny puder drogeryjny. Zapraszam :)

Serum Algolight Sensum Mare, Baza Origins Pore Perfecting Cooling

SERUM ALGOLIGHT SENSUM MARE

O tym serum mogliście przeczytać kilka dni temu na blogu. Jeżeli ktoś przegapił, a jest ciekawy, to serdecznie zapraszam do podlinkowanej recenzji :) Serum Algolight towarzyszyło mi przez cały czerwiec w pielęgnacji porannej i wieczornej. Lubię je bardzo za łatwość aplikacji, błyskawiczne wchłanianie, dobre wygładzenie skóry i odpowiednie nawilżenie bez obciążenia. Dla mojej tłustej cery było idealne w upalne dni. Wystarczyło, że go użyłam i moja poranna pielęgnacja była gotowa, a skóra czuła się komfortowo przez cały dzień. Podoba mi się również jego eleganckie opakowanie, które jest niezniszczalne, bo sporo ze mną podróżowało, a wygląda jak nowe :)

BAZA POD MAKIJAŻ ORIGINS PORE PERFECTING COOLING PRIMER

Po bazy pod makijaż sięgałam bardzo rzadko. Zapewne dlatego, że wcześniej nie znałam bazy Origins. Skusiłam się na nią po licznych zachwytach w internecie i zdecydowanie nie żałuję jej zakupu, bo jest świetna. Przede wszystkim nie jest to typowa, silikonowa baza. To beżowa pianka, która łatwo się rozprowadza i nie jest wyczuwalna na skórze. Sprawia natomiast, że skóra jest satynowa i bardzo przyjemna w dotyku. Podkład trzyma się na niej rewelacyjnie i wygląda lepiej niż zawsze. Jestem z niej bardzo zadowolona i więcej opowiem Wam o niej w osobnej recenzji, bo zdecydowanie jest o czym opowiadać :)

Pomadka peelingująca Sylveco, Semilac Deep Ultramarine, puder Lovely Skin Photoready

ODŻYWCZA POMADKA PEELINGUJĄCA SYLVECO

Tego produktu chyba nie muszę nikomu przedstawiać. To bez dwóch zdań jeden z najlepszych i najpopularniejszych peelingów do ust. Znam go od lat, ale przez dłuższy czas miałam od niego przerwę (używałam w tym czasie m.in. peelingu Evree Sugar Lips). Niedawno powróciłam do jego używania i na nowo doceniłam jego świetne działanie! Peeling jest niesamowicie wygodny w użyciu, świetnie usuwa martwy naskórek i dobrze nawilża usta. Zapach, smak i naturalny skład również na plus. Na pewno po raz kolejny pozostanie ze mną na dłużej!

LAKIER HYBRYDOWY SEMILAC DEEP ULTRAMARINE

Piękny kobalt, to kolor, którego brakowało w mojej kolekcji. Deep Ultramarine zdecydowanie mnie zachwycił. Jakość, trwałość, piękny wygląd na paznokciach, wszystko na tak! Jeżeli chcecie zobaczyć, jak prezentuje się na paznokciach, to zapraszam do podlinkowanego wpisu :)

PUDER LOVELY HD LOOSE POWDER SKIN PHOTOREADY

Na koniec zostawiłam słodki puder Lovely Skin Photoready. Czemu słodki? Bo dosłownie smakuje jak wata cukrowa :D Przy pierwszy użyciu bardzo przyjemnie mnie to zaskoczyło :) Puder sam w sobie jest bardzo dobry. Jest satynowy na skórze, matuje ale bez efektu pudrowej suchości, ładnie wyrównuje strukturę skóry i dobrze utrwala makijaż. Nie jest zbyt wydajny w przypadku mojej tłustej skóry, bo muszę nakładać go w większych ilościach, ale przy tej cenie nie stanowi to dla mnie zbyt dużego problemu. Zużyłam już prawie całe opakowanie, więc niedługo pojawi się jego recenzja :)

Znacie któregoś z moich ulubieńców? :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Ulubieńcy maj 2018 | Garnier, Tołpa, Vianek, Natural World
Ulubieńcy maj 2018 | Garnier, Tołpa, Vianek, Natural World
10.6.18

Ulubieńcy maj 2018 | Garnier, Tołpa, Vianek, Natural World

Było już denko, było nowości, czas więc w końcu pokazać Wam ulubieńców maja 2018. Jeżeli śledzicie w miarę regularnie mojego bloga, to myślę, że większość z nich Was nie zaskoczy ;) W tym miesiącu wybrałam 5 produktów, które zasłużyło na miano najlepszych i najchętniej używanych przeze mnie kosmetyków. Wśród nich znalazły się produkty do pielęgnacji twarzy, krem do rąk oraz coś do włosów, w tym nowy hit z serii Garnier Fructis!

Ulubieńcy maj 2018 | Garnier, Tołpa, Vianek, Natural World

PEELING 3 ENZYMY I MASKA CZARNY DETOX TOŁPA 

Zacznę od dwóch nowości Tołpa, o których ostatnio zrobiło się głośno. Są nimi peeling 3 enzymy i maska czarny detox. Oba produkty mają tak piękne opakowania z cudowną szatą graficzną, że nie mogłam się im oprzeć i zaczęłam testować je zaraz po tym jak do mnie trafiły. Peeling enzymatyczny jest bardzo specyficznym produktem, który dobrze radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka, jednak wzbudza też dużo kontrowersji swoim działaniem. Otóż trzymany na twarz szczypie i mrowi. U mnie nie jest to jakieś mocne szczypanie, dlatego mimo wszystko lubię po niego sięgać i niedługo skończę całe opakowanie. Maska czarny detox to dla mnie natomiast zdecydowany hit. Świetnie oczyszcza, matuje, pozostawia skórę miękką i delikatną w dotyku, a dodatkowo ma piękny zapach, który działa na mnie bardzo relaksująco i kojarzy mi się ze spa. Maskę również już kończę i z przyjemnością sięgnę po nią po raz kolejny. Jeżeli chciałybyście lepiej poznać oba produkty, to zapraszam do podlinkowanych recenzji :)


Ulubieńcy maj 2018 | Peeling 3 enzymy Tołpa i maska czarny detox

NAWILŻAJĄCY KREM DO RĄK VIANEK

Nawilżający krem do rąk Vianek towarzyszył mi przez prawie cały maj i od razu zdobył miano ulubieńca. Świetnie nawilża, regeneruje i sprawia, że skórki wyglądają wręcz idealnie ♥ Widziałam po komentarzach, że nie wszyscy są z niego tak bardzo zadowoleni jak ja i część skarżyła się na zbyt długie wchłanianie. Przy moim suchych i spragnionych dłoniach wchłaniał się bardzo ładnie, dlatego myślę, że najlepszy będzie dla suchej i bardzo suchej skóry. Przy normalnej może być zbyt bogaty :)


Ulubieńcy maj 2018 | Nawilżający krem do rąk Vianek

SZAMPON DO WŁOSÓW NATURAL WORLD ARGAN OIL OF MAROCCO

O tym szamponie pisałam w ostatniej recenzji, jaka pojawiała się na blogu. Nawilżający szampon Natural World kupił mnie swoim działaniem. Oprócz tego, że świetnie oczyszcza i jest delikatny dla włosów i skóry głowy, to dodatkowo załagodził szybko podrażnienia po nieudanej przygodzie z innym szamponem. Polubiłam go bardzo i wiem, że muszę zaopatrzyć się w większe opakowanie :)


Ulubieńcy maj 2018 | Nawilżający szampon do włosów Natural World

MASKA DO WŁOSÓW GARNIER FRUCTIS PAPAJA HAIR FOOD

Na koniec zostawiłam ostatni hit, który podbija powoli internet. Nowe maski do włosów Garnier Hair Food to naturalna odsłona produktów z serii Fructis. Dostępne są 4 wersje - papaja, banan, goji i macadamia. Dla mnie wybór był ciężki, bo kusiła mnie i papaja i banan. Byłabym nawet skłonna kupić obie wersje na raz, jednak odwiodła mnie od tego planu ich pojemność. W opakowaniu mamy aż 390ml, jak się później okazało, bardzo wydajnej maski. Także cieszę się, że zrezygnowałam z tego planu, bo nie zużyłabym ich przez bardzo długi czas ;) Ostatecznie wybrałam maskę regenerującą Garnier Fructis Papaja Food Hair. Można używać jej na trzy sposoby - jako odżywkę, maskę lub jako produkt bez spłukiwania. Na podobnej zasadzie działa również nowa wersja maski Garnier Fructis Oleo Repair. Jak przystało na produkty Fructis, maska ma piękny zapach papai, który utrzymuje się na włosach! Dobrze nawilża, regeneruje i bardzo przyjemnie się z niej korzysta. Mogłaby jedynie lepiej dociążać włosy, ale jej to wybaczam, bo nadrabia resztą działania i przyjemnym składem :) Kupiłam ją w Hebe, a teraz jest już dostępna też w Rossmannie. 

Ulubieńcy maj 2018 | Maska Garnier Fructis Papaja Hair Food

Dajcie znać, czy znacie któregoś z moich ulubieńców i czy poznałyście w maju jakiś produkt, który skradł Wasz serce :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
ULUBIEŃCY KWIECIEŃ 2018 | The Body Shop, Lumene, Holika Holika, Biotaniqe
ULUBIEŃCY KWIECIEŃ 2018 | The Body Shop, Lumene, Holika Holika, Biotaniqe
6.5.18

ULUBIEŃCY KWIECIEŃ 2018 | The Body Shop, Lumene, Holika Holika, Biotaniqe

Były już nowości, było już denko, czas więc na najciekawsze produkty minionego miesiąca, czyli ulubieńców! W tym miesiącu znalazły się wśród nich produkty do pielęgnacji twarzy, masło do ciała i świetny podkład! Zapraszam do poznania najlepszych z najlepszych :)

ULUBIEŃCY KWIECIEŃ 2018 


ULUBIEŃCY KWIECIEŃ 2018 | The Body Shop, Lumene, Holika Holika, Biotaniqe

MASŁO DO CIAŁA THE BODY SHOP ALOE

Jak możecie zauważyć po moich denkach, nie używam w ostatnim czasie zbyt wielu nawilżaczy do ciała. To dlatego, że stawiam na bardzo delikatne produkty myjące, które nie wysuszają skóry, a często dodatkowo ją nawilżają. Po powrocie z Kuby moja skóra była jednak zmęczona słońcem i solą morską i wymagała intensywniejszej pielęgnacji. W ruch poszło masło do ciała The Body Shop Aloe, które przyjemnie ją nawilża, wygładza i nadaje jej zdrowy wygląd. Gdy zaczęła mi się delikatnie łuszczyć skóra, której nie chciał usunąć żaden peeling, to właśnie masło TBS Aloe ratowało mnie z opresji. Po posmarowaniu nie było tego w ogóle widać. Podoba mi się również w nim to, że nie oblepia skóry i nie zostawia nieprzyjemnej warstwy. Po wersji Shea czuję ją bardzo długo na skórze, co mnie drażni. Przy Aloe jest idealnie. Lekka ochrona i zero nieprzyjemności. Jednak nie sądzę, żeby poradziło sobie z bardzo suchą skórą ;) Jedynie z normalną / suchą. Minusem jest fakt, że nie można kupić go w Polsce. Ja swoje masło kupiłam na Ezebra za jakieś 25zł. Ogólnie jeżeli chcecie kupić w niższych cenach produkty TBS, to warto zajrzeć właśnie tam. Nie ma wszystkiego, ale można znaleźć jakieś ciekawe produkty w przystępnych cenach, szczególnie jeżeli ma się jeszcze jakiś kod rabatowy ;)

ULTRA NAWILŻAJĄCY KREM - ŻEL ROZŚWIETLAJĄCY BIOTANIQE

Ten krem stosowałam już w zeszłym roku, ale poszedł w odstawkę w chłodniejsze dni. Wraz z ociepleniem w kwietniu wrócił do łask. Stosowałam go codziennie pod makijaż i znowu doceniłam jego działanie. Krem świetnie nawilża skórę, delikatnie ją rozświetla i błyskawicznie się wchłania. Na mojej tłustej cerze spisuje się rewelacyjnie, bo jest lekki i nieobciążający, a dobrze nawadnia skórę. Jak widać starły mi się trochę napisy z opakowania, ale to dlatego że sporo ze mną podróżował ;) 


PEELING HOLIKA HOLIKA SLEEK EGG

Peeling jajko Holika Holika to chyba jeden z największych hitów firmy. Ja również doceniłam jego świetne działanie. Zauroczyło mnie również śmieszne opakowanie w formie jajka. W środku znajdziemy żółtko jaja, które służy jako nakrętka. Peeling rozcieramy na twarzy i masujemy do momentu pojawienia się farfocli. Niektórzy w internecie piszą, że to złuszczony naskórek, ale ja w to nie wierzę ;) Nie zmienia to jednak faktu, że naprawdę działa. Skóra jest gładka i odżywiona, aż chce się jej dotykać. Na pewno pojawi się za jakiś czas jego pełna recenzja :)

ULUBIEŃCY KWIECIEŃ 2018: masło The Body Shop, peeling Holika Holika, krem Biotaniqe

PODKŁAD LUMENE MATTE FOUNDATION - CLASSIC BEIGE I SOFT HONEY

Na koniec zostawiałam podkłady, które zauroczyły mnie już od pierwszego użycia. Pisałam o nich ostatnio w nowościach kwietnia, dlatego nie chcę się za bardzo powtarzać. Powiem tylko szybko, czym zasłużyły sobie na miano ulubieńców. Otóż podkłady Lumene Matte Foundation mają świetne krycie, bardzo dobrze i równomiernie rozprowadzają się na skórze, dopasowują się do koloru skóry i ładnie matują. Ja aktualnie mieszam oba kolory, bo 1 jest za jasna, a 2 za ciemna. Wiem natomiast, że odcień 1 Classic Beige znajdzie wiele zwolenników, bo jest jasny i żółciutki, a o takie podkłady ciężko...

ULUBIEŃCY KWIECIEŃ 2018: podkład Lumene Matte Foundation

To już wszystkie produkty, które zachwyciły mnie w zeszłym miesiącu. Dajcie znać, czy znacie któregoś z moich ulubieńców :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
ULUBIEŃCY MARZEC 2018 | Biotaniqe, Holika Holika, Buna, Wibo
ULUBIEŃCY MARZEC 2018 | Biotaniqe, Holika Holika, Buna, Wibo
6.4.18

ULUBIEŃCY MARZEC 2018 | Biotaniqe, Holika Holika, Buna, Wibo

Było już denko, były nowości, czas więc na ulubieńców. Przeglądając kosmetyki, których używałam najczęściej w zeszłym miesiąc, byłam w szoku, jak wiele z nich stało się moimi ulubieńcami! Nie chcę jednak tworzyć tasiemca, dlatego wybrałam 5 z nich, najlepszych z najlepszych. Nie przedłużając, zapraszam na:

ULUBIEŃCÓW MARCA 2018


Ulubieńcy kosmetyczni marzec 2018 - żel micelarny Biotaniqe z witaminą C, żel aloesowy Holika Holika

OCZYSZCZAJĄCY ŻEL MICELARNY BIOTANIQE Z WITAMINĄ C

Pierwszy żel micelarny Biotniqe poznałam już kilka miesięcy temu i od razu go polubiłam, dlatego bez wahania sięgnęłam po 2 nowości - żel micelarny z witaminą C i żel micelarny z węglem aktywnym. Tak przy okazji przypomniało mi się, że nie pokazałam ich w nowościach marca, więc chyba pamięć zaczyna mi szwankować :P Na pierwszy ogień poszła wersja z witaminą C. Stosuję ją dosłownie do wszystkiego - jako produkt do demakijażu, żel do mycia twarzy i do odświeżenia w ciągu dnia. W każdej z tych ról spisuje się rewelacyjnie - dobrze oczyszcza, domywa skórę i nie podrażnia. Ogólnie makijaż nie stanowi dla niego problemu, żel radzi sobie błyskawicznie nawet z tuszem do rzęs. Jestem z niego bardzo zadowolona i bardzo ciekawi mnie wersja węglowa, ale nie planuję jej otwierać, dopóki nie skończę tego żelu. O innym żelu micelarnym Biotaniqe pisałam również tutaj:


WIELOFUNKCYJNY ŻEL ALOESOWY HOLIKA HOLIKA

Drugim produktem, który zachwycił mnie w marcu, jest również kosmetyk wielofunkcyjny i na pewno wielu z Was znany, chociażby z widzenia. Żel aloesowy Holika Holika to hit wielu osób i ja dołączyłam do ich grona. Wcześniej używałam zazwyczaj żelu aloesowego Gorvita, ale przyznaję, że ten działa jeszcze lepiej. Podoba mi się w nim wszystko, od opakowania po działanie i zapach. Pachnie pięknie ♥ Opakowanie wiadomo, bardzo bajeranckie, jak przystało na produkty koreańskie, które mają cieszyć nie tylko ciało ale również oczy. Dla mnie pomysł ze zrobieniem go w kształcie liścia aloesu to strzał w dziesiątkę. Mam wrażenie, że na prawdę sięgam po soczysty miąższ z aloesu. Wygląd wyglądem, zapach zapachem, ale najważniejsze jest działanie. Tutaj również bardzo na plus - żel dobrze nawilża, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Używam go dosłownie do wszystkiego, do włosów, ciała, twarzy, a nawet stóp. Świetnie sprawdza się również w gorącym klimacie, bo nawilża, ale nie oblepia skóry. No co tu więcej mówić, na pewno postanę mu wierna!

Ulubieńcy kosmetyczni marzec 2018 - maseczki do twarzy Buna, puder bananowy Wibo

MASECZKI DO TWARZY BUNA: ALOES I MELISA

Produkty Buna to nowość na rynku, którą możemy dostać w sklepach internetowych i stacjonarnie w Drogeriach Natura. Przyznaję, że gdy zobaczyłam je po raz pierwszy, to nic nie wpadło mi w oko. Dopiero pozytywne opinie w internecie, przekonały mnie do tego, żeby dać szansę maseczkom do twarzy. Do wyboru są 4 warianty maseczek. Ja skusiłam się na dwa z nich: łagodzącą z aloesem i odżywczą z melisą. Obie ładnie pachną, mają bardzo przyjemną konsystencję i nie trzeba ich zmywać wodą, wystarczy zebrać nadmiar wacikiem. Nazwy są jak najbardziej adekwatne do działania. Aloesowa maska dobrze nawilża skórę i łagodzi zaczerwienienia, w sumie bardzo przypomina żel aloesowy. Wersja z melisą jest gęstsza i odżywcza, dobrze nawilża i regeneruje skórę. Składy również mają przyjemne, dlatego za tę cenę to naprawdę świetny produkt. W Naturze kosztują ok. 11zł, a w internecie widziałam je nawet za 7zł (Ezebra). Chętnie skuszę się na dwie pozostałe wersję i kuszą mnie również ich kremy do rąk. Miałyście?

PUDER BANANOWY WIBO

Tego produktu nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To chyba najbardziej pożądany puder Wibo. Ma ładny żółty kolor, dobrze matowi skórę (mat jest satynowy, nie jest płaski) i delikatnie łagodzi zaczerwienienia. Używałam go na wyjeździe samego bez podkładu i moja lekko zaczerwieniona twarz wyglądała bardzo naturalnie, a ja czułam się tylko z nim na twarzy bardzo świeżo i dobrze. Jedynym minusem jest wydajność. Niestety już mi się kończy, dlatego będę musiała zakupić kolejne opakowanie na promocji w Rossmannie na kolorówkę. Mam nadzieję, że uda mi się go dorwać, bo wiem, że jest bardzo rozchwytywany...


Znacie któregoś z moich ulubieńców? Chętnie poznam Wasze zdanie na temat tych produktów!

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Ulubieńcy luty 2018 | Skin79, Liqpharm, Lush, EOS, Le Cafe de Beaute
Ulubieńcy luty 2018 | Skin79, Liqpharm, Lush, EOS, Le Cafe de Beaute
8.3.18

Ulubieńcy luty 2018 | Skin79, Liqpharm, Lush, EOS, Le Cafe de Beaute

Było już denko, nowości i podsumowanie tego, co działo się na Instagramie, dlatego aby dobrze podsumować miniony miesiąc, muszę pokazać Wam jeszcze moich ulubieńców. W lutym tak się jakoś złożyło, że najlepsze okazały się 4 produkty do twarzy i jeden dosyć nietypowy do włosów. Nie przedłużając, zapraszam do zapoznania się z tym, co wywarło na mnie największe i najbardziej pozytywne wrażenie w lutym.

ULUBIEŃCY LUTEGO 2018


Ulubieńcy luty 2018  Skin79, Liqpharm, Lush, EOS


KREM BB INTENSE CLASSIC BALM SKIN79

Zazwyczaj używam BB kremu Sweet Cotton Holika Holika, jednak jest on dosyć mocno matujący, przez co nie do końca pasował moje skórze w lutym, gdy panowały nieprzyjemne mrozy. Wróciłam więc do klasyka, którego bardzo lubię, Intense Calssic Balm Skin79. Jak przystało na azjatyckie kremy BB, świetnie kryje i wyrównuje koloryt cery, jednak największym jego plusem w ostatnim czasie było to, że nie wysusza lecz delikatnie nawilża skórę. Wiadomo, wymaga przypudrowania, żeby się nie świecił, ale dla mnie to nie problem. Spisywał się szczególnie dobrze podczas mrozów, bo nie podrażniał skóry i dobrze ją chronił. Kolor jest lekko ziemisty i jasny, dlatego nie będzie pasował każdemu. Ja używam go tylko wtedy gdy jestem blada. Fajnie współgra z nim puder bananowy Wibo, bo przyjemnie ociepla jego kolor. Zostało mi go na kilka użyć i myślę o zakupie kolejnego opakowania.


BALSAM DO UST EOS W SZTYFCIE VANILLA BEAN

Pisałam w recenzji tego balsamu, że wolę wersję w jajeczku, a jednak to EOS w sztyfcie towarzyszył mi przez większość lutego. Wersja Vanilla Bean nie pachnie tak mocno, jak większość EOS, za to tak samo dobrze nawilża usta, regeneruje je i nadaje im ładnego blasku. Widziałam, że w Rossmannie jest za 13,99zł, czyli znacznie taniej niż wersja klasyczna.


SERUM DO TWARZY Z RETINOLEM LIQPHARM LIQ CR

To serum pokochałam od pierwszego użycia. Już po jednym razie zauważyłam jego cudowne działanie na skórę. Zaczęła się delikatnie złuszczać i wyglądać zdrowiej ♥ Nie chcę teraz za dużo zdradzać, bo niedługo pojawi się pełna recenzja, ale powiem tylko tyle - to serum naprawdę działa! Mam również wersję z witaminą C,  o której również niedługo coś napiszę. Wyczekujcie recenzji :)


MASKA LUSH MASK OF MAGNAMINTY

Ręcznie robiona, naturalna, miętowa maseczka do twarzy Lush Mask of Magnaminy to kultowy produkt firmy i wcale mnie to nie dziwi. Maska dobrze oczyszcza i przyjemnie odświeża, a skóra po użyciu wygląda bardzo zdrowo i jest przyjemnie gładka. Jedynym mankamentem jest dostępność produktów Lush, bo nie można kupić ich w Polsce, ale warto się za nimi rozejrzeć będąc za granicą. Tylko z góry ostrzegam, że w sklepach panuje bardzo intensywny i specyficzny zapach, którego osobiście nie lubię ;) Ale kosmetyki mają dobre!


Ulubieńcy luty 2018  Szampon w kostce Le Cafe de Beaute do włosów przetłuszczających


SZAMPON W KOSTCE LE CAFE DE BEAUTE

Długo opierałam się takim wynalazkom jak szampon w kostce. Wiem, że bardzo popularne są te z Lusha, ale postanowiłam zacząć swoją przygodę z taką formą szamponu od tańszego produktu. Padło na szampon w kostce do włosów przetłuszczających Le Cafe de Beaute. Długo czekał na swoją kolej, ale gdy tylko zaczęłam go używać, od razu go polubiłam. Wbrew pozorom dobrze się pieni i w miarę łatwo rozprowadza na włosach. Domywa je za to rewelacyjnie i w ogóle ich nie wysusza. Zachwycił mnie również tym, że błyskawicznie spłukuje się z włosów i pachnie skoszoną trawą z ziołami. Idealny zapach na przywołanie wiosny! Powoli kończę kostkę, dlatego za jakiś czas na pewno pojawi się jego recenzja na blogu. 


Wpadło Wam coś w oko? A może znacie któregoś z moich ulubieńców? 

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Ulubieńcy stycznia: Indigo, Dove, Make Me Bio, Bielenda, Martina Gebhardt
Ulubieńcy stycznia: Indigo, Dove, Make Me Bio, Bielenda, Martina Gebhardt
4.2.18

Ulubieńcy stycznia: Indigo, Dove, Make Me Bio, Bielenda, Martina Gebhardt

Serię z kosmetycznymi ulubieńcami miesiąca rozpoczęłam w kwietniu zeszłego roku i obiecywałam, że będzie pojawiała się regularnie. Nie dotrzymałam słowa. Wpisów pojawiło się tylko 5, ponieważ często zapominałam o tej formie podsumowania miesiąca. Jednym z postanowień na 2018 rok jest nieodkładanie rzeczy na później, bo zazwyczaj kończy się to tak, że w natłoku spraw gdzieś umykają i znajdujemy inne priorytety. Także od teraz możecie trzymać mnie za słowo, że co miesiąc pojawi się taki wpis. W końcu jak już publicznie obiecałam, to będę musiała się tego trzymać! :) Niedawno pokazywałam Wam ulubieńców roku, teraz pora przedstawić ulubieńców stycznia. Zapraszam :)

Ulubieńcy styczeń 2018 - Martina Gebhardt, Indigo

KREM POD OCZY MARTINA GEBHARDT Z AWOKADO

Tak, wiem, znowu Martina :P Obiecuję jednak, że to już ostatni raz i nie ujrzycie na blogu go więcej aż do momentu, gdy go zdenkuję. Nic nie poradzę na to, że tak go uwielbiam, że nie mogłam pominąć tej pozycji. Cudowne i długotrwałe nawilżenie, piękny i naturalny skład oraz niesamowity komfort. Tyle napiszę tutaj, a po resztę odsyłam do podlinkowanej recenzji, bo nie chcę się powtarzać i męczyć Was po raz kolejny tym produktem ;)

BAZA PROTEINOWA INDIGO I LAKIER HYBRYDOWY INDIGO CAT WALK

Baza proteinowa Indigo to moje największe i najlepsze odkrycie ostatniego czasu! Jeżeli zastanawiacie się, czy wszystkie krążące o niej w internecie pochwały są prawdziwe, to ja mogę to śmiało potwierdzić. Gdy malowałam paznokcie zwykłymi lakierami, to zawsze jako bazy używałam odżywki do paznokci Eveline. Lakier długo się na niej trzymał (ok. tygodnia), a dodatkowo sprawiała, że miałam paznokcie twarde jak skała! Odkąd przeszłam na hybrydy brakowało mi takiego produktu. Oczywiście nie mogłam nigdy narzekać na ich stan, bo zawsze były dosyć mocne, jednak jakiś potrafił się złamać lub rozdwoić. Teraz dzięki bazie proteinowej Indigo mogę o tym zapomnieć! Paznokcie znowu są twarde i mocne, a zmianę na plus zaczęłam zauważać już po pierwszym użyciu! Jak dla mnie rewelacja i na pewno zostanie ze mną na długo ♥ Lakier Indigo Cat Walk to natomiast przepiękna czerwień z drobinkami, którą nosiłam przez połowę grudnia i prawie cały styczeń. Zachwycił mnie nie tylko kolorem ale również gęstą konsystencją, która zostaje tam gdzie ją nałożymy i nie wędruje po paznokciu. To sprawia, że manicure jest łatwy i przede wszystkim szybki, a to ogromny atut.

Ulubieńcy styczeń 2018 - Make Me Bio, Dove, Bielenda

Woda różana Make Me Bio

Mało który produkt do tonizowania i odświeżania cery robi na mnie duże wrażenie, jednak nigdy nie mogę odmówić tego wodzie różanej. Uwielbiam za zapach oraz właściwości nawilżające i regenerujące. Woda różana z Make Me Bio ma również kilka innych plusów - atomizer, przystępna cena i pełna naturalność. Na pewno na jednym opakowanie się nie skończy!

PIANKA POD PRYSZNIC I ANTYPERSPIRANT DOVE

Od dawna nie miałam produktów Dove i pewnie nie uległoby to zmianie, gdybym nie dostała ich w przemiłej paczce niespodziance. Nie wiem czemu, ale zawsze jakoś nie po drodze mi z tą firmą. Teraz jednak widzę, że to był błąd, bo można znaleźć w ich ofercie naprawdę fajnie produkty. Ja odkryłam takie dwa. Zacznę od pianki pod prysznic Dove, która kusiła mnie odkąd zaczęła pojawiać się na blogach. Pewnie sama nie zdecydowałabym się ostatecznie na jej zakup, dlatego cieszę się, że miałam okazję ją poznać. Pianka jest cudowna! Delikatna, puszysta, pięknie pachnąca i niesamowicie przyjemna. Używanie jej pod prysznicem to czysta przyjemność. No może trochę przesadzam, bo denerwuje mnie czasami pompka, ale to wybaczam, bo sam produkt rekompensuje nieprzyjemności ;) Zakochałam się również w zapachu antyperspirantu Dove gruszka i aleos. OMG, jak on pachnie ♥ Pomimo że nie lubię antyperspirantów w sprayu, to sięgam po niego dla samego zapachu! Chociaż nie tylko za zapach mogę go pochwalić. Zapewnia również idealną ochronę przez cały dzień i nie brudzi ubrań :)

WĘGLOWY ŻEL DO MYCIA TWARZY BIELENDA CARBO DETOX

Ten żel możecie dobrze kojarzyć, bo niedawno pojawiła się na blogu jego recenzja. Sprawdza się świetnie w pielęgnacji mojej tłustej cery. Dokładnie oczyszcza, odświeża i nie podrażnia skóry. Radzi sobie również ze zmywaniem tuszu i domywa pędzle od podkładu. Produkt 3w1 :D Jednak największym zaskoczeniem jest jego zapach. Czarna maź pachnie słodziutkim arbuzem ♥ Kto by się spodziewał :D

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Kosmetyczni ulubieńcy 2017 roku - MAKIJAŻ, PERFUMY, HYBRYDY
Kosmetyczni ulubieńcy 2017 roku - MAKIJAŻ, PERFUMY, HYBRYDY
28.1.18

Kosmetyczni ulubieńcy 2017 roku - MAKIJAŻ, PERFUMY, HYBRYDY

Tak jak obiecywałam, dzisiaj kolejna część Ulubieńców 2017 roku. Tym razem skupię się na produktach do makijażu, perfumach, hybrydach i czymś, czego nie mogło zabraknąć w moim zestawieniu, pomimo że nie są to kosmetyki. Myślę, że część z Was nie będzie miała problemu z odgadnięciem cóż to takiego ;) 

Jeżeli jeszcze nie widzieliście części poprzedniej, to zapraszam tutaj:

Kosmetyczni ulubieńcy 2017 - PERFUMY Si Giorgio Armani, La Vie Est Belle Lancome

Perfumy

Si Giorgio Armani i La Vie Est Belle Lancome

Zaczniemy od zapachów, bo to je kocham najbardziej. Si Giorgio Armani to mój niezmienny ulubieniec od kilku lat. Zapach w wersji EDT jest niesamowicie uwodzący i ma w sobie coś hipnotyzującego. Mogę śmiało powiedzieć, że go uwielbiam i gdybym miała do końca życia używać tylko jednych perfum, to zdecydowanie byłoby to Si ♥ To już moja kolejna buteleczka, tym razem postawiłam na flakon 100ml, żeby jeszcze dłużej cieszyć się pięknym zapachem. Pomimo że jest to wersja EDT, to zapach jest bardzo intensywny i utrzymuje się przez cały dzień. Dosyć podobnym zapachem do Si jest La Vie Est Belle Lancome, który również trafił w 100% w mój gust ♥ Jest trochę intensywniejszy, mocno wyczuwalny przez długi czas.  

Kosmetyczni ulubieńcy 2017 - Makijaż - Catrice, Wibo, Lovely, Holika Holika

Makijaż

Krem BB Sweet Cotton Holika Holika

Tego kremu BB używałam przez większość roku. Odkąd go kupiłam, sięgałam tak właściwie tylko po niego. Wyjątkiem był okres po powrocie z Meksyku, kiedy byłam bardzo opalona. Mam odcień 02, który idealnie pasuje do jasnej i lekko opalonej karnacji. Wygląda naturalnie na twarzy, dobrze kryje i zapewnia mat na wiele godzin. Najładniej wygląda nałożony na mocno nawilżoną twarz, przy suchej może podkreślać skórki. Pisałam już o nim na blogu w Ulubieńcach czerwca

Korektor płynny kamuflaż Catrice

Korektora Catrice używam od lat i pogubiłam się już w rachubie, które to opakowanie. Używam go do tuszowania niedoskonałości, bo pod oczy jest dla mnie zbyt ciężki, ale wiem, że wiele dziewczyn stosuje go również w tym celu i są zadowolone. Dobrze kryje, dobrze stapia się z podkładem i nie ściera się w ciągu dnia. W najbliższym czasie nie planuję zmieniać go na żaden inny, bo ten w pełni mnie satysfakcjonuje.

Żel do brwi Lovely

W ulubieńcach 2016 roku pokazywałam Wam żel do brwi Wibo, którego używałam do momentu aż zmieniono w nim szczoteczkę. Teraz przerzuciłam się na żel Lovely i to przy nim zostanę na dłużej. Żel ma bardzo ładny, chłodny kolor, nakłada się go szybko i bezproblemowo, a na jego trwałość również nie mogę narzekać. Naprawdę fajny produkt za niewielkie pieniądze. 

Róż Wibo Blush Creme

Róż Wibo Blush Creme to ideał jeżeli chodzi o łatwość nakładania. Nie da się zrobić nim plam! Nawet gdybym malowała się na ślepo, to nie byłabym w stanie zrobić sobie nim krzywdy, ponieważ rozprowadza się bardzo równomiernie. I za to go uwielbiam. Róż ma bardzo ładny, neutralny kolor, który jest połączeniem różu i brzoskwini z bardzo delikatnymi drobinkami. Utrzymuje się przez cały dzień na skórze, nie zapycha i kosztuje niewiele. Jeżeli chcecie przyjrzeć się mu bliżej, to zapraszam do pełnej recenzji. Są tam też swatche. 


Prasowany puder ryżowy Ecocera

Puder Ecocera nie załapał się do zdjęcia, ponieważ zużyłam go w grudniu (denko grudzień). Nowego opakowania jeszcze nie kupiłam, ale na pewno to zrobię, gdy zużyję wersję sypką. Czym wersja prasowana różni się od wersji standardowej? Przede wszystkim jest znacznie wygodniejsza w użyciu, nadaje się do używania również poza domem, zapewnia jeszcze lepszy mat i jeszcze przyjemniejsze, satynowe wykończenie. Polecam go bardzo osobom z tłustą cerą, bo potrafi ją ujarzmić na długi czas. 


Kosmetyczni ulubieńcy 2017 - lakiery hybrydowe NeoNail i Chiodo Pro

Lakiery hybrydowe

NeoNail i Chiodo Pro

Odkąd zaczęłam przygodę z hybrydami zawsze sięgałam po lakiery Semilac. Były najbardziej znane i często polecane, dlatego wolałam zacząć od czegoś sprawdzonego. W zeszłym roku postanowiłam poeksperymentować i zagłębić się trochę bardziej w świat hybryd. Dzięki warsztatom z NeoNail i Chiodo Pro miałam okazję poznać ich lakiery trochę bliżej i spodobały mi się na tyle, że zaopatrzyłam się w kilka kolorów. Na początku z NeoNail miałam problemy, bo tworzyły mi się bąbelki przy nakładaniu, ale dosyć szybko je okiełznałam i co to tu dużo mówić, polubiłam je na tyle, że mam już upatrzone kilka kolejnych kolorów, które planuję w najbliższym czasie kupić. Chiodo Pro polubiłam od razu, a paleta barw, jakie mają w swojej ofercie zachwyca. Piękny fiolet o nazwie Affair sprawił, że nie mogłam oderwać od niego wzroku ♥ Jeżeli jesteście ciekawe, jak wszystkie z nich wyglądają na paznokciach, to zajrzyjcie do linków poniżej :)


Kosmetyczni ulubieńcy 2017 - woski Yankee Candle

Woski Yankee Candle

Na koniec zostawiłam moje ukochane od lat woski Yankee Candle. Zastanawiałam się, czy powinny znaleźć się w tym zestawieniu, ale doszłam do wniosku, że stanowią tak ważną część mojej codzienności, że nie mogłabym ich pominąć. Także zrobimy małą odskocznię od kosmetyków. Woski do zdjęcia wybrałam przypadkowo. Mam ich o wiele więcej, a jeszcze więcej zapachów opisałam przez ostatnie lata na blogu. Wszystkie znajdziecie w zakładce Yankee Candle. Jako ciekawostkę powiem Wam, że w rzeczywistości wypaliłam jeszcze więcej zapachów. Dużo z nich nie pojawiło się na blogu, bo albo nie starczyło dla nich czasu na publikację (wpisy o Yankee Candle pojawiają się co środę) albo w tym czasie nie blogowałam. 


Znacie któregoś z moich ulubieńców? :) 

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK
Kosmetyczni ulubieńcy 2017 roku - PIELĘGNACJA
Kosmetyczni ulubieńcy 2017 roku - PIELĘGNACJA
26.1.18

Kosmetyczni ulubieńcy 2017 roku - PIELĘGNACJA

Najbliższe dwa tygodnie postanowiłam przeznaczyć na nadrobienie zaległości. Pojawi się obiecywany Meksyk i Neapol oraz podsumowania ubiegłego roku. Zaczniemy od przedstawienia kosmetycznych ulubieńców 2017 roku. Zebrało się ich całkiem sporo, dlatego postanowiłam podzielić wpis na dwie części. W pierwszej z nich, dzisiejszej, skupię się na produktach pielęgnacyjnych. 

Kosmetyczni ulubieńcy 2017 - PIELĘGNACJA. Make Me Bio, Ecolab, MultiBioMask

PIELĘGNACJA

Głęboko oczyszczające plastry na nos Multi Biomask

Przez dłuższy czas nie mogłam znaleźć dobrych plastrów na nos, wszystkie wypadało ok lub słabo. Dzięki jednej ze współprac poznałam jednak ideał, który kupuję do do dnia dzisiejszego i nie szukam niczego innego. Są nimi plastry na nos Multi Biomask. Plastry zawierają węgiel aktywny i hydrolat z oczaru wirginijskiego. Moją radą na ich najlepsze działanie jest zmoczenie plastra również z wierzchu, gdy mamy go już przyklejonego na nosie i odczekanie ok. 30 minut do całkowitego wyschnięcia. Zrywanie trochę boli, ale najważniejszy jest efekt. Plastry naprawdę robią robotę! 


Krem do rąk z awokado Ecolab

Czytając mojego bloga, na pewno trafiłyście na niego nie raz, bo często o nim wspominam. Krem świetnie nawilża dłonie, regeneruje, sprawia, że skórki wyglądają idealnie, szybko się wchłania i nie pozostawia warstwy na skórze. Dodatkowo ma świetny, naturalny skład i niską cenę. No po prostu ideał. Zamówiłam ostatnio kilka opakowań na zapas (nowości grudnia), bo nie wyobrażam sobie nie mieć go pod ręką. 


Woda różana

Wodę różaną znam od lat i bardzo ją lubię, jednak coraz ciężej znaleźć czystą wodę bez dodatków w przyjemnej cenie. Przez większość roku używałam wody różanej z e-naturalnie, jednak nie był to czysty hydrolat i efekty były słabsze. Po powrocie do w 100% naturalnej wody różanej wiem, że zostanie ze mną na dłużej. Woda cudownie spisuje się w roli toniku. Koi, nawilża i odświeża skórę, a dodatkowo nie obciąża mojej tłustej cery, jak większość gotowych toników. Ostatnim odkryciem jest woda różana Make Me Bio, którą serdecznie Wam polecam.



Kosmetyczni ulubieńcy 2017 - PIELĘGNACJA. EOS, Lumene, Martina Gebhardt

Balsamy do ust EOS

Myślę, że ten punkt nikogo nie zdziwi. Uwielbiam te słodkie jajeczka za cudowne działanie, piękne zapachy, przyjemny smak, naturalne składy pełne dobroci i designerskie opakowania. No co tu dużo mówić, jak dla mnie nie mają sobie równych. Teraz testuję balsam EOS w sztyfcie, jednak nie będę ukrywać, że z jajeczek korzysta mi się o wiele przyjemniej.


Krem pod oczy Martina Gebhardt z awokado

To, że ten krem znalazł się w zestawieniu ulubieńców roku to małe oszustwo, bo poznałam go dopiero w grudniu. Nie mogło go jednak tutaj zabraknąć, ponieważ jest ideałem, którego szukałam przez cały rok! Zakochałam się w nim od pierwszego użycia i do szczęścia nie potrzebuję już innego kremu. Cudownie nawilża, regeneruje i koi moją bardzo suchą, problematyczną skórę pod oczami. Żaden inny krem nie spisywał się u mnie tak rewelacyjnie. Do tego jestem zachwycona jego naturalnym, pięknym składem! Powtórzę się po raz kolejny, ideał! 


Krem na noc z witaminą C Lumene Valo Overnight Bright

Ten krem poznałam dzięki udziałowi w See Bloggers, gdzie dostałam miniaturkę do testów. Polubiliśmy się od pierwszego użycia i w sumie niesamowicie mnie zaskoczył swoją wydajnością i długotrwałym nawilżeniem skóry. Opakowanie 15ml starczyło na kilka miesięcy, a zaraz po jego zużyciu kupiłam pełnowymiarowe opakowanie, bo co tu dużo mówić, uzależnił mnie od siebie! Krem Lumene cudownie nawilża i odżywia skórę oraz poprawia jej koloryt. Najbardziej zachwyca mnie fakt, że rano po przebudzeniu skóra jest nadal intensywnie nawilżona i nie produkuje nadmiaru sebum. Moim marzeniem jest znalezienie kremu na dzień, który działałby tak cudownie jak krem Lumene.


Kosmetyczni ulubieńcy 2017 - PIELĘGNACJA. Maski w płachcie Tony Moly, Secriss

Maski w płachcie

W zestawieniu nie mogło również zabraknąć masek w płachcie. To w 2017 roku zaczęłam używać ich dosyć regularnie. Maski w płachcie nie należą do najtańszych, dlatego te koreańskie warto zamawiać prosto z Korei, np. na Jolse. Za zestaw 11 masek Tony Moly zapłaciłam tylko 11 dolarów, a za zestaw 10 masek Secriss 8 dolarów. Na przesyłkę nie czeka się długo, a oszczędność jest ogromna. Jedna maska Tony Moly w Sephorze kosztuje 19zł... Jak tylko wykończę zapasy, to na pewno zamówię stamtąd jakiś inny, atrakcyjny zestaw. W sumie mogę powiedzieć, że zakupy koreańskich produktów na Jolse są również moim odkryciem kosmetycznym minionego roku.

Szampon przeciwłupieżowy z chmielem Natur Vital

Na koniec produkt, którego zabrakło na zdjęciu, bo w grudniu zdenkowałam ostatnie opakowanie i jednocześnie produkt, którego nie mogło zabraknąć w ulubieńcach 2017 roku! Szampon z chmielem Natur Vital to najlepszy ratunek na podrażnioną, swędzącą i łuszczącą się skórę głowy! Ratował mnie  szybko i skutecznie w wielu nieprzyjemnych sytuacjach. Pomimo że jest szamponem przeciwłupieżowym, jest łagodny dla skóry i nie wysusza włosów. Na razie zużywam szampony, które zalegają w łazience od dłuższego czasu, ale niedługo wybiorę się do Natury po kolejne opakowanie. 



Jeszcze w tym tygodniu pojawi się kolejna część, w której znajdziecie m.in. kosmetyki do makijażu, hybrydy i perfumy.

A jak tam Wasi ulubieńcy minionego roku w kategorii pielęgnacja? Odkryłyście jakąś perełkę? A możne znacie coś z moich ulubieńców? Czekam na Wasze komentarze :)

Pozdrawiam :)
Blog kosmetyczny, blog urodowy, lifestyle. Recenzje i opinie.

ZAPRASZAM NA:
INSTAGRAM | FACEBOOK